Kanonierzy podejmują Lille w drugiej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów. Gospodarze przystępują do wtorkowego spotkania na Emirates Stadium w roli absolutnego faworyta. Londyńczycy rozpoczęli europejską kampanię od wyjazdowego zwycięstwa 1:0 nad Napoli, a bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 75. minucie Martin Ødegaard. Bukmacherzy dają podopiecznym Mikela Artety ponad 80 procent szans na wygraną. Początek meczu zaplanowano na 13 października 2026 roku o godzinie 21:00.
Wynik starcia w Neapolu kompletnie nie oddaje pełnej dominacji angielskiej drużyny na boisku rywala. Arsenal utrzymywał się przy piłce przez 58 procent czasu gry, oddał 26 strzałów, z czego 15 z pola karnego, i wykreował pięć stuprocentowych okazji. Zespół z Londynu wygenerował tym samym wskaźnik oczekiwanych goli (xG) na poziomie 4,05. Włosi odpowiedzieli zaledwie pięcioma uderzeniami i współczynnikiem 0,22 xG. Wicemistrzowie Europy z ubiegłego sezonu udowodnili, że ich defensywa wciąż stanowi trudny do skruszenia monolit.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Bukayo Saka chce poprowadzić Arsenal do zwycięstwa
Angielski skrzydłowy zamierza jak najszybciej przełamać strzelecką niemoc w tegorocznej Lidze Mistrzów. W starciu z Napoli oddał sześć strzałów i wypracował xG na poziomie 1,09, jednak nie trafił do siatki. Sprawia to, że po pierwszej kolejce jest drugim – zaraz po Judzie Bellinghamie – piłkarzem z największą różnicą między oczekiwanymi golami a faktycznymi bramkami. Pod nieobecność kontuzjowanych Martina Ødegaarda i Kaia Havertza to na nim spocznie główny ciężar kreowania akcji ofensywnych gospodarzy.
Obok reprezentanta Anglii szansę w ataku najprawdopodobniej otrzyma Viktor Gyökeres, który udanie prezentował się w barwach reprezentacji Szwecji. Linię pomocy od pierwszych minut uzupełni Myles Lewis-Skelly. Menedżer londyńczyków zmuszony jest do roszad, ponieważ z urazami zmagają się także Declan Rice, Ben White, Yerson Mosquera oraz William Saliba. Mimo tych kłopotów Arsenal na własnym obiekcie nie pozostawia rywalom złudzeń. Zespół wygrał 15 z ostatnich 19 domowych meczów Ligi Mistrzów w regulaminowym czasie gry, strzelając w nich średnio 2,32 gola na spotkanie.
Koszmar Lille trwa w najlepsze
Drużyna prowadzona przez Davide Ancelottiego rozpoczęła zmagania w Lidze Mistrzów od bardzo bolesnej wpadki. Francuzi ulegli na własnym boisku Realowi Betis 2:3. Ekipa gości zadała decydujący cios w 53. minucie za sprawą trafienia Troya Parrotta. Piłkarze z Ligue 1 stworzyli w tym meczu zaledwie sześć okazji strzeleckich (0,83 xG), co dobitnie obnażyło ich problemy z kreacją. Sytuację kadrową przyjezdnych pogarsza dodatkowo zawieszenie Ethana Mbappé, który obejrzał czerwoną kartkę w poprzednim spotkaniu. Oprócz niego we wtorek nie zagrają kontuzjowani Tanguy Nianzou oraz Hamza Igamane.
Francuski zespół notuje katastrofalne wyniki podczas europejskich delegacji. Gracze Lille przegrali cztery z ostatnich pięciu spotkań na obcych boiskach w tych rozgrywkach. W minionej edycji Ligi Europy odpadli w 1/8 finału po dwumeczu z angielską Aston Villą, przegrywając 0:2 na wyjeździe i 0:1 u siebie. Historyczne statystyki rywalizacji z wyspiarskimi klubami również nie dają im najmniejszych powodów do optymizmu.
Lille rozegrało dotychczas 19 meczów przeciwko angielskim zespołom w pucharach. Francuzi zwyciężyli zaledwie trzykrotnie, ponosząc aż 13 porażek i notując fatalny bilans bramkowy 10:26. Gospodarze wtorkowego starcia mają z kolei doskonałe wspomnienia z poprzedniej fazy grupowej Ligi Mistrzów. Arsenal jako pierwsza drużyna w historii zakończył ten etap rozgrywek z perfekcyjnym bilansem, odnosząc osiem zwycięstw w ośmiu spotkaniach.
Nasz typ na to spotkanie: Lille strzeli gola – NIE (kurs 1.80 w Superbet)
Arsenal – Lille: statystyki i kluczowe fakty
- Arsenal wygrał wszystkie dziewięć dotychczasowych meczów w fazie ligowej Ligi Mistrzów. W sezonie 2025/26 drużyna ta jako pierwsza zakończyła fazę ligową z kompletem punktów.
- Lille przegrało cztery z pięciu ostatnich meczów wyjazdowych w europejskich pucharach, w tym spotkanie 1/8 finału Ligi Europy w poprzednim sezonie przeciwko Aston Villi, kiedy to uległo rywalom 0:2 na Villa Park.
- Po pierwszej kolejce Bukayo Saka zajmuje drugie miejsce – za Judem Bellinghamem (-1,24) – w zestawieniu zawodników z największą różnicą między wskaźnikiem xG (oczekiwane gole) a faktycznym dorobkiem bramkowym. Anglik oddał sześć strzałów w meczu z Napoli i wypracował wskaźnik xG na poziomie 1,09, jednak nie zdołał zdobyć bramki.

Musisz mieć przynajmniej 18 lat, żeby korzystać z tej strony.
Prosimy graj odpowiedzialnie! Hazard może uzależniać.









