Bardghji rośnie, ale Yamala nie wygryzie
Barcelona w półfinale Superpucharu Hiszpanii rozbiła Athletic Club aż 5-0. Jednym z bohaterów tej rywalizacji był Roony Bardghji, który zagrał od pierwszej minuty, notując bramkę oraz dwie asysty. Na murawie spędził nieco ponad 70 minut, a potem został zmieniony przez Lamine Yamala, którego tym razem Hansi Flick posadził na ławce rezerwowych.
Nie ulega wątpliwościom, że w finałowej potyczce z Realem Madryt na prawym skrzydle Barcelony zagra już Yamal. Mimo świetnego występu, Bardghji będzie przyglądał się grze swoim kolegom z wysokości ławki rezerwowych. „Sport” analizuje jego sytuację w drużynie i sugeruje, że ten jest „ofiarą” hierarchii, jaka panuje w szeregach Dumy Katalonii. Yamal to największa gwiazda ofensywy, a dla wielu kibiców wręcz najlepszy piłkarz na świecie, co oznacza, że jego pozycja jest niepodważalna.
Niezależnie od tego, jak prezentuje się młody Szwed, nie ma szans na wygryzienie Yamala, więc musi zadowolić się rolą rezerwowego. Bramka przeciwko Athletic Club była dla niego drugą, odkąd przeniósł się do Barcelony. Wciąż czeka na trafienie w Lidze Mistrzów.
Debiutancki sezon 20-latka na Camp Nou przebiega zaskakująco dobrze. Nie odstaje poziomem od pozostałych piłkarzy, a nawet miewa znakomite momenty. Barcelona oczywiście wiąże z nim przyszłość, choć do wywalczenia miejsca w wyjściowej jedenastce wciąż daleka droga.










