Było tak źle, że poprosił o amputację nóg. Co dzieje się z Gabrielem Batistutą?

Kibice ACF Fiorentiny
fot. PressFocus Na zdjęciu: Kibice ACF Fiorentiny

Gabriel Batistuta w trakcie kariery piłkarskiej uchodził za profesjonalistę. Niewielu jednak wie, że były piłkarz między innymi Fiorentiny, czy AS Roma tak naprawdę nie lubił piłki nożnej. Gdy opuszczał stadion, robił wszystko, co w jego mocy, aby najpopularniejsza dyscyplina sportowa na świecie nie wpływała na inne aspekty jego życia. Dziennikarz Alessandro Rialti, który odpowiadał za współtworzenie autobiografii legendy argentyńskiej piłki nożnej, ujawnił swego czasu, że Batigol bez kłopotu opowiadał o swojej rodzinie, życiu w Argentynie. Tymczasem w kontekście futbolu zamilkł, stwierdzając po chwili ciszy, że wystarczy spojrzeć na rekordy i wszystko powinno być jasne.

  • Legenda na boisku i klasa poza nim to w telegraficznym skrócie opis Gabriela Batistuty
  • Argentyńczyk był piłkarzem kochanym przez wszystkich, ale przede wszystkim przez kibiców Fiorentiny i AS Roma
  • Po latach kariery 78-krotny reprezentant Argentyny cierpiał z bólu, co zmusiło go do poddania się operacji

BatiGol, czyli historia jednego z najlepszych napastników świata

Gabriel Batistuta nie przepadał za piłka nożną. Niemniej dzięki niemu sama gra wiele zyskała. Przede wszystkim dyscyplina sportowa zyskała wielu nowych entuzjastów. Dawał z siebie na boisku wszystko. Walczył jak mało kto. Niestety piłka nożna, która nagrodziła Batigola niezwykłą karierą i ogromnymi pieniędzmi, zabrała mu zdrowie.

Kostka zawsze była moim słabym punktem – ujawnił Batistuta w rozmowie z La Nacion. – Każdego dnia moja kontynuowanie mojej kariery było coraz trudniejsze. Aczkolwiek to mnie nie powstrzymało. Zacisnąłem zęby i robiłem swoje. Starsi koledzy wiedza doskonale, jak ból mnie dręczył. To było coś takiego, że w momencie, gdy wstajesz z łóżka, tak naprawdę nie wiesz, czego się spodziewać. Przychodzą myśli, w których człowiek zastanawia się: to będzie duży ból, czy leki? Będę mógł udać się do łazienki? Taki to był czas. Pamiętam ten ból. Noga bolała jak cholera – uzupełnił Argentyńczyk.

Zależało mi jednak na tym, aby odnieść sukces. Nie chciałem myśleć o relaksie. Starał się wymagać od siebie więcej. Gdy zrobiłem coś raz dobrze, to chciałem natychmiast to powtórzyć. Miałem taką mentalności, że nic nie było w stanie mnie zatrzymać. Nieważne, czy to był ból, czy jakaś porażka – powiedział Gabigol.

Batistuta cierpiał bardzo z powodu bólu kostki. Mimo wszystko dał radę osiągnąć bardzo dużo. Najlepsze lata kariery spędził w Fiorentinie. O tym, jak ważną postacią był dla Florencji, pokazuje fakt, że w dniu 50. urodzin Argentyńczyka aż sześć tysięcy ludzi zebrało się na centralnym placu miasta. Batigol dla tych ludzi był idolem, mimo że 20 lat wcześniej pożegnał się z Violą.

Argentyński napastnik dołączył do teamu ze Stadio Artemio Franchi w 1991 roku. Zanim trafił do ekipy z Serie A, to wygrał Puchar Ameryki. 22-letni wówczas Batistuta został królem strzelców turnieju, mogąc pochwalić się sześcioma golami.

Faktem jest, że Gabigiol długo pracował na sympatię kibiców. Batistuta długo aklimatyzował się w nowym klubie. Nie tylko nie zdobywał bramek, ale także pod względem technicznym nie imponował. Z czasem fani Fioletowych zrozumieli jednak, że mają w swoim zespole zawodnika o niezwykłej zdolności wykańczania ataków swojego zespołu. Imponował siłą i szybkością. Te cechy wpłynęły na to, że Argentyńczyk stał się jednym z najlepszych napastników świata.

Batistuta nie tylko miał instynkt do zdobywania bramek, ale też realnie zapracował na szacunek kibiców. W momencie, gdy Fiorentina po sezonie 1992/1993 spadła do Serie B, to Batigol nie zdecydował się na zmianę klubu. Chociaż miał bardzo interesujące oferty. Chciał jednak zostać w zespole z Florencji, mając cel, którym było wywalczenie z Violą awansu do elity. Ten czas sprawił, że Batigol dla fanów Fiołków stał się wyjątkowy.

Batistuta zaliczył świetny sezon 1994/1995. W nim został najlepszym strzelcem Serie A. Świetnie układała się współpraca Batigola z Rui Costą. Batistuta w dużym stopniu dzięki świetnym zagraniom Portugalczyka zapracował na 26 strzelonych goli. W kolejnym sezonie mógł z kolei świętować wygranie Pucharu Włoch z Fiorentiną. Został zresztą najskuteczniejszym strzelcem tych rozgrywek, zdobywając w nich osiem bramek. Na swoim koncie miał również triumf w starciu o Supercoppa Italiana.

Edmundo, coś ty najlepszego narobił?!

Batistuta największy sukces w karierze mógł osiągnąć w sezonie 1998/1999. Pod wodzą Giovanniego Trapattoniego drużyna z Florencji prezentował kapitalną dla oka piłkę nożną. Tercet Batigol, Rui Costa i Edmundo był postrachem wszystkich zespołów w lidze włoskiej. Fiorentina była mistrzem pierwszej części sezonu w Serie A. Druga połowa rozgrywek nie ułożyła się jednak po myśli kibiców Fiołków. Zdecydowało o tym kilka czynników. Przede wszystkim kontuzja Batistuty. Ogólnie skład teamu z Florencji też nie był aż tak silny, aby móc dorównać konkurencji. Gdy Argentyńczyk wrócił do gry po kontuzji, której nie wyleczył do końca, walczył z całych sił. Ostatecznie Fiorentina zajęła trzecie miejsce w tabeli Serie A.

Batistuta w końcu jednak wygrał mistrzowski tytuł. Miało to miejsce w Rzymie. Po dziewięciu latach spędzonych w Fiorentinie zdecydował się na transfer do AS Roma. Stołeczny klub wyłożył na transakcję 36 milionów euro za Batigola. Już w pierwszym sezonie Batistuta wygrał mistrzostwo Włoch. Argentyński napastnik zakończył natomiast rozgrywki z 20 trafieniami. Batigol o swoim transferze do ekipy ze Stadio Olimpico opowiedział w filmie “El Numero Nueve”.

Doznałem kontuzji kolana. Tymczasem jeden z moich klubowych kolegów poleciał na karnawał do Brazylii. Mimo że to był bardzo ważny moment sezonu. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że władze klubu wyraziły na to zgodę. To było dla mnie za dużo. Poczułem się zdradzony. Ja zostałem w Fiorentinie i walczyłem, ale ta karnawałowa historia sprawiło, że coś pękło. Podjąłem decyzję o zmianie otoczenie. Zdecydował się na transfer do Romy – mówił Batistuta.

Kariera klubowa Batigola była bogata w niezwykłe momenty. Argentyńczyk notował jednak również spektakularne osiągnięcia w drużynie narodowej. Wygrał dwukrotnie Copa America z reprezentacją Argentyny. Grał na trzech mundialach. Na mistrzostwach świata w 1994 roku zdobył Brązowego Buta, mając cztery gole, grając u boku Diego Maradony. Na mundialu we Francji w 1998 roku sięgnął natomiast po Srebrnego Buta, zdobywając pięć bramek. Ogólnie w reprezentacyjnej koszulce Batistuta strzelił 54 gole. Był najlepszym snajperem w reprezentacji Argentyny aż do momentu, gdy jego rekord został pobity przez Lionela Messiego.

Niezwykły bój wpłynął na kluczową decyzję

Batigol buty piłkarskie na przysłowiowym kołku zawiesił w 2005 roku. Zdecydował o tym ogromny ból, którego Batistuta nie był w stanie dłużej znieść. Tym bardziej że sytuacja wyglądała coraz gorzej. Argentyńczyk praktycznie nie mógł żyć bez środków przeciwbólowych. W rozmowie z Corriere dello Sport w październiku 2019 roku Batistuta opowiedział o trudnym dla siebie okresie.

Gdy tylko skończyłem karierę, stwierdziłem, że moje kostki zostały roztrzaskane na kawałki. Kość z kością, waga 86-87 kg. Miałem ten sam problem, co Marco van Basten, który zakończył karierę w wieku 28 lat. Czasami nie mogłem wstać z łóżka. W końcu krzyknąłem ze złości i powiedziałem sobie: “To już nie może trwać”. Czułem się źle. Tak źle, że poszedłem do mojego przyjaciela lekarza i poprosiłem go o amputację nóg. Modliłem się, nalegałem, mówiąc, że to już nie jest życie. Operacja była decyzją, nad którą zastanawiam się co najmniej 6-7 lat. Zobaczmy, czy będę chodzić jak normalna osoba – mówił Batigol.

Ostatecznie w wieku 50 lat Batistuta przeszedł operację wymiany stawu skokowego. Przeszedł ją w szwajcarskiej klinice. Aktualnie ma protezę w lewej kostce i przede wszystkim ma już spokój z bólem. Niezbędna interwencja chirurgiczna przywróciła Batigolowi normalność. Batistuta może pojawić się na różnego rodzaju imprezach. Ostatnio był goście między innymi turnieju golfowego. Były napastnik nie ukrywa, że chce zostać trenerem. Już od kilku lat daje do zrozumienia, że to jego marzenie. Aczkolwiek wciąż o plany prowadzenia jakiegoś zespołu się nie urzeczywistniły. Chociaż media już podawały, że Batistuta udał się do Stanów Zjednoczonych, chcąc załatwić sobie angaż w jednym z klubów MLS, ale bez efektu. Niewykluczone, że zdecydowała o tym niechęć do śledzenia piłki nożnej.

Czytaj więcej: Sir Alex Ferguson obchodzi 80. urodziny. Szkot, który stał się synonimem trenera-menedżera

Komentarze