Radość Termaliki trwała krótko. Coraz trudniejsza sytuacja beniaminka [WIDEO]

Motor Lublin pokonał dzisiaj zespół Bruk-Betu Termalica Nieciecza 2:1. Wszystkie gole w tej rywalizacji padły w pierwszej połowie spotkania, choć po przerwie Niecieczanie wielokrotnie nacierali na rywali.

Piłkarze Termaliki
Obserwuj nas w
PressFocus Na zdjęciu: Piłkarze Termaliki

Motor lepszy w Niecieczy, Termalica w fatalnym położeniu

Pierwszym meczem tej kolejki PKO Ekstraklasy była rywalizacja pomiędzy zespołem Bruk-Betu Termaliki Nieciecza a Motorem Lublin. Wszystko zapowiadało, że faworytem tej rywalizacji – choć nieznacznym, ale jednak – są goście. W ostatnich tygodniach ich forma rośnie, a z kolei gospodarze coraz mocniej zakopują się na dnie ligowej tabeli.

Początek meczu należał jednak do piłkarzy Marcina Brosza. To oni bowiem zdobyli jako pierwsi gola w tej rywalizacji. W 17. minucie do siatki trafił Krzysztof Kubica, który bardzo dobrze odnalazł się po błędzie Motoru w wyprowadzeniu piłki i pewnie skierował piłkę do siatki. W kolejnych minutach oglądać mogliśmy pewną wymianę ciosów, sporo działo się w okolicach szesnastki jednej, jak i drugiej drużyny. Finalnie jednak to w 30. minucie rywalizacji padł drugi gol, ale tym razem dla Lublinian. Rzut karny wykorzystał bowiem Karol Czubak, choć blisko dobrej interwencji był bramkarz rywali.

Na kolejne trafienie wystarczyło poczekać tylko sześć minut. Wówczas piłkę do siatki skierował Bartosz Wolski, który z ostrego kąta zaskoczył bramkarza Termaliki. Na przerwę obie drużyny schodziły z wynikiem 1:2 dla gości, a to zapowiadało sporo emocji po zmienie stron.

Tak też było, ale tym razem szczególnie ze względu na grę gospodarzy, którzy od początku ruszyli do ataku. Zespół Marcina Brosza był tak zmotywowany, że aż trudno naliczyć ataki przeprowadzone przez jego piłkarzy. Wielokrotnie jednak dobrze spisywał się między słupkami Ivan Brkić, który w ostatnich tygodniach jest w bardzo dobrej dyspozycji. Ostatnie minuty meczu to jednak prawdziwe oblężenie szesnastki, ale piłka po prostu nie chciała w żaden sposób wpaść do siatki Motoru.

Finalnie więc starcie zakończyło się rezultatem 2:1 dla Motoru, a w ostatnich sekundach meczu drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Maciej Ambroziewicz. Tym samym goście awansowali na 6. miejsce w tabeli, a Bruk-Bet zakopuje się na dnie tabeli.

Zobacz także: Radny Wrocławia pyta prezesa Wisły Kraków. „Dlaczego nie chcą podpisać paktu?”