Lewandowski w Turcji? Kolejny możliwy kierunek
Robert Lewandowski zdobył w tym sezonie 14 bramek, a do tego dołożył 3 asysty. Nie jest już pewniakiem do pierwszego składu Barcelony – Hansi Flick konsekwentnie rotuje między nim a Ferranem Torresem. Polak w dalszym ciągu potrafi zabłysnąć, ale jego występy są coraz częściej krytykowane przez kibiców czy media. Z tego względu klub wciąż zastanawia się nad jego przyszłością – decyzja w sprawie nowej umowy jeszcze nie zapadła.
Joan Laporta ma być zwolennikiem jego zatrzymania, ale wiele zależy od proponowanych warunków. Barcelona może zapłacić mu znacznie mniejsze pieniądze niż dotychczas. Do tego, Lewandowski będzie musiał się pogodzić z rolą głębokiego rezerwowego. Być może on sam postanowi spróbować swoich sił w innym otoczeniu.
Lewandowski jest nieustannie łączony z grą w Arabii Saudyjskiej czy Stanach Zjednoczonych. Mateusz Borek twierdzi, że dochodzi do tego też kierunek turecki. Tamtejsi giganci mają być zdeterminowani, aby po niego sięgnąć. Zagwarantują mu też bardzo duże wynagrodzenie.
– Odzywają się kluby z Arabii Saudyjskiej, ale to temat złożony, bo są kwestie bezpieczeństwa, czy przeprowadzania całe rodziny. W grze o Roberta jest też wielki Stambuł, czyli Fenerbahce i Besiktas. I nawet większą ofertę daje Besiktas. Wiecie, jak działają Turcy. Tam czasami nie ma analizy potencjału sportowego, tylko są emocje. (…) Dzisiaj przy złożeniu podpisu na kontrakcie, za dwa lata gry Lewandowski mógłby w Turcji zarobić 40-50 milionów euro netto. Otrzymałby jakieś 10 mln za sam podpis i ok. 15-20 mln za sezon gry. Moim zdaniem Barcelona nie zapłaci połowy tej kwoty, jeśli faktycznie miałaby go zostawić – ujawnia Borek w programie „Kanału Sportowego”.








