Dublet Neymara nie wystarczył. Słaba postawa Paryżan

Mauricio Pochettino
Obserwuj nas w
Pressfocus Na zdjęciu: Mauricio Pochettino

Niedzielnym popołudniem sporo działo się w 22. kolejce Ligue 1. W najważniejszym spotkaniu w walce o tytuł doszło do niespodzianki. Słabą postawę Paryżan wykorzystali piłkarze Lorient, którzy w ostatnich minutach przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść 3:2 (1:1).

Triumf Zielonych w samej końcówce

Spotkanie na Allianz Rivierze rozkręcało się powoli. Przez długi czas rywalizacji OGC Nicei z Saint-Etienne utrzymywał się bezbramkowy remis. W pierwszej połowie ataki ofensywne obu ekip były pozbawione intensywności. Do tego doszły rozregulowane celowniki, przez które bramkarze nie mieli zbyt wiele pracy.

Po przerwie nie wiele się zmieniło. Kiedy mecz dobiegał końca, nagle temperatura w Nicei wzrosła. W 88. minucie trafienie na wagę trzech punktów zapewnił Saint-Etienne, Charles Abi. Co ciekawe, młody napastnik wszedł na boisko parę chwil wcześniej. To była składna akcja całego zespołu. 20-latek otrzymał kapitalne podanie od Trauco, które otworzyło mu drogę do bramki. W sytuacji sam na sam postawił na precyzję i płaskim strzałem w sam środek pokonał golkipera gospodarzy. Zieloni potrzebowali zwycięstwa jak mało kto. Les Verts, dzięki wygranej zwiększyli zapas nad strefą spadkową do czterech punktów.

Pierwsza porażka Paryżan pod wodzą Pochettino

Kibice oglądający spotkanie pomiędzy Lorient i Paris Saint Germain nie mogli narzekać na nudę. Sporo strzałów, szybkie kontrataki oraz wiele ciekawych sytuacji powinny rozwiązać worek z bramkami wcześniej, niż przed samym zejściem do szatni. Paryżanie z początku byli cieniem samych siebie. Owszem częściej utrzymywali się przy piłce, jednak dość długo nie potrafili wykorzystać swojej przewagi. Gorszy moment PSG znakomicie wykorzystało Lorient. Gospodarze wyszli na prowadzenie w 37. minucie po strzale Laurenta Abergela. Pomocnik beniaminka popisał się znakomitym uderzeniem z szesnastki, po którym futbolówka trafiła w lewy górny róg. Siła strzału była na tyle mocna, że Rico nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Niespodziewanie na parę sekund przed przerwą, Houboulang Mendes popełnił błąd, który kosztował jego drużynę utratę gola. Obrońca wślizgiem powalił rywala na ziemię kilka metrów od własnej bramki. Prowadzący te zawody, Jeremy Stinat bez chwili zawahania wskazał na wapno. Później jedenastkę na gola zamienił Neymar, tym samym ratując honor PSG w pierwszej części widowiska.

Po godzinie gry arbiter ponownie podyktował rzut karny. Trenerowi gospodarzy puściły nerwy, gdy okazało się, że po raz drugi Houboulang Mendes sprowokował sędziego do wskazania na jedenasty metr od bramki. Ponownie na linii strzału ujrzeliśmy Neymara. Brazylijczyk technicznym strzałem skierował piłkę w kierunku lewego słupka. W dalszej fazie spotkania Paryżanie odbiegali od przekonywującego stylu. Gołym okiem było widać, że podopieczni Argentyńczyka czekają już tylko na ostatni gwizdek sędziego. Tymczasem w 80. minucie Yoane Wissa swoim dryblingiem zwiódł kilku obrońców, a po chwili zmieścił piłkę pod poprzeczkę. Niewielu z nas spodziewało się, że te widowisko może tak się zakończyć. W doliczonym czasie gry, Teremas Moffi utarł nosa PSG i w sytuacji sam na sam z bramkarzem wpakował piłkę pod samą poprzeczkę, czym doprowadził do niemałej niespodzianki.

Piłkarze Angers mają chrapkę na puchary

Do ciekawego starcia doszło w Angers. Lokalna ekipa podejmowała ostatnią drużynę w tabeli. Pierwsza połowa w cale nie upłynęła pod dyktando gospodarzy. Mecz był wyrównany, a obie strony twardo stąpały po ziemi. Bramkarze również mieli ręce pełne roboty. Pierwsze trafienie padło w 20. minucie. Angers wyszło na prowadzenie po golu Capelli. Doświadczony napastnik sprytnie zgubił krycie, przez co miał ułatwione zadanie trafiając niemal, że do pustej bramki. Kwadrans później na tablicy wyników było już 2:0. Lassana Coulibaly prawie rozerwał siatkę w bramce swoim uderzeniem, po którym futbolówka trafiła w lewy górny róg. Nimes walczące o utrzymanie nie pozostało dłużne i kilka minut przed przerwą trafienie kontaktowe gościom z jedenastu metrów zapewnił Renaud Ripart.

Znakomity start w drugiej połowie zaliczyli gospodarze. Po kwadransie gry Lois Diony wykorzystał zamieszanie w polu karnym Nimes. Napastnik pozostał zupełnie bez krycia, dzięki czemu uderzył głową w kierunku lewego słupka. W dalszej części spotkania nie padło więcej bramek. Angers zrobiło spory krok w przód, a także przerwało fatalną serię meczów bez wygranej.

Strzelecka niemoc na Stade de la Meinau

W pojedynku Strasbourga z Reims brakowało tylko bramek. Byliśmy świadkami wyrównanego widowiska. Co chwilę przenosiliśmy się z jednego pola karnego pod drugie. Mimo doskonałych sytuacji rezultat nie ulegał zmianie. W pierwszej odsłonie więcej do powiedzenia mieli goście. Jedną z lepszych okazji do strzelenia gola miał Boulaye Dia. Piłka po jego uderzeniu trafiła tylko w poprzeczkę.

Po przerwie sytuacja na boisku nie uległa zmianie. Obie drużyny nadal stwarzały wiele sytuacji, jednak na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis. Dopiero w 80. minucie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili goście. Bramkę na wagę kompletu punktów zdobył technicznym uderzeniem w prawy dolny róg, Dereck Kutesa.

Kapitalna przemiana Metz

Niedzielnym popołudniem doszło jeszcze do meczu pomiędzy Brest i Metz. Goście nie podjęli rękawic i lepiej czuli się w ofensywie, a swoich szans dopatrywali w kontratakach oraz stałych fragmentach. Nienaganna postawa piłkarzy Dall’Oglio już po pół godzinie gry przyniosła oczekiwany efekt. Wynik spotkania otworzył gol Francka Honorata. 24-letni napastnik postawił na spryt. Uderzył bez przyjęcia na skraju pola karnego, czym zmylił golkipera Metz. Piłka po strzale Francuza wleciała do siatki tuż obok prawego słupka. Parę minut później ponownie mieliśmy remis. Tym razem na listę strzelców wpisał się Farid Boulaya, który perfekcyjnie wykonał rzut wolny. Futbolówka przeleciała nad murem i wpadła pod samą poprzeczkę, nie dając golkiperowi żadnych szans.

Kapitalne zawody obejrzeliśmy po przerwie. Najpierw na prowadzenie ponowie wysunął się beniaminek. Już w 48. minucie Irvin Cardona skierował piłkę do siatki głową. Jednak Brest nie zdołał utrzymać tej przewagi. W końcówce wiatr w żagle złapali piłkarze Metz. To była koncertowa gra, która dała im pewne zwycięstwo. W 74. minucie do remisu doprowadził Pape Sarr. Przy całym zdarzeniu zawodnik gości miał trochę szczęścia, ponieważ futbolówka wpadła do bramki po rykoszecie. Niespełna 10 minut później Papa Ndiaga Yade dał prowadzenie swojej ekipie, mocnym strzałem w stronę lewego słupka. Podłamany Brest próbował wszystkiego, ale zbyt ofensywna gra pozostawiała wiele wolnych stref dla graczy Antonetti. Gwóźdź do trumny beniaminka wbił Vagner, który ustalił ostateczny rezultat, dzięki golu zdobytemu z jedenastu metrów.

Komentarze

Na temat “Dublet Neymara nie wystarczył. Słaba postawa Paryżan