Bochniewicz walczy o minuty i nowy kontrakt
Paweł Bochniewicz czekał blisko rok, aby ponownie zagrać w oficjalnym meczu sc Heerenveen. Trzykrotny reprezentant Polski po raz drugi w karierze zerwał bowiem więzadło krzyżowe, co spowodowało jego długą nieobecność. Bochniewicz stopniowo wracał do zdrowia po tym poważnym urazie.
– Przez ostatni okres nie było kolorowo, jeżeli chodzi o życie piłkarza, ale już jest blisko. Z kolanem i zdrowiem wszystko jest dobrze. Po prostu bardzo mi się to wszystko ciągnęło – powiedział obrońca na swoim kanale na YouTube.
30-latek na boisko wrócił 28 listopada przeciwko Zwolle, gdy rozegrał symboliczną minutę. Kolejny i ostatni dotychczas występ Bochniewicza przypadł na 17 grudnia i mecz z Feyenoordem w Pucharze Holandii. Polak wszedł na ostatnie minuty, aby utrzymać prowadzenie, co ostatecznie się udało (3:2).
Od pucharowego starcia Polak nie pojawił się na boisku ani razu, chociaż regularnie zasiada na ławce rezerwowych Heerenveen. Czym jest to spowodowane?
– Chłopaki dobrze grają ostatnio, więc raczej do tego pierwszego składu na początku nie wskoczę. Mam nadzieję, że moja dobra dyspozycja doprowadzi do tego, że trener będzie na mnie stawiał, mimo że ten kontrakt mi się kończy po tym sezonie – przyznał Bochniewicz. Jego Heerenveen zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli Eredivisie, ze stratą czterech punktów do miejsc w barażach o europejskie puchary.
Przeczytaj inne teksty o Polakach za granicą:









