Pudrowanie syfu – jak organizatorzy MŚ 2022 walczą o poprawę reputacji

David Beckham i Xavi Hernandez
PressFocus Na zdjęciu: David Beckham i Xavi Hernandez

Parafrazując wypowiedź ks. Benedykta Chmielowskiego, autora XVIII-wiecznych “Nowych Aten” – Katar, jaki jest, każdy widzi. Od 2010 r. jak donosił niedawno “The Guardian”, śmierć w czasie budowy stadionów na MŚ 2022 poniosło już prawie 7 tys. osób (głównie z Azji Południowej). Ci którzy przeżyli, pracują za głodowe stawki, zwykle otrzymywane z dużym opóźnieniem. Oczywiście mogliby tę niewdzięczną i niebezpieczną robotę rzucić w diabły, ale wówczas musieliby się zrzec zaległych pensji. A i bilety lotnicze do ich krajów do najtańszych nie należą. Mimo to, wciąż znajdują się wielkie futbolowe osobistości, które (oczywiście nie za darmo) wygłoszą każdą laurkę na temat organizatora XXII finałów Mistrzostw Świata.

  • Katar to najbardziej kontrowersyjny gospodarz MŚ w historii
  • W tym 3-milionowym kraju notorycznie łamane są prawa człowieka
  • Pomóc w poprawie reputacji gospodarza mundialu ma cała armia byłych wybitnych piłkarzy
Rok do mundialu

Twarz męskości, twarzą Kataru

Najnowszy nabytek Katarczyków to David Beckham, który będzie twarzą nie tylko pierwszego w historii mundialu na Półwyspie Arabskim, ale i ogólnie przez najbliższych 10 lat zachwalał będzie turystyczne i kulturowe walory kraju ze stolicą w Doha. Za całość działań promocyjnych, “Becks” zarobi ok. 150 mln funtów.

Wybór 115-krotnego reprezentanta Anglii był oczywistym posunięciem. To wciąż jeden z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy świata, mimo że buty na kołku zawiesił już osiem lat temu. Bogatą karierę kończył w Paris Saint-Germain, zarządzanym przez nie kogo innego, jak właśnie Qatar Sports Investment. – David regularnie odwiedza Katar od ponad dekady i grał w (należącym do Kataru) PSG – więc widział pasję do piłki nożnej w tym kraju i długoterminowe zaangażowanie, które zostało podjęte do organizacji mistrzostw świata i zapewnienia trwałej spuścizny dla regionu. Mocno wierzy w moc futbolu w niwelowaniu różnic, ale, co najważniejsze, zauważył postęp w ważnych kwestiach – rzecznik byłej gwiazdy futbolu przedstawił powody, jakimi kierował się Beckham, przyjmując rolę ambasadora.

Na Wyspach Brytyjskich jednak nikt nie kupił tych tłumaczeń. Na legendarnego piłkarza spadła lawina krytyki, porównywalna z tą, jaka spotkała go w czasie MŚ 1998, gdy w meczu 1/8 finału z Argentyną obejrzał czerwoną kartkę, a Anglia odpadła z rozgrywek.

David mocno wierzy w moc futbolu w niwelowaniu różnic, ale, co najważniejsze, zauważył postęp w ważnych kwestiach

Rzecznik Davida Beckhama

Nic dziwnego, że Beckham chce wziąć udział w tak ważnym wydarzeniu piłkarskim, ale zachęcamy go, aby dowiedział się o głęboko niepokojącej sytuacji praw człowieka w Katarze i był przygotowany do rozmowy o niej – powiedział dyrektor generalny Amnesty International, Sacha Deshmukh. A prawda jest bowiem taka, że w Katarze nagminnie łamane są prawa pracowników. Te do niedawna regulował tzw. system Kafala (zniesiony w Katarze w sierpniu 2020 r.). W skrócie oznaczał on po prostu, że pracownik zagraniczny wyjeżdżając na Bliski Wschód, zostawał objęty kontraktem przez swojego sponsora (kafila), który od tego czasu, bez jego zgody, nie mógł zmienić pracy ani kraju. Do nagminnych przypadków należała również konfiskata paszportów i innych dowodów tożsamości. Stąd też obcokrajowcy z biednych krajów Azji Południowej (Bangladesz, Indie, Nepal, Pakistan) mimo nieludzkich warunków pracy, nie mieli szans, aby wyrwać się z katarskiej niewoli. Jak podawał w czerwcu 2020, portal stosunkowobliskiwschod.pl, aż 70% migrantów objętych było systemem Kafala.

Warunki pracy są bardzo ciężkie. Nie mamy odpowiednich zabezpieczeń na budowach, zwłaszcza pracując na wysokościach. Ludzie mdleją z gorąca – opowiadał PAP, Sushil Shrestha, który w Katarze przepracował trzy lata. Z kolei w 2019 r., niemiecka stacja WDR nagrała ukrytą kamerą, w jakich warunkach mieszkali pracownicy zatrudnieni w firmie Design Maintenance, która była podwykonawcą obiektu Al Thumama w Doha. Ponad 200 pracowników gnieździło się w kilku małych pokoikach, do dyspozycji mając zaledwie jedną toaletę (na poniższym filmie widać to od 6:00). – Kiedy chorowaliśmy, nie mogliśmy zostać w łóżku, tylko za karę, musieliśmy pracować w upale – podkreślał jeden z nich.

Do tego dochodzą również inne kwestie, niezwiązane już stricte z futbolem. Cenzura mediów, prześladowanie osób LGBT i marginalizacja roli kobiet w życiu codziennym. Te aspekty kłócą się nieco z poglądami Beckhama, który podkreślał kiedyś, że feminizm ma w swoim DNA i wielokrotnie wspierał również osoby o odmiennej orientacji seksualnej. “David byłeś twarzą męskości, a teraz jesteś twarzą Kataru” – napisała w “The Guardian”, Catherine Benett. Felietonistka podkreśliła także: “W Katarze Victoria nigdy nie zostałaby znaną piosenkarką i modelką, zaś Nicola Peltz musiałaby bezwzględnie podporządkować się Brooklynowi”. Jeszcze ostrzejszy w swoich opiniach był Simon Jordan, były właściciel Crystal Palace, który na antenie radia talkSport powiedział: – Beckham twierdzi, że został ambasadorem, bo zobaczył w Katarze zmiany. Ja myślę, że zdecydował się, gdy zobaczył 150 mln funtów. “David, Twoja reputacja jest poważnie zagrożona” – podsumował burzę w końcówce października, “The Independent”.

Warunki pracy są bardzo ciężkie. Nie mamy odpowiednich zabezpieczeń na budowach, zwłaszcza pracując na wysokościach. Ludzie mdleją z gorąca

Sushil Shrestha, robotnik budowlany, który pracował w Katarze trzy lata

Widząc co się dzieje, Beckham wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że “rejestr praw człowieka w Katarze jest niepokojący, od długotrwałego złego traktowania pracowników migrujących, po ograniczenia wolności słowa i kryminalizację związków osób tej samej płci”. Nikogo chyba tym jednak nie przekonał.

Czytaj także:

Promieniujący, szczęśliwi ludzie

Twarzą MŚ 2022 jest również nowy trener FC Barcelona, Xavi Hernandez, który w latach 2015-2019 był piłkarzem, a w latach 2019-2021 szkoleniowcem katarskiego Al-Sadd. W obu rolach odniósł z klubem ze stolicy liczne sukcesy, zatem cytując klasyka, można powiedzieć, że trochę zakochał się w Katarze. Szczególnie to miejsce do życia upodobała sobie również jego żona, Nuria Cunillera. Tajemnicą poliszynela jest, że Xavi pracę na Camp Nou podjął tak późno, bo wcześniej z Dohy nie chciała się ruszać właśnie jego małżonka.

Przebywając w Katarze na co dzień Xavi z pewnością wiele widział. Niemniej, nie trudno nie odnieść wrażenia, że jego obraz tego 3-milinowego kraju jest zdecydowanie wypaczony. – To prawda, że ​​w Katarze nie ma demokracji, ale ludzie są szczęśliwi. Są zachwyceni rodziną królewską, fotografują ją w samochodzie. Ta daje im pensje za samo życie w kraju i dba o swoich obywateli – powiedział w rozmowie z “La Vanguardia”.

Istnieje wiele uprzedzeń i nieuzasadnionej krytyki wobec Kataru. A przecież ma on wiele do zaoferowania: jest mały, gościnny i hojny

Xavi Hernandez o życiu w Katarze

Niemal każdy wywiad z legendą Dumy Katalonii i reprezentacji Hiszpanii to były istne peany pochwalne na rzecz życia w Katarze. – Tutaj mamy spokój, bezpieczeństwo, nie mamy klucza do domu, zostawiamy włączony samochód. Núria mówi mi nawet, że jeśli będziemy mogli tu kontynuować życie, będzie to również lepsze dla naszych dzieci. Obaj urodzili się tutaj. W Katarze ludzie są szczęśliwi – dodał w innym wywiadzie. Spokój, szczęście, radość, miłość – słuchając Xaviego można było odnieść wrażenie, że występuje w videoklipie zespołu R.E.M. “Shiny happy people”. “Promieniujący, szczęśliwi ludzie śmieją się, spotkaj mnie w tłumie, ludzie, ludzie, rozrzuć swoją miłość wokoło” – śpiewał w swoim hicie Michael Stipe.

Fascynacja mistrza świata i dwukrotnego mistrza Europy życiem codziennym była jeszcze do przełknięcia. Szczęki jednak wszystkim opadły, gdy ten zabrał głos na tematy polityczne. – Nie mieszkam w demokratycznym kraju. Ale ten system na pewno działa lepiej, aniżeli w Hiszpanii – zaszokował wszystkich w 2017 r. Rok wywiadu dla “Marki” nie jest przypadkowy, wszak rozmowa odbyła się w przededniu referendum niepodległościowego w Katalonii. O ile można zrozumieć frustrację Xaviego, wynikającą z nikłych szans na powstanie samodzielnego państwa katalońskiego, o tyle porównanie poziomu demokracji w Katarze (jej wskaźnik według Democracy Index wynosił wówczas 3,19 i plasował kraj na 133. miejscu na świecie) i w Hiszpanii (8,08 i 19. miejsce) było grubym już przegięciem.

Xavi jednak w dalszym ciągu był niczym zdarta płyta: – Muszę przyznać, że podoba mi się prawie wszystko w życiu w Katarze. Pogoda jest niesamowita, słońce świeci prawie codziennie i jest to bardzo relaksujące miejsce do pracy, ponieważ ludzie są bardzo szanowani i przyjaźni. Jest to również bardzo bezpieczny kraj, w którym przestępczość jest bardzo niewielka, co czyni go doskonałym miejscem na wychowanie rodziny.

Kiedy chorowaliśmy, nie mogliśmy zostać w łóżku, tylko za karę, musieliśmy pracować w upale

Jeden z pracowników firmy Design Maintenance, budującej stadion Al Thumama

Po kolejnej porcji laurek, nie wytrzymał Victor Gutierrez, były hiszpański piłkarz wodny, ale również i zadeklarowany homoseksualista, który w mocnych słowach odpowiedział w mediach społecznościowych: “Może to dlatego, że jesteś białym, heteroseksualnym mężczyzną i milionerem. Katar jest krajem absolutystycznym, w którym za homoseksualizm jest kara więzienia. Zrób sobie przysługę i przestań robić z siebie durnia za każdym razem, gdy stajesz przed mikrofonem” – napisał na twitterze. Z kolei dziennikarz “Mirror Football”, Collin Millar napisał, że Xavi jest “monumentalnym rozczarowaniem”. Ten jednak absolutnie nie zraził się wszelką krytyką. Zapowiada z pełnym przekonaniem, że mundial w Katarze będzie wielkim świętem futbolu, a kibice będą zdumieni jak wygląda ten kraj. – Istnieje wiele uprzedzeń i nieuzasadnionej krytyki wobec Kataru. A przecież ma on wiele do zaoferowania: jest mały, gościnny i hojny – powiedział.

Od listopada 41-latek ma jednak nową misję – przywrócić FC Barcelona dawno utracony blask. Z jego powrotu cieszą się fani Blaugrany, ale również i pozostali kibice. Nie będą już bowiem zmuszeni słuchać wynurzeń Xaviego.

Katar ważniejszy od Australii

Beckham i Xavi to nie jedyni ambasadorzy zbliżających się wielkimi krokami MŚ. Wśród pozostałych “twarzy” najbardziej kontrowersyjnego mundialu w historii możemy też znaleźć Ronalda de Boera, Cafu, Tima Cahilla czy Samuela Eto’o.

Zaskoczeniem w tym gronie jest przede wszystkim obecność Cahilla, wszak Australia stanęła w 2010 roku w szranki z Katarem w walce o organizacje MŚ 2022. Przegrała jednak z kretesem, zdobywając zaledwie jeden głos. A przecież na samo przygotowanie kandydatury, australijski rząd wydał 46 mln dolarów. Były reprezentant Kangurów, Robbie Slater rolę Cahilla uznał za “szkodliwą”. Była gwiazda Evertonu jednak na antenie Nine News Australia przekonywała: – Pracując teraz w FIFA mam ogromne doświadczenie i wpływ na to, jaki będzie Katar na i po MŚ. Mogę pomóc w zakresie infrastruktury, programów szkolenia czy propagowania piłki nożnej. Slater jednak nie odpuszczał i dopytywał młodszego kolegę, czemu w takim razie nie został ambasadorem MŚ kobiet, które w 2023 r. odbędą się w Australii i Nowej Zelandii.

Krytyka nie ominęła również Ronalda de Boera, któremu w Holandii zarzucano, że robi to wyłącznie dla pieniędzy. – To totalne bzdury. Większość osób, która krytykuje Katar, w życiu tam nie była. Tymczasem ja mieszkałem w nim siedem lat. Wierzę, że futbol może poprawić sytuacje w tym kraju i ludzie, którzy się nim zajmują, naprawdę mogą to zrobić – odpowiedział krytykom.

Wszystkim ambasadorom XXII finałów MŚ nie można oczywiście odmówić chęci. Niektórzy pewnie naprawdę wierzą w to, że futbol może w jakikolwiek sposób poprawić los mieszkańców Kataru. Są jednak oni tylko trybikiem w mundialowej machinie propagandowej. Ich głos może być słyszalny jeszcze tylko przez rok, a później wszystko wróci do normy. Nic zatem nie zmienią, a plamy na ich wizerunku, mogą być w przyszłości już nie do wyprania.

Czytaj także: Łomot za łomotem. Jak Katar szykuje się do MŚ 2022

Komentarze