Papszun wściekły po meczu z Rakowem. Oberwało się piłkarzom Legii

Legia Warszawa tylko zremisowała w niedzielnym meczu z Rakowem Częstochowa 1-1. Marek Papszun przyznał, że był wściekły na swoich piłkarzy, a pomeczowa rozmowa w szatni nie przebiegła w spokojnej atmosferze.

Marek Papszun
Obserwuj nas w
fot. SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Marek Papszun

Legia dalej w trudnej sytuacji. Tylko remis z Rakowem

Legia Warszawa w niedzielny wieczór mierzyła się przed własną publicznością z Rakowem Częstochowa. Marek Papszun miał nadzieję, że uda mu się pokonać byłą drużynę, co byłoby sporym krokiem w kierunku utrzymania w Ekstraklasie. Na nieszczęście gospodarzy, to Medaliki szybko objęły prowadzenie po sporym błędzie Jeana-Pierre’a Nsame, który w zasadzie asystował przy golu dla rywali.

W drugiej połowie Legia prezentowała się już lepiej, a Nsame zrehabilitował się po błędzie, wykorzystując rzut karny i wyrównując stan rywalizacji. Wojskowym nie starczyło już sił na bramkę, która dałaby prowadzenie oraz zwycięstwo. Mecz zakończył się więc podziałem punktów po remisie 1-1.

Papszun nie był zadowolony z tego, co zaprezentowała jego drużyna. W szczególności miał duży żal do sposobu, w jaki straciła bramkę. Przyznał po meczu, że rozmowa w szatni nie była szczególnie przyjemna.

– Co powiedziałem zawodnikom w szatni? Nie mogę powiedzieć, bo to nie były miłe słowa. Nie będę kontynuował wątku. Nie był to miły przekaz. Resztę można sobie wydedukować. (…) Najbardziej bolą dziwne sytuacje, zachowania. Musimy się tego wyzbyć, bo za dobrze pracujemy, żeby popełniać tak banalne błędy. Widać, że na razie jesteśmy na to skazani. Musimy to wyplenić i iść dalej. Tak to wygląda – tłumaczył Papszun podczas konferencji, cytowany przez portal Legia.net.

Tylko u nas