Widzew mógł sprowadzić Pululu. To poważny błąd?
Widzew Łódź na przestrzeni kilku miesięcy wydał na transfery ponad 20 milionów euro. Przynajmniej chwilowo wydostał się ze strefy spadkowej, ale walka o utrzymanie w Ekstraklasie trwa w najlepsze. Ekipa Aleksandara Vukovicia znajduje się w trudnej sytuacji, a presja ze strony kibiców oraz mediów z pewnością nie pomaga. Trudno mówić o tym projekcie jakkolwiek pozytywnie, skoro zawodnicy sprowadzeni za wielkie pieniądze mają problem z wygrywaniem meczów w Ekstraklasie.
Spośród wszystkich transferów Widzewa pod wodzą Roberta Dobrzyckiego nie łatwo wskazać tych, którzy faktycznie okazali się wzmocnieniem. Wielkim rozczarowaniem jest Andi Zeqiri, który przychodził z łatką potencjalnie jednego z najlepszych napastników w lidze. Łodzianie wydali na niego bardzo duże pieniądze, które mogli przeznaczyć na kogoś innego – na przykład Afimico Pululu.
Gwiazdor Jagiellonii Białystok faktycznie był łączony z Widzewem, ale klub poważnie nigdy o niego nie walczył. Tomasz Włodarczyk podczas programu na kanale „Meczyki” zasugerował, że były spore szanse, aby go pozyskać, a brak odpowiedniej inicjatywy uznał za błąd.
– Pululu mógł trafić do Widzewa, ale Widzew nie docisnął i poszedł po innych zawodników. Dla mnie to bardzo duży błąd – przekazał dziennikarz.
Przyszłość Pululu dalej stoi pod znakiem zapytania. Jego umowa z Jagiellonią wygasa po sezonie, a propozycji nie brakuje.









