Wszystkie bilety sprzedane
Choć mecz z Fiorentiną nie odbędzie się na stadionie Rakowa, to i tak częstochowski klub sprzedał wszystkie dostępne na to spotkanie bilety (początek o 18:45). Czy w czwartek dojdzie w Sosnowcu do sensacji, bo za taką trzeba by uznać wyeliminowanie włoskiej drużyny i awans Rakowa do ćwierćfinału Ligi Konferencji UEFA?
Raków ma szansę, aby przejść dalej, choć musi odrabiać straty z Florencji, gdzie przegrał 1:2. Dodatkowo, „Medaliki” mają problem z kontuzjami. Co więcej, według wyliczeń superkomputera klub z Częstochowy ma o wiele mniejsze szanse na wygranie Ligi Konferencji UEFA niż Fiorentina.
Ale Raków nie składa broni. Jakie są zatem nastroje w zespole? Co dla klubu oznaczałoby wyeliminowanie Fiorentiny? O tym goal.pl rozmawiał z Ivim Lopezem, jednym z liderów Rakowa, który zdradził nam też swoje priorytety na najbliższą przyszłość. A jest to o tyle ważne, że już latem Hiszpanowi kończy się kontrakt z klubem.
Piotr Koźmiński, goal.pl: W pierwszym meczu przegraliście po golu z karnego w ostatniej minucie. Jesteś zawiedziony, czy nie do końca, bo nie straciliście szans na awans?
Ivi Lopez: Co do pierwszego meczu, to jestem zawiedziony. Uważam, że mogliśmy tam zrobić więcej. Fiorentina nie grała aż tak dobrze, że musieliśmy ten mecz przegrać. Była szansa bardziej ich “skrzywdzić”.
Nie grają dobrze w tym sezonie w Serie A, walczą o utrzymanie i w meczu z nami też nie pokazali się z jakiejś super strony. Dlatego na pewno jestem rozczarowany, że nie wróciliśmy z lepszym wynikiem.
„Mogą zrobić krzywdę w każdym momencie”
Rewanż zagracie tradycyjnie w Sosnowcu. Czytałem opinie, że właśnie w takim meczu, gdy wynik może być na styku, swój stadion bardzo by się przydał. Bo kibice mogliby dać od siebie tę cząstkę, która być może by przeważyła…
Nie ma wątpliwości, że chcielibyśmy grać na własnym stadionie. Tu w ogóle nie ma o czym mówić. Nie mamy jednak na obecną sytuację wpływu, a Sosnowiec stał się naszym pucharowym domem. Po prostu trzeba wyjść na boisko i dać maksimum tego co potrafimy.
Mówiłem o kłopotach Fiorentiny, ale to wciąż Fiorentina. Patrząc na budżet, ceny poszczególnych piłkarzy, wartość drużyny, historię i tradycję to wiadomo kto wciąż jest faworytem. Oni mogą ci zrobić krzywdę w każdym momencie meczu. Ale Raków też ma swoje atuty. Na pewno w głowie mamy tylko jedno: powalczyć o ten awans.
„Największy rozgłos w historii klubu”
Co by oznaczało dla Rakowa przejście Fiorentiny?
Myślę, że największy rozgłos w historii klubu. To by zostało odnotowane nie tylko w Polsce. Nie mówię, że mówiłby o tym cały piłkarski świat, ale na pewno by się poniosło.
W ostatnim sprawdzianie przegraliście z Górnikiem 1:3, a Fiorentina wygrała z Cremonese 4:1. Jak te wyniki mogą wpłynąć na czwartkowe starcie?
Szkoda tego meczu z Górnikiem, bo zaczęliśmy nieźle. Potem jednak przydarzyły się błędy, które kosztowały nas utratę bramek. Postaramy się jednak o tym zapomnieć, teraz liczy się tylko Fiorentina. Natomiast co do rywali.
Wiadomo jak ważny mecz to był dla nich, grali przecież z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Taka okazała wygrana na pewno ich “nakręci” dodatkowo. Poprawili sytuację w tabeli, więc myślę, że teraz, przeciw nam, będę chcieli wystawić swoich najlepszych piłkarzy. Ale to dobrze.
Dobrze?!
Tak, dobrze. Bo lubię grać przeciwko najlepszym. Nie miałbym więc problemu z tym, że Fiorentina wystawia na nas swój najlepszy możliwy skład.
Co z przyszłością? Na razie nie ma rozmów
A jak oceniasz swoją formę w ostatnich tygodniach?
Z formą zawsze może być jeszcze lepiej. Ale jedno mogę powiedzieć: pod względem fizycznym czuję się najlepiej od lat.
Niedawno strzeliłeś gola numer 50 dla Rakowa w Ekstraklasie, jako pierwszy piłkarz w historii klubu. Co to dla ciebie oznacza?
Dumę. Gram tu już szósty sezon. Ok, trochę czasu zabrały mi kontuzje, ale jestem tu już bardzo długo. Zżyłem się z klubem, jestem tu szczęśliwy. Te 50 bramek w Ekstraklasie wygląda całkiem okazale. Oby doszły kolejne!
No właśnie. Nie unikniemy tego pytania. Latem kończy ci się kontrakt. Co dalej?
Nie wiem. W tym momencie nic się nie dzieje.
Nie ma rozmów z Rakowem na temat przedłużenia?
Teraz nie ma. Natomiast moje stanowisko jest jasne: chciałbym zostać. Bo tak jak mówiłem wyżej, bardzo dobrze się tu czuję.
Opcja numer jeden jest jasna
Czyli, opcja numer jeden dla ciebie przedłużenie kontraktu?
Tak.
W teorii mógłbyś już podpisać umowę z innym klubem, oczywiście od przyszłego sezonu…
Tak, ale z nikim niczego nie podpisałem. To wszystko rozstrzygnie się latem. Teraz skupiam się, aby to był jak najbardziej udany sezon dla Rakowa. Żeby wygrać jak najwięcej. I albo odejść świeżo po sukcesach, albo podpisać nową umowę niedługo po tym jak coś wygraliśmy.
Puchar Polski jednym z głównych celów
To co uznasz za sukces Rakowa w tym sezonie?
Chcemy zdobyć Puchar Polski. To na pewno jeden z głównych celów…
A walczycie o mistrzostwo Polski?
Gdybyśmy wygrali mecz z Górnikiem, to o wiele łatwiej byłoby powiedzieć, że tak. Z drugiej strony wystarczy rzut oka na tabelę, żeby widzieć, że tu wszystko jest jeszcze możliwe. Ten sezon jest szalony. Raz jesteś bliżej pucharów, a za tydzień spadek zagląda ci w oczy. To dotyczy wielu zespołów.
Kto by na przykład pomyślał, że Zagłębie Lubin będzie na szczycie tabeli? Tych przetasowań będzie jeszcze dużo. A Raków? Nie zapominajmy, że jesteśmy jedynym polskim zespołem, który wciąż gra na trzech frontach.
Generalnie uważam, że Ekstraklasa to bardzo dobre miejsce. Nie ma tu takiego dualizmu jak w Hiszpanii, gdzie albo Barcelona, albo Real. Polska liga jest ciekawa i coraz lepsza.
To może osłodzić sezon Fiorentinie
Od początku tego sezonu pracujecie z Łukaszem Tomczykiem. Przypomina trenersko Marka Papszuna, czy to zupełnie inny styl?
Każdy z nich ma swój charakter, swoje podejście do pracy. Byliśmy przyzwyczajeni do Marka Papszuna, teraz przyzwyczajamy się do nowego szkoleniowca. To zawsze zajmuje trochę czasu.
Niewątpliwie, aby pokonać Fiorentinę, będziecie musieli zagrać super mecz. Który przez te sześć lat twojego pobytu tutaj byś wybrał? Żebyście zagrali tak jak wtedy?
Myślę, że finał Pucharu Polski z Lechem Poznań, w 2022 roku, który wygraliśmy 3:1. Jeśli z Fiorentiną zagralibyśmy tak jak wtedy, to mielibyśmy spore szanse. Generalnie uważam, że Fiorentina podejdzie do meczu bardzo poważnie, bo według mnie mogą celować w wygranie Ligi Konferencji UEFA, żeby osłodzić sobie ten sezon.
Gdyby udało im się wygrać puchar i utrzymać w Serie A to na pewno nie uznaliby tego roku za przegrany. Ale w pucharze postaramy się pokrzyżować im szyki.
Mówiliśmy o tym, że nie zagracie u siebie, ale z drugiej strony Raków ogłosił, że wszystkie bilety zostały sprzedane. Czyli, na brak dopingu nie będziecie mogli narzekać…
Tak. Naszych kibiców będzie dużo, choć domyślam się, że te 12 tysięcy to nie wszyscy z Częstochowy. Zapewne część kibiców to neutralni fani, którzy chcą po prostu zobaczyć dobry mecz. W końcu Fiorentina nie gra w Polsce co tydzień. Ale super, że będzie komplet. Miejmy nadzieję, że kibice zobaczą fajne widowisko z happy endem dla Rakowa.









