Kane nie chce do Barcelony. Jego przyszłość jest w Bayernie
Harry Kane na przestrzeni ostatnich miesięcy był intensywnie łączony z transferem. Wszystko za sprawą klauzuli, która była aktywna podczas zimowego okienka. Umożliwiała ona odejście z Bayernu Monachium za 65 milionów euro, o ile któryś z klubów dogadałby się z piłkarzem. Taki ruch miałby zostać sfinalizowany po sezonie.
Anglik nie szukał jednak nowego zespołu. Interesowała się nim Barcelona, ale oczywiście nie mogła sobie pozwolić na taki wydatek. Okienko w Niemczech dobiegło końca, a klauzula wygasła. W Monachium odetchnęli z ulgą, choć tak naprawdę nigdy nie zakładali, że gwiazdor będzie chciał odejść.
Mimo upływu miesięcy doniesienia transferowe nie ustały. Sam Kane wielokrotnie zapewniał, że nie zamierza naciskać na transfer, ale to nie wystarcza. Jego nazwisko po raz kolejny wypłynęło przy okazji trwających wyborów prezydenckich w Barcelonie. Jeden z kandydatów miał stwierdzić, że nawiązał kontakt z otoczeniem napastnika, ale zdementował to sam zainteresowany.
Lothar Matthaeus uważa, że żaden z europejskich gigantów nie ma szans na transfer Kane’a. Zawodnik ma być wdzięczny Bayernowi, z którym może walczyć o najważniejsze trofea.
– Zdobywa trofea, czego nie mógł osiągnąć wcześniej w Anglii. Nie widzę powodu, dla którego miałby odejść. Jego kontrakt zostanie przedłużony, Bayern zrobi wszystko, aby go zatrzymać. Kto wie, czy gdzieś indziej też by tak błyszczał? Kto wie, czy grałby tak, jak pod wodzą Kompany’ego? – analizował Matthaeus.









