Kontuzje największą przeszkodą na drodze do wielkości Ansu Fatiego

Ansu Fati
Pressfocus Na zdjęciu: Ansu Fati

W sezonie 2019/20 bił rekordy FC Barcelony i przywrócił wiarę w słynną La Masię, z której od wielu lat żaden zawodnik na stałe nie przebił się do składu Blaugrany. Obecnie, od dwóch lat doskwierają mu nieustanne urazy, a fani powoli przestają wierzyć, że będzie w stanie powrócić do wysokiej dyspozycji i formy fizycznej. Jaka przyszłość czeka Ansu Fatiego, o którego talencie rozpisywały się jeszcze nie tak dawno niemal wszystkie poważne redakcje sportowe na świecie?

  • Ansu Fati w wieku 16 lat zadebiutował w FC Barcelonie bijąc wiele rekordów
  • Skrzydłowego od dwóch sezonów nieustanie trapią kontuzje
  • Zarząd Dumy Katalonii obawia się, że Fati może nie wrócić już do pełnej sprawności fizycznej

Najmłodszy strzelec w historii Barcy

Ansu Fati długo na pierwsze trafienie w barwach FC Barcelony czekać nie musiał. Skrzydłowy bramkę zdobył w meczu z Osasuną Pampeluna w sierpniu 2019 roku mając zaledwie 16 lat. Pobił tym samym rekord należący przez długie lata do Bojana Krkicia. W momencie trafienia do bramki strzeżonej przez Rubena, miał on dokładnie 16 lat i 304 dni. Pochodzący z Gwinei Bissau zawodnik w szalonym tempie wspinał się po drabince młodzieżowych zespołów Blaugrany i na dobrą sprawę już od dnia debiutu stał się stałym bywalcem wyjściowego składu. 

Niedługo później nadeszło pierwsze powołanie do reprezentacji Hiszpanii, na którą ostatecznie się zdecydował, a naturalną koleją rzeczy także pobicie rekordu najmłodszego strzelca w historii kadry. Ten tytuł odebrał mu blisko trzy lata później inny crack z La Masii – Gavi. Fati zachwycał dojrzałością boiskową, lekkością w prowadzeniu piłki i co najważniejsze – instynktem snajpera. Tego akurat wytrenować, ani nauczyć się nie da. Hiszpańskie media podkreślały, że w polu karnym przeciwnika piłka ewidentnie go szuka, a Hiszpan potrafił odnaleźć dla niej odpowiednie miejsce – w bramce drużyny przeciwnej. Pierwszy sezon zakończył z dorobkiem ośmiu bramek i jednej asysty w 33 spotkaniach. 

Skrzydłowy bił kolejne rekordy a media porównywały go już z Lionelem Messim. W wieku 16 lat i 318 dni Ansu Fati został najmłodszym zawodnikiem w całej historii La Ligi, który w jednym meczu strzelił gola i zaliczył asystę. 10 grudnia 2019 roku, w wieku 17 lat i 40 dni zdobył gola przeciwko Interowi w meczu Ligi Mistrzów. Zrobił to zaledwie 90 sekund po wejściu na murawę stadionu Giuseppe Meazza. Stał się tym samym najmłodszym zdobywcą bramki w tych rozgrywkach.

2020 rok początkiem problemów

W meczu z Realem Betis, rozgrywanym 7 listopada 2020 roku wychowankowi Barcy przytrafiła się pierwsza poważna kontuzji. Po starciu z Mendym, doznał on uszkodzenia łąkotki w kolanie i niezbędna była operacja. Rehabilitacja miała trwać kilka miesięcy, a początkowe odczucia zawodnika były pozytywne. W lutym 2021 roku jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość przekazana przez stację TV3, że kolano wciąż jest w złym stanie, a skrzydłowy będzie musiał przejść kolejną operację. W gabinetach klubowych na Camp Nou zapaliła się już żółta lampka. Młody organizm źle reagujący na leczenie to stosunkowo niecodzienna sytuacja, która mocno zaniepokoiła sztab szkoleniowy. Mimo to wartość marketingowa zawodnika wciąż rosła, więc przynajmniej na razie nie było jeszcze powodów do większych zmartwień.

Fati nie grał, a jego wartość na portalu Transfermarkt w październiku 2020 roku osiągnęła już poziom 80 milionów euro. Niestety wprost proporcjonalnie do tego nie poprawiał się stan zdrowia skrzydłowego. W maju 2021 roku piłkarz przeszedł trzecią już operację artroskopii kolana, a złośliwi przykleili mu łatkę “szklanego”, którą do tej pory na wyłączność w Barcelonie zdawał się posiadać Ousmane Dembele. 

Kibice katalońskiego klubu byli już pełni obaw, że skrzydłowy pójdzie w ślady innego niespełnionego talentu La Masii, czyli Bojana Krkicia. Na przeszkodzie do długiej kariery w Barcy, mającego serbskie korzenie napastnika stanęła jednak w głównej mierze słaba psychika i nieumiejętność radzenia sobie z presją ze strony kibiców i mediów.

Casus Samuela Umtitiego?

Z uwagi na liczne operacje i brak rytmu meczowego, Fati stracił początek sezonu 2021/22 i na boisku po raz pierwszy zameldował się dopiero w meczu przeciwko Levante. Reprezentant Hiszpanii zdołał rozegrać kilka spotkań z rzędu, ale był to tylko promyczek nadziei na to, że największe problemy zdrowotne ma już za sobą. Spotkanie z Celtą znów musiał opuścić przedwcześnie, a jedyną pociechą dla klubu było, że nie chodziło o kontuzjowane wcześniej kolano, zaś uraz uda. Sztab medyczny zakładał, że zawodnik będzie gotowy do gry po kilku tygodniach. I tak upłynęło kolejnych pięć miesięcy…

Tym razem klub postawił zawodnika przed wyborem – kolejna operacja, która oznacza dłuższy rozbrat z futbolem, lub leczenie zachowawcze. Pozwoliłoby ono wcześniej powrócić na boisko, jednak mogło nie okazać się tak skuteczne. Głodny występów skrzydłowy wykluczył kolejny zabieg, podobnie jak Samuel Umtiti, którego przypadek pokazał, ile może oznaczać jedna zła decyzja. 

Francuz w przeszłości stanął przed takim samym wyborem i nie zdecydował się na operację, chcąc pojechać z reprezentacją na Mistrzostwa Świata. Do Barcelony wrócił jako mistrz, ale przypłacił to nie tylko trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Dość powiedzieć, że zniszczyło to jego całą karierę. Na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów rozegrał on tylko 16 meczów w barwach Azulgrany. Najlepiej obrazuje to gigantyczny spadek jego wartości na portalu Transfermarkt. Wycena Fatiego także zaliczyła już spadek, jednak na razie z 80 do 60 milionów euro. Wraz z początkiem sezonu 2022/23 może być ona jeszcze niższa.

Dlaczego o nim wspominam? Ponieważ w zeszłym tygodniu dziennikarz Achraf Ben Ayad poinformował, że pomimo wielomiesięcznej rehabilitacji i regularnych szans pod koniec sezonu, Fati wciąż nie jest gotowy do rywalizacji na najwyższym poziomie. Co więcej, klub jest zdania, że popełnił on błąd nie decydując się na operację. 

“Przeprowadzone badania i testy wykazały, że wyniki Ansu nie pozwalają na ostrą rywalizację i są gorsze niż przed odniesieniem kontuzji. Fati miał stracić odporność, szybkość i siłę” – napisał dziennik Sport

Media podejrzewały, że z tego względu Luis Enrique nie wystawił go do gry w żadnym meczu Ligi Narodów, choć skrzydłowy otrzymał powołanie. Szkoleniowiec La Furia Roja niejako potwierdził te przypuszczenia odpowiadając na pytania dziennikarzy odnośnie braku minut skrzydłowego w meczach kadry. 

– Musicie mi zaufać. Ansu przybył, żeby stanowić dla ans wsparcie ale w dalszej perspektywie. On wciąż nie ma odpowiedniego rytmu meczowego żeby pomóc nam w takim stopniu, w jakim by chciał. Opinia publiczna chce okazywać mu zainteresowanie, ale ja  jestem profesjonalistą i muszę dbać o różne kwestie – stwierdził Enrique.

Messi też borykał się z kontuzjami w młodym wieku

Młodsi kibice mogą już nie pamiętać, ale na początku swojej kariery z wieloma problemami zdrowotnymi zmagał się także Lionel Messi. W wieku 19-lat doznał pierwszej poważnej kontuzji mięśniowej, po której nadeszły kolejne. Z powodu urazów stracił aż 17 meczów w sezonie 2005/06, a w kolejnej kampanii jeszcze o jeden więcej. Kosztowało go to między innymi opuszczenie finału Ligi Mistrzów w 2006 roku, który Duma Katalonii wygrała z Arsenalem 2:1. Teorię odnośnie przyczyny urazów Argentyńczyka przedstawił w swojej książce Cristiano i Leo Jimmy Burns. 

“Kontuzje Argentyńczyka mogły wynikać ze zbyt dużej presji, której poddano jego ciało – organizm Messiego musiał się przystosować zarówno do postępujących w szybkim tempie zmian fizycznych, jak i równie gwałtownego przejścia od poziomu młodzieżowego do występów w pierwszej drużynie” Aż prosi się o przełożenie tego twierdzenia na przypadek Fatiego. 

Nie wróżę Ansu przyszłości na miarę Leo Messiego, jednak nie ma w mojej opinii nic smutniejszego niż obserwowanie, jak kariera utalentowanego zawodnika sypie się jak domek z kart na skutek licznych kontuzji, wstrzymujących jego rozwój. Podobnie było w Barcelonie z Rafinhą Alcantarą, młodszym bratem Thiago. Brazylijczyk trzykrotnie zrywał więzadła krzyżowe i choć w barwach Azulgrany zdobył wiele trofeów, a także zaliczył epizod w PSG, miał potencjał by osiągnąć zdecydowanie wiele więcej.

Pod koniec sezonu powiało optymizmem

Po wyleczeniu kontuzji Fati otrzymywał od Xaviego szansę w każdym z ostatnich pięciu ligowych meczów. Reprezentant Hiszpanii ani razu nie wybiegł w wyjściowym składzie, ale sztab szkoleniowy dbał, by miał on okazję spędzić na murawie przynajmniej kwadrans. Wyjazdowe starcie z Realem Betis pokazało, że mimo tak długiego rozbratu z futbolem wychowanek Barcy nie stracił swojego najważniejszego atutu – łatwości w zdobywaniu bramek. Zameldował się na murawie w 75 minucie, a już 60 sekund później celebrował gola wyrównującego stan rywalizacji na 1:1.

Liczby w tym sezonie pokazują, że skrzydłowy ma instynkt rasowego snajpera i nie potrzebuje regularnie grać, by zdobywać bramki. W poprzednim sezonie strzelił sześć goli w 14 meczach, a bramkę zdobywał średnio co 90 minut. W kampanii 2019/20 statystyka ta była nieco gorsza i wynosiła bramkę co 119 minut, co patrząc po napastnikach w najlepszych europejskich ligach jest wciąż wynikiem bardzo dobrym. Dla porównania, typowany do sięgnięcia w tym roku po Złotą Piłkę Karim Benzema zdobywał w sezonie 2021/22 bramkę co 90 minut, czyli dokładnie z taką częstotliwością co Fati.

Klub przekazał, że presezon 19-latek zacznie wcześniej niż inni zawodnicy, gdyż już 4 lipca. Od pierwszego dnia będzie pracował razem z zawodnikami, którzy zakończyli sezon 26 maja po towarzyskim meczu w Australii. Sztab szkoleniowy i piłkarz uzgodnili wcześniejszy powrót, aby Ansu odzyskał pewność siebie. Jeśli tylko kontuzje będą omijały go szerokim łukiem, nie mam wątpliwości, że Fati będzie ważnym elementem układanki Xaviego w sezonie 2022/23.

Czytaj też: Fiorentina uprzedzi OL w wyścigu o Umtitiego?

Komentarze