Julian Alvarez znika w Atletico. Simeone ma poważny problem

Atletico Madryt traci grunt pod nogami w lidze, a jednym z głównych symboli kryzysu jest Julian Alvarez. Po meczu z Betisem temat argentyńskiego napastnika znów wrócił na pierwszy plan, o czym pisze "Sport".

Julian Alvarez
Obserwuj nas w
ZUMA Press, Inc. / Alamy Na zdjęciu: Julian Alvarez

Słaba forma Juliana Alvareza problemem Atletico

Atletico Madryt miało za sobą idealny scenariusz po efektownej wygranej w Pucharze Króla. Ten sam rywal, podobny skład i własny stadion miały dać sygnał do ligowego pościgu. Zamiast tego drużyna Diego Simeone przegrała z Realem Betis i praktycznie pożegnała się z walką o mistrzostwo. Najbardziej niepokojący pozostaje jednak brak formy Juliana Alvareza.

Julian Alvarez od miesięcy nie potrafi się przełamać w LaLiga. Argentyńczyk nie strzelił gola w lidze od 1 listopada, kiedy trafił do siatki w meczu z Sevillą. Od tamtego momentu minęło już 100 dni. To 12 kolejnych kolejek bez bramki, z czego aż dziesięć spotkań rozpoczął w pierwszym składzie. Jak na piłkarza sprowadzonego za 75 milionów euro to statystyka alarmująca.

POLECAMY TAKŻE

Atletico Madryt liczyło, że przełamanie przyjdzie właśnie w rewanżowym starciu z Betisem. Alvarez wyszedł w podstawowym składzie, ale jego występ był niemal niewidoczny. Oddał jeden strzał, wykonał jeden udany drybling i miał tylko 17 kontaktów z piłką. Diego Simeone zareagował bez wahania i zdjął go już w przerwie.

Simeone kilka dni wcześniej tłumaczył brak Alvareza w Pucharze Króla problemami zdrowotnymi. – Julian nie czuł się dobrze i nie miał siły, jakiej wymagał mecz – mówił trener. W lidze nie było już jednak wymówek. Decyzja o zmianie dobitnie pokazała, że cierpliwość zaczyna się kończyć.

Problemy Alvareza nie ograniczają się tylko do ligi. Ostatni raz trafił do siatki w jakichkolwiek rozgrywkach 9 grudnia w Lidze Mistrzów. Od tamtej pory minęły dwa miesiące i 11 kolejnych spotkań bez gola. To liczby, które nie przystają do statusu gwiazdy i lidera ofensywy.

Zobacz również: Legia, Widzew czy Pogoń? Jeden spadek jest niemal przesądzony