Arka znów lepsza u siebie
Pierwszym niedzielnym meczem w PKO Ekstraklasie była rywalizacja pomiędzy Arką Gdynia a GKS-em Katowice. Czysto teoretycznie faworytem tego starcia byli gości, bowiem w tym sezonie są w lepszej formie od rywali, a i ostatnie mecze pokazały sporą jakość ekipy Rafała Góraka. Problem w tym, że Arka przed własną publicznością jest jedną z najlepszych drużyn ligi, co znalazło swoje potwierdzenie także i tego dnia.
Na pierwszego gola czekać zbyt długo nie musieliśmy, bowiem już w 1. minucie meczu piłkę do siatki skierował Mateusz Wdowiak. Ozdobą tego gola była jednak asysta. Podanie Bartosza Nowaka, które przeszyło dwie linie Arki, było takiej jakości, że właściwie można było pomyśleć, że to Piotr Zieliński zagrywał tę piłkę. W kolejnych minutach przewaga gości z Górnego Śląska się utrzymywała, ale do czasu. W 32. minucie rywalizacji bowiem świetnie w polu karnym dośrodkowanie jednego z partnerów wykorzystał Michał Marcjanik. Obrońca, który słynie z goli zdobywanych głową, pokonał Rafała Strączka.
Jeszcze w tej części meczu doszło do odwrócenia wyniku, bowiem w 44. minucie błąd defensywy Katowiczan w wyprowadzeniu piłki wykorzystał Nazariy Rusyn. To zwiastowało bardzo ciekawą drugą odsłonę meczu. Po zmianie stron piłkarze GKS-u naturalnie próbowali wyrównać stan gry, ale to gospodarze mieli groźniejsze okazje do zdobycia gola. Co prawda wynikały one głównie z błędów defensywy, która wielokrotnie myliła się na fatalnie tego dnia prezentującej się murawie, ale i tak, to Arka sprawiała nieco lepsze wrażenie.
Ostatnie minuty meczu już zdecydowanie upłynęły pod znakiem odciągnięcia gry od bramki Damiana Węglarza, przez co GKS bił bowiem głową w mur. Finalnie starcie zakończyło się rezultatem ustalonym jeszcze w pierwszej połowie, a więc wynikiem 2:1 dla Gdynian.
Zobacz także: Widzew chce rozbudować stadion. Prezes powiedział, ile będzie miejsc









