Barcelona ma prezydenta, ale to szwagier Laporty kieruje klubem
FC Barcelona przechodzi ciężki moment, jeśli chodzi o sprawy pozaboiskowe. Trwa kampania wyborcza, która zrodziła nowe konflikty. Najgłośniejszy stał się ten na linii Xavi – Joan Laporta. Były piłkarz oraz trener Blaugrany otwarcie zadeklarował poparcie dla Victora Fonta, czyli kontrkandydata dotychczasowego prezydenta. Co więcej, uderzył w 63-latka, ujawniając, że zablokował powrót Messiego.
W rozmowie z La Vanguardia Xavi przyznał, że w przeszłości miał doskonałe, a wręcz przyjacielskie relacje z Joanem Laportą. Wszystko popsuło się w okresie, gdy zdecydował się odejść z klubu. Ubiegający się o reelekcję Laporta oszukał Xaviego.
– Miałem bardzo dobre relacje z Laportą. Właściwie to trafiłem do FC Barcelona właśnie dzięki niemu, ale ostatecznie mnie zawiódł. Zrezygnował ze mnie jako trenera, nie mówiąc mi prawdy. Był pod wpływem osoby, która moim zdaniem stoi nawet ponad prezydentem, czyli Alejandro Echevarria. Innymi słowy, to Alejandro zdecydował o moim odejściu – zdradził Xavi.
– Tak właśnie funkcjonuje FC Barcelona, praktycznie wszystkim kieruje Alejandro Echevarria. Laporta był osobą, z którą miałem bliską, przyjacielską relację, dlatego moje odejście z Barcelony było dla mnie tak dużym rozczarowaniem. Zawiódł mnie całkowicie – dodał.
Xavi opisał szczegółowo kulisy rozstania z FC Barceloną. Przez moment miał wątpliwości, czy podjął słuszną decyzję o rozstaniu z końcem sezonu. Rozmawiał nawet o tym z Alejandro i zdecydował, że jednak zostanie, ale po porażce z PSG w Lidze Mistrzów klub zmienił zdanie.
– Zadzwonił do mnie Alejandro. Mówi, że musimy się spotkać, że odbyło się zebranie zarządu i większość nie widziała mnie dalej jako trenera. Odpowiedziałem, że nie ma problemu, bo już powiedziałem, że odchodzę i nie muszę kontynuować – opisuje Xavi.








