Problemy natury sercowej. Christian Eriksen nie był jedyny

Iker Casillas FC Porto
Iker Casillas FC Porto PressFocus

W sobotni wieczór byliśmy świadkami wstrząsających scen, które miały miejsce na kopenhaskim stadionie Parken. Kilkanaście minut walki. Wieczność. Na szczęście najgorsze za nami. Życiu Christiana Eriksena nie zagraża niebezpieczeństwo, a sam piłkarz poinformował, że czuje się dobrze. Duńczyk zapewne myśli o powrocie, jednak jeżeli jeszcze kiedykolwiek stanie na murawie, ponowne występy zostaną poprzedzone serią długotrwałych i szczegółowych badań. Żaden przypadek zaburzeń pracy serca nie jest bagatelizowany, zwłaszcza we Włoszech, gdzie na co dzień rywalizuje 29-latek. To pokłosie śmierci Davide Astoriego, który, chociaż nie narzekał na problemy zdrowotne, najprawdopodobniej nie powinien był kontynuować kariery profesjonalnego sportowca. Jaka przyszłość czeka Eriksena? Na razie jest zdecydowanie zbyt wcześnie na jakiekolwiek rokowania. Scenariusze są różne. Holender, Hiszpan i Anglik urodzony w Demokratycznej Republice Konga mogą podzielić się z nim swoimi doświadczeniami.

  • W historii piłki nożnej kilkukrotnie dochodziło wydarzeń podobnych do tych, których świadkami byliśmy podczas meczu Dania-Finlandia rozgrywanego w ramach Euro 2020
  • Christian Eriksen doznał zawału serca i tylko dzięki szybkiej reakcji sędziego, innych zawodników i lekarzy udało się uniknąć tragicznego scenariusza
  • Daley Blind, Iker Casillas i Fabrice Muamba to piłkarze, którzy mają za sobą podobne sytuacja – tylko reprezentant Holandii wrócił do uprawiania sportu

Gdy rozum podpowiada coś innego niż serce

Przed spotkaniem z Ukrainą Daley Blind poważnie zastanawiał się, czy wyjść na boisko. Holender miał przed oczami nie tylko wydarzenia sprzed 24 godzin, lecz także sytuację, która wydarzyła się w sierpniu 2020 roku.

Myślałem nad tym, żeby nie wziąć udziału w tym spotkaniu. Obrazy, jakie widziałem w telewizji miały duży wpływ na moją psychikę i przez to nie spałem zbyt dobrze. Musiałem pokonać dużą przeszkodę, aby to zrobić. Gdybym nie rozegrał wystarczająco  dobrego meczu, tym bardziej siedziałoby to w mojej głowie. Kiedy Christian zachęcał swoich kolegów z drużyny do powrotu na murawę, to właśnie wtedy zdecydowałem się wystąpić. Również dlatego, że według opinii lekarzy mojemu życiu nic nie zagraża.

Dziesięć miesięcy temu Blind zemdlał podczas towarzyskiego spotkania Ajaxu Amsterdam z Herthą Berlin. Ten przypadek można by było potraktować jako jednostkowy, gdyby nie fakt, że w grudniu 2019 roku u reprezentanta Oranje zdiagnozowano zapalenie mięśnia sercowego, co wymusiło wyposażenie zawodnika w kardiowerter-defibrylator. To niewielkie urządzenie wysyła impulsy elektryczne w celu regulacji nieprawidłowych rytmów serca, w szczególności tych, które mogą być niebezpieczne i powodować zatrzymanie akcji serca. Wychowanek Die Godenzonen do rywalizacji wrócił w lutym, oczywiście po serii dokładnych badań, które miały wykluczyć możliwość wystąpienia jakichkolwiek incydentów zagrażających życiu.

Nic dziwnego, że wobec informacji i obrazów, jakie napływały z Kopenhagi, a także własnych doświadczeń, Blind rozważał rezygnację z gry. Możemy tylko domyślać się, co czuł 31-latek. Gdy zobaczył dramatyczne sceny z Parken lub po prostu dowiedział się, co spotkało jego człowieka, z którym niegdyś dzielił szatnię, bez wątpienia poważnie zastanowił się, czy następnego dnia powinien założyć reprezentacyjną koszulkę. Nie trzeba być przesądnym, by w obliczu wszystkich czynników, które miały wpływ na wewnętrzne rozterki Holendra, brać pod rozwagę nie tylko absencję w danym pojedynku, ale być może nawet rezygnację z kariery. Mimo wszystko Blind przezwyciężył strach, jednak na pewno nie wykonałby żadnego ruchu, gdyby nie zapewnienia lekarzy.

Znam Christiana bardzo dobrze, sytuacja jest dla niego okropna. Niestety sam przeżyłem coś podobnego, więc musiałem pokonać mentalną przeszkodę, aby wyjść na boisko. Miałem z tym wiele problemów, ale jestem dumny, że to zrobiłem. Później wszystkie emocje dały o sobie znać.

Zwycięstwo ważniejsze niż triumf w Mistrzostwach Świata

Z problemami podobnej natury mierzył się również Iker Casillas. Legendarny golkiper Realu Madryt po rozstaniu ze stolicą Hiszpanii w 2015 roku trafił do Porto, gdzie z powodzeniem występował przez prawie cztery lata. Czwarty sezon zbliżał się do końca – Smoki rywalizowały z Benficą o triumf w portugalskiej ekstraklasie i każdy punkt miał ogromne znaczenie. Gdy piłkarze z Estadio do Dragao przygotowywali się do meczu z Desportivo Alaves, hiszpański bramkarz doznał zawału serca. Mistrzem świata z 2010 roku od razu zajęli się klubowi lekarze, a następnie przetransportowano go do szpitala, gdzie został poddany niewielkiemu zabiegowi chirurgicznemu. Półtora roku później Casillas wrócił do tamtych wydarzeń i postanowił podzielić się ze światem ich dokładnym opisem:

Przez pół sekundy, a może nawet nie aż tyle, ma się wrażenie, że kiedy wdychasz powietrze, smakuje ono inaczej. Zauważyłem, że czuję się inaczej i brakuje mi powietrza, i zacząłem myśleć, że to może być alergia. Potem kiedy poszedłem do trenera bramkarzy, poczułem, że moja klatka piersiowa zaczyna się zaciskać i zauważyłem, że zaczyna mi brakować powietrza. Powiedziałem mu: Roberto, daj mi cukier czy coś, bo źle się czuję i nie wiem, co jest ze mną nie tak. Położyłem się na ziemi i widziałem, że dzieje się ze mną coś poważnego. To tak, jakbyś był w basenie i nagle chcesz wyjść, a nie możesz, to była udręka. Coraz bardziej brakowało mi tchu. Robert, proszę zadzwoń do lekarza – powiedziałem. Topię się.

O tych zajściach opowiedział również agent Casillasa, Carlo Cutropia:

To jest ważniejsze niż zwycięstwo w Mistrzostwach Świata. To największe zwycięstwo w jego życiu. Iker najlepszą interwencją uratował swoje życie. Podczas treningu odczuwał ostry ból w klatce piersiowej, ustach i ramionach. Nie zdawał sobie sprawy, że miał zawał serca. Nigdy nie miał żadnych objawów. Miał szczęście, że stało się to podczas treningu i podczas przed zespołem medycznym FC Porto. Gdyby zdarzyło się to w domu, konsekwencje mogłyby być nieprzewidywalne.

Sześć miesięcy i trzy dni byłyście w szafce – takim podpisem opatrzył zdjęcie piłkarskich butów, które umieścił na swoim Twitterze w dzień powrotu do treningów. Wydawało się, że golkiper może wznowić karierę, jednak już nigdy nie pojawił się na murawie. W maju tego roku, dwa lata po feralnych wydarzeniach, Casillas poczuł się źle podczas gry w tenisa i trafił do szpitala z podejrzeniem zawału serca, który jednak wykluczyli lekarze. W przypadku 167-krotnego reprezentanta La Furia Roja decyzja o rozstaniu z boiskiem okazała się trafna.

78 minut poza życiową murawą

17 marca 2012 roku. Na White Hart Lane przyjechał Bolton, który mierzył się z Tottenhamem w ramach 1/4 finału Pucharu Anglii. W pierwszej połowie spotkania Fabrice Muamba osunął się na murawę. Stracił przytomnośc – serce zawodnika Kłusaków nagle się zatrzymało. Później poinformowano, że ten niesamowicie ważny organ nie pracował przez aż 78 minut. Pomocnik gości otrzymał liczne wstrząsy defibrylacyjne zarówno na boisku, jak i w karetce. W podróży do szpitala towarzyszyli mu trener Owen Coyle i kapitan Kevin Davies.

Gracz początkowo przebywał na oddziale intensywnej terapii. Już dwa dni później jego stan określano nie jako krytyczny, a jako „poważny”, a piłkarz był w stanie rozpoznać członków rodziny i odpowiadać pytania. Powrót do normalności umożliwiło mu wszczepienie kardiowertera-defibrylatora. 16 kwietnia Muamba opuścił szpital, a 2 maja pojawił się na domowym meczu ze Spurs, podczas którego podziękował wszystkim za okazaną mu pomoc. Był młodzieżowy reprezentant Anglii nie zamierzał dyskutować z zaleceniami lekarzy i w sierpniu zakończył przygodę z piłką. Emocjonalne oświadczenie urodzonego w Kinszasie gracza zamieszczono na oficjalnej stronie Boltonu:

Odkąd przeszedłem zawał serca i zostałem wypisany ze szpitala, byłem całkowicie przekonany, że pewnego dnia będę mógł wznowić karierę piłkarską i ponownie zagrać dla Bolton Wanderers. W ramach mojej nieustannej rekonwalescencji pojechałem do Belgii, aby zasięgnąć dalszej porady medycznej u najlepszego kardiologa. Ale wiadomości, które otrzymałem, oczywiście nie były tym, na co liczyłem, a to oznacza, że ​​ogłaszam rozstanie z zawodową rywalizacją. Piłka nożna była moim życiem, odkąd byłem nastolatkiem i dała mi tak wiele możliwości. Przede wszystkim kocham tę grę i uważam się za szczęściarza, że ​​mogłem grać na najwyższym poziomie. Chociaż wiadomości są druzgocące, mam za co być wdzięczny. Dziękuję Bogu, że żyję i raz jeszcze składam hołd członkom zespołu medycznego, którzy nigdy ze mnie nie zrezygnowali. Chciałbym również podziękować wszystkim, którzy wspierali mnie przez całą moją karierę, a także fanom Boltonu, którzy byli niesamowici.

To historie piłkarzy, którzy mieli wystarczająco dużo szczęścia. Grono tych, których już z nami nie ma, jest zdecydowanie szersze – Robert Mitwerandu, Marc-Vivien Foe, Miklos Feher, Antonio Puerta, Dani Jarque czy Patrick Ekeng. Niezależnie od tego, jaka przyszłość czeka Duńczyka, najważniejsza próba już za nim. Christian Eriksen wygrał najtrudniejszy mecz w życiu.

Komentarze

Na temat “Problemy natury sercowej. Christian Eriksen nie był jedyny

Zastanawiam się czy ze służbami medycznymi Ajaxu jest coś nie tak… Jeśli pamiętacie, parę lat temu był jeszcze Abdelhak Nouri a kilkanaście lat temu Nwankwo Kanu, któremu wadę serca wykryto jak przeszedł do Interu.