Królewski: Sprzedaż Kuziemki? Tylko pod jednym warunkiem! [MECZ TYGODNIA]

Wisła Kraków udanie rozpoczęła rundę wiosenną, pokonując u siebie GKS Tychy, ale w niedzielę "Białą Gwiazdę" czeka trudniejszy egzamin. Przed spotkaniem z Pogonią Grodzisk Mazowiecki rozmawialiśmy z Jarosławem Królewskim. Właściciel Wisły odpowiedział m. in na pytanie, czy jest już pewny awansu, a także co z przyszłością robiącego furorę Kuziemki.

Jarosław Królewski
Obserwuj nas w
fot. SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Jarosław Królewski

Obawy o stan murawy

Wisła Kraków jest zdecydowanym liderem Betclic 1. ligi i faworytem numer jeden do awansu. „Biała Gwiazda” potwierdziła aspiracje pierwszym wiosennym meczem, pokonując u siebie GKS Tychy 3:1. Teraz jednak przed krakowskim zespołem trudne zadanie, czyli wyjazdowe starcie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, o którym bardzo szeroko dyskutował trener wiślaków, Mariusz Jop.

Przed tym meczem sporo się mówi nie tylko o sprawach stricte piłkarskich, ale i kibicowskich, a także tych związanych ze stanem murawy w Pruszkowie.

Natomiast wracając na boisko, jeśli chodzi o Wisłę, to w świetnej formie jest Maciej Kuziemka, który wbił tyszanom dwa gole. Perełka „Białej Gwiazdy” rośnie z meczu na mecz, ale czy możliwy jest… nagły transfer? Piłkarz już jest obserwowany przez znany klub.

Między innymi o to zapytaliśmy Jarosława Królewskiego, właściciela i prezesa Wisły. Królewski, który wybrał się na mecz zaprzyjaźnionego z Wisłą Wrexham, odpowiedział na kilka naszych pytań odnośnie meczu z Pogonią i najbliższej przyszłości jego klubu.

„Nie jesteśmy na etapie świętowania”

Piotr Koźmiński, goal.pl: Wisła zaliczyła dobry start i jeszcze powiększyła przewagę w tabeli. Jest taki próg czasowy/punktowy, kiedy powie pan „Mamy to”, czy dopiero wtedy, gdy już matematycznie będziecie mieli zapewniony awans? Bo ta przewaga jest naprawdę bardzo solidna…

Jarosław Królewski, Prezes TS Wisła Kraków S.A:

W piłce nożnej pokora jest elementem DNA każdego stabilnego projektu. Dopóki awans nie będzie zagwarantowany matematycznie, funkcjonujemy w trybie pełnej koncentracji. Przewaga w tabeli daje nam pewien komfort operacyjny i możliwość bardziej świadomego zarządzania obciążeniami, ale mentalnie nie jesteśmy na etapie świętowania. Ten klub wielokrotnie pokazał, że droga do celu wymaga konsekwencji do ostatniego meczu.

W niedzielę spotykają się dwa różne zespoły czy wizje klubu, różne możliwości. Jak pan patrzy na Pogoń Grodzisk Mazowiecki jako rywala i projekt (satelicki)? Kibicował pan Legii, żeby wykupiła Adamskiego? Bo ubył jeden zawodnik, który w tym meczu mógł narobić wam kłopotów, patrząc na jego statystyki w tym sezonie…

Patrzę na Pogoń jako na zespół dobrze poukładany organizacyjnie, z jasno określoną tożsamością. Różnice w skali funkcjonowania klubów są naturalne, ale na boisku decyduje przygotowanie, dyscyplina i jakość dnia meczowego. Nie analizuję ruchów transferowych innych klubów przez pryzmat naszych interesów emocjonalnych. Skupiamy się na własnej strategii i własnym planie na mecz.

Wisła szuka(ła) też napastników w 1. lidze. Mowa choćby o Zjawińskim. A czy braliście też pod uwagę Adamskiego?

Rynek pierwszoligowy jest przez nas monitorowany bardzo dokładnie. Każdy zawodnik o odpowiednich parametrach sportowych trafia do naszych analiz. Decyzje transferowe podejmujemy w oparciu o dopasowanie do modelu gry, charakterystyki mentalnej i długofalowej strategii. Nie wszystkie nazwiska, które analizujemy, kończą w Wiśle – to naturalny element procesu.

„Kwota wyraźnie przekraczająca kilka mln euro”

Maciej Kuziemka zaliczył fantastyczny start rundy wiosennej. Czy istnieje cień ryzyka, że piłkarz ten mógłby zmienić barwy klubowe jeszcze podczas trwającego w niektórych krajach okienkach? Jeśli tak, jakiego pokroju musiałaby być to oferta?

Maciej jest przykładem tego, jak konsekwentna praca w dobrze zaprojektowanym środowisku przynosi efekty. W futbolu zawsze istnieje potencjalne ryzyko transferu, ale Wisła nie działa pod presją.

Jeśli miałaby pojawić się oferta, musiałaby być na poziomie, który w realiach pierwszoligowych stanowiłby jedną z najwyższych transakcji – mówimy o kwocie wyraźnie przekraczającej kilka milionów euro. Tylko wtedy można rozmawiać o scenariuszu, który realnie zmienia sytuację strategiczną klubu.

Wspominał pan po podpisaniu Jordiego Sancheza, że kadra jest już kompletna i nie planujecie już żadnych transferów do klubu. Czy może jednak pewne kwestie się zmieniły, choćby w kwestii skrzydłowego, gdzie wobec kontuzji Bozicia Wisła ma problem?

Zakładaliśmy domknięcie kadry i w tamtym momencie była ona zbilansowana. Kontuzje są
jednak elementem ryzyka operacyjnego w sporcie. Analizujemy sytuację na bieżąco – zarówno wewnętrzne rozwiązania, jak i ewentualne opcje rynkowe. Nie podejmujemy decyzji impulsywnie. Jeśli pojawi się zawodnik realnie podnoszący jakość, jesteśmy gotowi działać.

Rozmowy o przyszłości w marcu

Joseph Colley zaliczył udany występ z Tychami, a jak wiemy kończy mu się umowa, tak jak i paru innym zawodnikom. Czy klub już rozpoczął rozmowy z tymi/niektórymi piłkarzami na temat przedłużenia?

Spotkamy się z zawodnikami przed przerwą reprezentacyjną, zaraz po ostatnim meczu w
marcu. Wówczas na spokojnie przedyskutujemy wszystkie opcje. Chcemy zachować trzon zespołu i budować stabilność – niezależnie od poziomu rozgrywkowego w kolejnym sezonie.

Polska liga od pewnego czasu przyciąga różne nazwiska, czasem głośne, które są jednak często już „po drugiej strony rzeki”. Proponowano tu niedawno Balotelliego, Jamesa Rodrigueza. Czy Wiśle też oferowano tego typu graczy w ostatnich miesiącach, albo proponowano wam graczy, którzy i tak do Polski trafili, a pan teraz żałuje, albo nie żałuje, że nie ściągnął pan takiego piłkarza, bo gra/nie gra dobrze gdzie indziej…?

Rzeczywiście, otrzymujemy różne propozycje – również dotyczące zawodników o globalnej
rozpoznawalności. Natomiast budujemy projekt oparty na racjonalności finansowej i długoterminowej wizji sportowej. Nie kierujemy się wyłącznie nazwiskiem. Najważniejsza jest wartość dodana dla drużyny i organizacji jako całości. Nie mam poczucia, że przegapiliśmy ruch, który fundamentalnie zmieniłby naszą trajektorię.

Wszedł pan ostatnio do Rady Przyszłości Polski, która ma być ciałem doradczym dla premiera przygotowującym rekomendację działań i rozwiązań wspierających przyszłość Polski. Dlaczego się pan na to zdecydował i dlaczego ta inicjatywa jest według pana ważna?

Uważam, że liderzy organizacji powinni angażować się w inicjatywy wykraczające poza własny obszar operacyjny. Rada Przyszłości to przestrzeń do merytorycznej dyskusji o kierunkach rozwoju kraju – technologii, gospodarce, kapitale społecznym. Jeżeli możemy wykorzystać doświadczenie z budowy złożonych organizacji, by myśleć systemowo o przyszłości, to warto wziąć za to współodpowiedzialność.

Tylko u nas