Olbrzymie zainteresowanie meczem
Ten mecz wzbudza wielkie emocje w obu krajach. Wszystkie wejściówki na decydujące starcie Polski ze Szwecją rozeszły się błyskawicznie, więc Strawberry Arena będzie wypełniona do ostatniego miejsca.
Po wygranej z Ukrainą nastroje w Szwecji bardzo się poprawiły. Do tego stopnia, że nawet „niechętny” ostatnio kadrze Thomas Ravelli, a więc legendarny bramkarz, wrócił do oglądania meczów Szwedów, co przyznał w wywiadzie dla goal.pl.
Największym zagrożeniem dla Biało-Czerwonych będzie zapewne Viktor Gyokeres, którego jeszcze kilka lat temu dwa razy kusił czołowy polski klub.
„Silny, szybki, broni i atakuje”
Ale kto jeszcze będzie groźny dla drużyny Jana Urbana? Casper Nordqvist, dziennikarz szwedzkiego portalu fotbolldirekt.se, a wiec siostrzanej strony goal.pl, nie ma wątpliwości.
– Jeśli odstawimy na bok Gyokeresa, to bez wahania wskażę Gabriela Gudmundssona. To obecnie najlepszy szwedzki piłkarz i największe zagrożenie dla Polski, gracz Leeds United, operujący po lewej stronie boiska. Jest silny, szybki, zarówno dobrze broni jak i atakuje – wymienia atuty 26-latka szwedzki dziennikarz.
W tym sezonie Gudmundsson zaliczył 31 występów w barwach Leeds (licząc wszystkie rozgrywki), strzelił gola i zaliczył asystę. W meczu z Ukrainą zagrał 77 minut i opuścił boisko z powodu kontuzji. Pierwsze rokowania nie były dobre, ale zdołał się pozbierać na decydujący mecz.
– Gudmundsson ma świetną lewą nogę, bardzo dobre podania, a nawet strzały. Moim zdaniem Matty Cash będzie miał dziś ciężki wieczór – przekonuje szwedzki dziennikarz.
Elanga prawie jak Bolt
A na kogo Szwedzi liczą poza wspomnianymi Gyokeresem i Gudmundssonem?
– Warto wspomnieć Victora Lindelofa, naszego kapitana, który gra w kadrze od wielu lat. Dziś wystąpi w parze z Carlem Starfeltem, który w meczu z Ukrainą zastąpił kontuzjowanego Hiena. I zrobił to bardzo dobrze, był jednym z najlepszych graczy na boisku.
A skoro mówimy o zagrożeniach dla Polski, to oczywiście Ayari w środku pomocy. Nie zapominałbym też jednak o Elandze. Na pewnym dystansie jest niemal tak szybki jak Usain Bolt – uśmiecha się szwedzki dziennikarz.
Co do tego kto jest faworytem meczu, to zdania są podzielone. Jedno jest jednak pewne. Dziś późnym wieczorem wszystko będzie już jasne.








