Amir Hashemi, były reprezentant Iranu: Ten transfer Lecha mogę określić jednym słowem! [NASZ WYWIAD]

Lech Poznań dokonał kolejnego konkretnego transferu. Mistrz Polski sprowadził Allahyara Sayyadmanesha, reprezentanta Iranu. A co ten transfer może oznaczać? Zapytaliśmy o to Amira Hashemiego, byłego reprezentanta Iranu.

Allahyar Sayyadmanesh
Obserwuj nas w
News Images LTD/Alamy Na zdjęciu: Allahyar Sayyadmanesh

Udało się utrzymać do końca

Lech Poznań ogłosił dziś, że jego nowym piłkarzem został 24-letni Irańczyk Allahyar Sayyadmanesh, który ostatnio reprezentował barwy belgijskiego Westerlo, gdzie zbierał bardo dobre opinie. I choć już od poprzedniego tygodnia docierały sygnały, że mistrz Polski dogadał się z prawoskrzydłowym zza granicy, to nazwisko udało się utrzymać klubowi do końca.

Generalnie ten transfer przyjęto z uznaniem, bo mowa o nieprzypadkowym graczu, który w CV ma też na przykład Fenerbahce. Ale czego się po nim spodziewać?

O to zapytaliśmy Amira Hashemiego, byłego reprezentanta Iranu, zwycięzcę azjatyckiej Ligi Mistrzów w 1991 roku (rok wcześniej w finale strzelił gola), od 30 lat mieszkającego w Holandii, gdzie był trenerem z licencją UEFA, instruktorem FIFA, a od pewnego czasu agentem piłkarskim.

Jest skrojony pod Lecha

Piotr Koźmiński, goal.pl: Zaskoczył pana transfer Sayyadmanesha do Lecha?

Amir Hashemi, były reprezentant Iranu: Nie. Bo nie zapominajmy, że Lech nie jest małym klubem. Jest mistrzem kraju, zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów. Czyli, w najgorszym przypadku zagra pewnie w fazie grupowej innego pucharu. Ale w Europie będzie. Powiem tak: gdybyś mnie zapytał jak jednym słowem określiłbym ten transfer Lecha, to bym odpowiedział: mistrzostwo! Bo jestem przekonany, że to jest win-win situation. Zyska i klub, i piłkarz.

Tak jest pan tego pewien?

Tak. Bo Allahyar jest skrojony pod Lecha. Uwielbia ofensywną piłkę, granie do przodu, a przecież właśnie taki jest Lech! Sayyadmanesh lubi pressować rywala, jest dla niego ciągłym zagrożeniem. Nawet bez piłki.

Zatem kochający atakować Lech zyskuje gracza, który może być bardzo ważnym elementem ofensywnej części drużyny. Allahyar nie jest typowym skrzydłowym, który trzyma się boków i tylko podaje do napastników. On uwielbia wchodzić w pole karne i strzelać gole. A do tego ma naprawdę duży talent.

Czyli, najsilniejsze jego strony to?

Wszechstronność. Zagra na prawym skrzydle, na lewym, ale i jako drugi napastnik. Głową też może gola strzelić. Poza tym szybkość. On na dziesięciu metrach „odsadzi” cię na sześć. W jednym momencie jest za tobą, ale chwilę później już go nie dogonisz.

Przy tym świetna wytrzymałość. Zawsze gra na full, czy to 90 minut, czy 120. I zawsze daje z siebie maksa. I ten pressing. On nawet bez piłki jest bardzo groźny dla rywala. A i jeszcze jedno. To bardzo normalny chłopak. Co też jest ważne. W pełni skoncentrowany na futbolu.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Da się go porównać z Alim Gholizadehem?

Nie, absolutnie. Nawet nie wypada, nie ma sensu. To jakby porównywać Cristiano Ronaldo z Leo Messim. To zupełnie inni piłkarze. Dla Aliego gra się zaczyna, gdy ma piłkę przy nodze. Gholizadeh ma w sobie coś z magii, jest świetny. Natomiast Allahyar również bez piłki, co podkreślam po raz kolejny, może mocno uprzykrzać życie rywalom.

Czyli, bardziej by się uzupełniali, niż wykluczali…

Oczywiście, że tak. To może świetnie wypalić po powrocie Aliego.

Może zostać gwiazdą Ekstraklasy

Sayyadmanesh może stać się jedną z gwiazd polskiej ligi? Ma wystarczający potencjał?

Oczywiście, że tak. Jeśli klub i trener będą mieli na niego plan, a na pewno mają, skoro go ściągnęli, to jak najbardziej.

Patrząc w przeszłość… Dużo klubów zaliczył Sayyadmanesh mimo młodego wieku…

Tu widzę w jakimś sensie jeden błąd i ostrzeżenie dla innych młodych chłopaków. Po co mając 18 lat iść do Fenerbahce? To wielki klub, ale tak młody piłkarz praktycznie nie ma tam szans na grę. Wydaje mi się, że ten ruch nie był zbyt potrzebny, ale z drugiej strony… To on zrodził wypożyczenie do Hull City, które bardzo dobrze mu zrobiło, bo potem zaowocowało transferem do Belgii. A teraz jeszcze jedno: ktoś powie, że liga belgijska jest mocniejsza od polskiej, więc co to za progres przechodząc z Westerlo do Lecha.

OK, w pewnych aspektach liga belgijska jest mocniejsza od polskiej, ale za to Lech jest mocniejszym klubem niż Westerlo. Nie mam więc żadnych wątpliwości: dla Allahyara to krok do przodu. Bo Lech co sezon gra o mistrzostwo i w pucharach, a Westerlo nierzadko o utrzymanie.

A zna pan trochę polską ligę?

Znam, bo na zaproszenie Alexa Haditaghiego pojawiłem się w Szczecinie, oglądałem Pogoń. Potem też zerkałem tutaj i naprawdę polska liga nie ma się czego wstydzić. Stadiony top, piłkarze coraz lepsi. Owszem, nie wszystko jest perfekcyjne, pewne kwestie taktyczne na pewno można jeszcze poprawić, ale odbiór dla kogoś z zewnątrz jest bardzo pozytywny.

Lech może być trampoliną

Jeszcze jedna kwestia. Sayyadmanesh ma tylko 9 występów w kadrze Iranu. Skoro jest taki dobry, to trochę mało jak na 24-latka.

Co do reprezentacji, to przypomniało mi się jeszcze jedno. Allahyar brał udział w mistrzostwach świata do lat 17, w 2017 roku, w Indiach. Iran prezentował się tam znakomicie, pokonaliśmy na przykład Niemców 4:0. Sayyadmanesh był tam czołowym piłkarzem, strzelił kilka goli, w tym właśnie Niemcom. To wtedy został zauważony poza Iranem.

Natomiast co do pierwszej reprezentacji. Ma w swoich sektorach boiska dużą konkurencję, wielu dobrych piłkarzy, ale mimo wszystko uważam, że powinien był jechać na mundial. Nawet, gdyby grał mniej, to gdybym ja był trenerem, wziąłbym go choćby po to, aby nabrał doświadczenia. Bo znów wracamy do jego wieku.

Ma dopiero 24 lata, więc dla Lecha może być dobrym piłkarzem na tu i teraz, ale i dobrą inwestycją. Sam też może tak spojrzeć na ten transfer. Czyli, że zagra w dobrym klubie, który dodatkowo może być dla niego trampoliną. Dlatego jeszcze raz powtarzam: to sytuacja win win dla obu stron.

POLECAMY TAKŻE