Na pocieszenie solidny zarobek
Nie tak kibice Cracovii wyobrażali sobie ostatnie tygodnie. Najpierw klub niespodziewanie pożegnał prezesa Mateusza Dróżdża, a następnie zaczęły się pogłoski o możliwych odejściach. W przypadku Filipa Stojilkovicia to już zresztą nie tylko pogłoski, ale twarde fakty.
Jak informowały włoskie media i Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl parol na tego napastnika zagięła włoska Pisa. Następnie Gianluca di Marzio poinformował, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a Cracovia ma zarobić 3 mln euro.
To duża przebitka w porównaniu do tego, co „Pasy” zapłaciły za tego gracza. Z jednej strony na pewno szkoda jego odejścia, ale z drugiej… Po świetnym wejściu do ligi Stojilković w pewnym momencie jednak solidnie się zaciął. Oczywiście, mimo to fanom Cracovii z tym transferem ciężko się będzie pogodzić.
Milion euro za transfer
„Pasy” pracują już jednak nad jego następcą, a dowodem na to choćby nowe ogłoszenie na platformie TransferRoom, gdzie kluby też szukają piłkarzy. Otóż Cracovia zgłosiła tam zapotrzebowanie na napastnika, informując, że może zapłacić za transfer milion euro. Następca Stojilkovicia może też liczyć na solidną wypłatę, a mianowicie 300 tysięcy euro rocznie.
Na tym jednak nie koniec ruchów kadrowych. Jak podał dziennik „El Periodico Aragon” do Cracovii przyjdzie Pau Sans, czyli skrzydłowy, którego chciał też Raków. O sytuacji poinformował Santago Valero, ten sam dziennikarz, który jako pierwszy napisał o przenosinach Sameda Bazdara do Jagiellonii.
Raków też chciał Sansa
Raków miał oferować pół miliona euro za transfer definitywny, podnosząc jeszcze ofertę w ostatnich godzinach. Real Saragossa woli jednak wypożyczenie z opcją wykupu, licząc na to, ze latem zarobi więcej niż proponował teraz klub spod Jasnej Góry.
Zimą wg dziennika z Hiszpanii oczekiwania za transfer definitywny Sansa były na poziomie miliona euro.









