Raków skrzywdzony przez arbitra? Tomczyk mówi o „dziwnych momentach”
Raków Częstochowa po zmianie trenera wygrał wiosną tylko jedno spotkanie. W niedzielę mierzył się na wyjeździe z Lechem Poznań w hicie Ekstraklasy. Ta rywalizacja była pełna emocji i zwrotów akcji. Medaliki dwukrotnie wychodziły na prowadzenie, by ostatecznie nie wywieźć z obcego terenu choćby punktu. Gola na wagę trzech „oczek” dla Kolejorza w doliczonym czasie gry zdobył Yannick Agnero. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4-3 dla gospodarzy.
Na konferencji prasowej Łukasz Tomczyk nie ukrywał dużego żalu z powodu nieprzychylnych decyzji sędziowskich. Wprost skrytykował Bartosza Frankowskiego i jego asystentów, sugerując, że Raków musiał grać przeciwko 13 rywalom.
– Dużo dziwnych momentów. Kartka po gwizdku, później po gwizdku nie ma kartki. Uważam, że w jednej sytuacji można porozmawiać o kolorze innego koloru. Rzut karny do oceny. Musimy zobaczyć, w emocjach na ławce są różne momenty. Moim zdaniem trudno się gra przeciwko trzynastu – grzmiał szkoleniowiec Rakowa na pomeczowej konferencji.
Zdaniem Tomczyka sporą kontrowersją jest rzut karny, przyznany dla Lecha w 19. minucie spotkania i zamieniony na gola przez Mikaela Ishaka. Wówczas arbiter dopiero po analizie VAR dopatrzył się zagrania piłki ręką przez Ariela Mosóra.









