Jagiellonia musi odrobić trzy bramki. „Piłka nie takie rzeczy widziała”
Trzy bramki straty to z jednej strony dużo, ale z drugiej strony historia pokazuje, że da się je odrobić w kilka minut. Jagiellonia Białystok w czwartek (26 lutego) stanie przed arcytrudnym zadaniem. W rewanżu z Fiorentiną na Artemio Franchi będą musieli wygrać różnicą trzech goli, żeby doprowadzić do dogrywki, a różnicą czterech, żeby awansować do 1/8 finału Ligi Konferencji.
Pierwsze spotkanie zakończyło się porażką Dumy Podlasia (0:3). Adrian Siemieniec, choć podkreśla, że łatwo nie będzie, wierzy w szczęśliwe zakończenie. Na konferencji prasowej zaznaczył, że każdy piłkarz Jagiellonii nie tylko chce wygrać, ale awansować do następnej rundy.
– Biorąc pod uwagę to, jak powtarzalna jest ta drużyna, ten projekt, o czym świadczą wyniki na przestrzeni ostatnich lat, wiem, że każdy piłkarz, który tu przyjechał, nie tylko chce wygrać ten mecz, ale chce zrobić wszystko, żeby przejść dalej. Przed dwumeczem to było trudne zadanie, po pierwszym meczu jest arcytrudne, ale piłka nie takie rzeczy widziała – powiedział Adrian Siemieniec.
– Dużo zależy od nas, co zrobimy w tym meczu, jak on będzie wyglądał. Czy to będzie 90 minut, po których historia się zakończy, czy też na pewnym etapie będzie on jeszcze elektryzował, będzie emocjonalny i wprowadzi stan niepewności u przeciwnika, a nam da nadzieję i energię. […] Przeciwnik będzie dążył do tego, żeby nie dać nam nadziei, a my musimy dążyć do tego, żeby sobie ją dać. A wtedy wszystko może się wydarzyć – dodał trener Jagiellonii Białystok na konferencji prasowej.









