Lech mógł to wygrać? Decydujący był rzut karny
Lech Poznań po serii zwycięstw przystępował do środowego meczu Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze jako wielki faworyt. Stawka była duża – to awans do półfinału rozgrywek, więc już tylko jeden krok od finału i potencjalnej wygranej. Zabrzanie liczyli na sprawienie niespodzianki, ale na papierze nie mieli po swojej stronie zbyt wielu argumentów.
W pierwszej połowie działo się niewiele. To wręcz Górnik częściej generował zagrożenie pod bramką gospodarzy, ale niewiele z tego wynikało. Na kilka minut przed przerwą wynik rywalizacji otworzył Lukas Sadilek, wykorzystując dogodną okazję.
Po zmianie stron Lech dążył do odrobienia wyniku. Najlepszą szansę miał w 78. minucie – wówczas sędzia podyktował rzut karny, a do piłki podszedł Joel Pereira. W tym starciu lepszy okazał się Marcel Łubik, który wybronił jego strzał. Kolejorz nie zdołał wyrównać i ostatecznie pożegnał się z Pucharem Polski.
Niels Frederiksen jest zdania, że to właśnie niewykorzystana jedenastka przesądziła o losach spotkania. Gdyby Pereira trafił do siatki, wówczas Kolejorz mógłby awansować.
– Jesteśmy rozczarowani. Odpadamy z Pucharu Polski, a naszą ambicją było go wygrać. Pierwsza połowa nie była dobra w naszym wykonaniu, byliśmy niedbali, zbyt często traciliśmy piłkę. Druga była lepsza. Mieliśmy swoje okazje, kiedy rywal się cofnął, ale ich nie wykorzystaliśmy. Oczywiście mieliśmy też rzut karny. Trzeba oddać rywalowi, że radził sobie naprawdę dobrze, ale jestem przekonany, że gdybyśmy wykorzystali karnego, prawdopodobnie wygralibyśmy. Taka jest jednak piłka, teraz musimy iść dalej – wyznał szkoleniowiec na pomeczowej konferencji prasowej.









