Iordanescu popełnił wiele błędów. Jędrzejczyk wymienia
Legia Warszawa do rundy wiosennej przygotowywała się pod wodzą Marka Papszuna. To on został wybrany na docelowego następcę Edwarda Iordanescu, ale Raków Częstochowa puścił go dopiero w drugiej połowie grudnia.
Legia ma przed sobą bardzo trudne zadanie. Zimowała w strefie spadkowej Ekstraklasy po fatalnej jesieni. Na dodatek odpadła z Pucharu Polski i Ligi Konferencji, więc pozostałe jej tylko ligowe rozgrywki.
Rundę jesienną na ławce trenerskiej kończył Inaki Astiz, który tymczasowo zastępował Iordanescu. Współpraca z Rumunem nie była udana, a w jej trakcie nie brakowało zgrzytów. Artur Jędrzejczyk analizuje ten trudny okres i przyznaje, że Iordanescu nie pomagał drużynie swoimi decyzjami.
– Wiele się złożyło na tę sytuację. Początkowo wydawało się, że sprawy idą w niezłym kierunku. Dołączyli do nas reprezentanci Polski, wygrywaliśmy, awansowaliśmy do europejskich pucharów. Jednocześnie obóz zaczęliśmy w wąskim składzie i z nowym trenerem, a z czasem pojawiło się mnóstwo zmian personalnych. Ktoś odchodził, ktoś przychodził. Co mecz pojawiał się praktycznie inny skład. Trudno było to zgrać.
– Składy zmieniały się co chwilę. Wystarczy wspomnieć liczbę roszad w spotkaniu Ligi Konferencji z Samsunsporem. (…) Trudno było zrozumieć te jesienne wydarzenia. Ciężko trenowaliśmy, chciało się pomagać, a na murawie w trakcie meczów coś nie wychodziło. Mieliśmy sytuacje w ofensywie, a finał był taki, że ich nie wykorzystywaliśmy i kończyliśmy spotkania bez zwycięstw – analizował Jędrzejczyk w wywiadzie dla TVP Sport.









