Barcelona musi to wyjaśnić. Yamal nie lubi schodzić z boiska
Barcelona odpowiedziała w weekend na dwie ostatnie porażki i ograła Levante aż 3-0. Jej zwycięstwo oraz wpadka Realu Madryt pozwoliła szybko wrócić na fotel lidera La Ligi. Niedzielny mecz ułożył się po myśli Blaugrany, natomiast po jego zakończeniu w mediach najwięcej mówi się o zachowaniu Lamine Yamala. Młody gwiazdor opuścił murawę w 88. minucie, kiedy to zastąpił go Roony Bardghji. Decyzja Hansiego Flicka spotkała się z nieprzychylną reakcją nastolatka, który liczył, że pozostanie na boisku do ostatniego gwizdka.
Flick podczas konferencji zapewniał, że nie ma tym problemu, a za zawodnikiem przemawia przede wszystkim sportowa złość. Faktem jest jednak, że to nie pierwszy raz, gdy Yamal ma trudności z opuszczeniem boiska. „Marca” dostrzega, że dzieje się to nagminnie, mimo tego, że jest pierwszym wyborem niemieckiego szkoleniowca praktycznie w każdym spotkaniu.
Yamal wystąpił w tym sezonie we wszystkich meczach, gdy tylko był zdolny do gry. Raptem dwukrotnie zaczynał spotkanie na ławce rezerwowych. Wciąż mu jednak mało i każdą zmianę kwituje nietęgą miną. W Barcelonie muszą się pochylić nad tą sprawą, gdyż na dłuższą metę może negatywnie wpłynąć na nastroje w szatni. W kolejce do gry jest Bardghji, który na ogół nie zawodzi, ale i tak musi godzić się z rolą bardzo głębokiego rezerwowego.








