Dobry mecz Casha, cud uratował Man Utd

Matty Cash
Pressfocus Na zdjęciu: Matty Cash

W poniedziałkowy wieczór doszło do kolejnego pojedynku w ramach 1/32 finału Pucharu Anglii. Na koniec dnia Man Utd rywalizował z Aston Villa na Old Trafford. Czerwone Diabły dość szybko objęły prowadzenie, ale do przerwy groźniejsze w ofensywie były Lwy. W drugiej części spotkania emocji również nie brakowało. Ekipa Gerrarda była blisko zmiany rezultatu, ale dwukrotnie zabrakło niewiele, aby odmienić losy tego widowiska. Tym samym United awansowało dalej, dzięki skromnej wygranej 1:0 (1:0).

Szybka radość United

Ralf Rangnick zrezygnował w tym starciu z usług Cristiano Ronaldo i Harry’ego Maguire’a. Niemiecki szkoleniowiec nie wystawił jednak rezerwowego składu, a największych zmian dokonał w linii defensywnej.

Z początku bez Portugalczyka z przodu wydawało się, że Man Utd nabrał lekkości w konstruowaniu akcji ofensywnych. Na boisko można było zauważyć szybką wymianę podań, ciekawą wymianę pozycji między piłkarzami czy niezwykle wysoki pressing.

Natomiast już po ośmiu minutach McTominay wpakował głową piłkę do siatki Aston Villa. Szkot idealnie wyskoczył do dośrodkowania Freda, skorzystał na złym ustawieniu obrońców i z bliskiej odległości nie dał większych szans Martinezowi na skuteczną interwencję.

Rozdrażnione Lwy wyszły z klatki

Podopieczni Stevena Gerrarda zaraz po stracie gola, momentalnie zmienili prezentowany styl. Nagle Lwy ruszyły do ataku i nie raz napędziły poważnie zagroziły bramce strzeżonej przez Davida De Gea. Hiszpan znów musiał ratować swój zespół, kilkukrotnie wyciągając się jak struna.

Po upływie drugiego kwadransa, Ollie Watkins próbował zamienić błąd Lindelofa na trafienie dające wyrównanie. Anglik oddał potężny strzał, ale trafił tylko w poprzeczkę.

W pewnym momencie Aston Villa nie opuszczała już nawet połowy United, jednak w żaden sposób nie przełożyło się to na wynik. Kilka chwil przed końcem pierwszej połowy ze świetnej strony pokazał się Matty Cash. Polak przytomnym wślizgiem uchronił swoją drużynę przed utratą drugiej bramki, stając na linii strzału.

Chaos znów dał się we znaki Czerwonym Diabłom

Od startu drugiej części meczu nic nie szło po myśli gospodarzy. Szyki defensywne United wręcz trzęsły się z braku pewności siebie. Rywale czasami przedostawali się przez obronę Czerwonych Diabłów niczym na treningu, nie robiąc nic sobie z wagi tego starcia.

I tak w 51. minucie Danny Ings doprowadził do remisu. Radość Lwów trwała jednak krótko. Do akcji wkroczył VAR i drużyna z Birmingham musiała obejść się smakiem. Ta sytuacja podziałała na gości wyłącznie motywująco. Parę akcji później, futbolówka znów znalazła się w siatce United, ale i tym razem bramka została zdobyta nieprzepisowo.

Z kolei w końcówce o swojej obecności przypomniał Matty Cash. Często zapędzał się do przodu, świetnie przy tym spisując się w odbiorach. Do tego próbował wpisać się na listę strzelców, lecz De Gea utrzymał United przy życiu, świetnie interweniując.

Aston Villa odpadła kolejny raz z Pucharu Anglii

To był już siódmy raz z rzędu, kiedy Aston Villa musi pożegnać się z Pucharem Anglii na etapie 3. rundy rywalizacji. Co prawda, Lwy zasłużyły przynajmniej na gola. Wyłącznie przez słabą skuteczność nie były w stanie nawiązać realnej walki o awans. Przez całą drugą połowę w powietrzu unosił się zapach bramki dla gości. Pomimo wielu prób, rezultat nie uległ zmianie i w 1/16 finału zagra Man Utd.

Czerwone Diabły wciąż znajdują się w kryzysie. Prezentowany styl znacznie odbiegał od tego, czego wymaga Rangnick. Stąd przed zawodnikami i Niemcem jeszcze dużo wspólnej pracy nad poprawą atmosfery w szatni.

Komentarze