Patryk Sokołowski: dużo zawdzięczam trenerowi Fornalikowi

Patryk Sokołowski
Patryk Sokołowski fot. PressFocus

– Moja droga nie była łatwa, bo nie wyglądało to tak, że trafiłem do Piasta i natychmiast byłem zawodnikiem wyjściowego składu. Otrzymywałem jednak szanse na grę, wchodząc z ławki. Gdy zapracowałem na zaufanie trenera Fornalika, który wiedział już, na co mnie stać, to wiedziałem, że nawet w momencie, gdyby przytrafiały się słabsze występy w moim wykonaniu, to mogę być spokojny o grę. Na pewno dużo zawdzięczam trenerowi – mówi w wywiadzie Patryk Sokołowski, który jest jedną z pierwszoplanowych postaci w drugiej linii Piasta Gliwice.

  • Patryk Sokołowski trafił do Piasta Gliwice latem 2018 roku. Dzisiaj to kluczowa postać w szeregach ekipy z Okrzei. Jak dotąd rozegrał w niej 81 meczów, w których zdobył pięć bramek
  • W rozmowie z Goal.pl piłkarz opowiedział o tym, jak wiele zawdzięcza trenerowi Waldemarowi Fornalikowi, celach zespołu, czy niedalekiej przyszłości
  • Poruszone zostały również tematy dotyczące Patryka Dziczka, przeszłości w Legii Warszawa i ewentualnej grze w klubie zagranicznym

“Waldek King”

Zgodzisz się, że największą gwiazdą Piasta Gliwice jest trener Waldemar Fornalik?

Trudne pytanie, nie powiem. W każdym razie to na pewno jedna z najważniejszych postaci w klubie. Pokazały to wcześniejsze sezony. Trzeba się z tym określeniem zgodzić, bo zawodnicy w drużynie się zmieniają. Tymczasem trener wciąż jest klubie i układa wszystko w taki sposób, że na boisku wszystko dobrze wygląda.

Jesteś jednym z tych zawodników, który dużo zawdzięcza obecnemu trenerowi Piasta?

Na pewno tak. Moja droga nie była łatwa, bo nie wyglądało to tak, że trafiłem do klubu i od razu trafiłem do wyjściowego składu. Otrzymywałem jednak szanse na grę, wchodząc z ławki. Gdy zapracowałem na zaufanie trenera Fornalika, który wiedział już, na co mnie stać, to wiedziałem, że nawet w momencie, gdyby przytrafiały się słabsze występy w moim wykonaniu, to mogę być spokojny o grę. Na pewno dużo zawdzięczam trenerowi.

Kluczowym momentem, który poprawił sytuację w walce o pierwszy skład w Piaście było odejście Patryka Dziczka?

Miało to wpływ na moją sytuację, bo Patryk był wcześniej podstawową postacią w drużynie. Zanim jednak odszedł z klubu, to już też wskakiwałem do wyjściowej jedenastki. Zdarzało się, że graliśmy wspólnie w trzech, bo był jeszcze Tom Hateley. Ogólnie moje wejście do składu przebiegało harmonijnie. Tak jednak jest w piłce, że składy zmieniają się i w momencie, gdy jedni zawodnicy odchodzą, to inni wskakują w ich miejsce. Tak jak Patryk zrobił krok do przodu, tak ja mogłem wskoczyć jego buty [śmiech].

Jak wygląda sytuacja z twoim kontraktem, obowiązuje do kiedy?

Umowa została przedłużona do końca roku kalendarzowego.

Czyli o pół roku. Przyznasz, że to niecodzienne rozwiązanie?

Uznaliśmy wspólnie z klubem, że to będzie optymalne dla obu stron. Dajemy sobie czas i możliwości do dalszego rozwoju. Dzięki temu mogę być spokojny o to, co będzie w niedalekiej przyszłości i to pozwala mi się w stu procentach skupić w tym sezonie na grze.

Jesteś zawodnikiem twardo stąpającym po ziemi, który wyznacza sobie kolejne cele. Czy jesteś już gotowy na ewentualny transfer zagraniczny?

Cały czas się rozwijam i przede wszystkim chcę nadal się rozwijać. Myślę, że każdy piłkarz ma ambicje, aby grać jak najlepiej i w jak najlepszych klubach. Co życie pokaże, to zobaczymy. Wszystko będzie weryfikować boisko. Jeśli gra będzie dobra, to możliwe, że pojawią się inne opcje. Możliwe jednak jest też to, że zadomowię się w Piaście na dłużej. Tej opcji również nie wykluczam. Podchodzę do tego na spokojnie. Doświadczenie nauczyło mnie już, że nie warto myśleć o tym, co będzie, a skupiać się na tym, co tu i teraz. Tylko takie nastawianie przynosi efekty.

Z końcem sezonu wygasa również umowa trenerowi Waldemarowi Fornalikowi z Piastem Gliwice. Czy uzależniasz pozostanie w klubie, od tego, czy nie dojdzie przypadkiem do zmiany na ławce trenerskiej?

Zawsze osoba trenera ma wpływ, jakie decyzje się podejmuje. Wierzę, że trener Fornalik będzie jednak nadal w Piaście.

Ambitny plan

Spadek wam nie grozi, miejsce w pierwszej trójce chyba też nie. Jaki jest cel Piasta na trwający sezon?

Od wywalczenia możliwości gry w europejskich pucharach w kolejnej kampanii, dzielą nas tak naprawdę tylko dwa mecze. Wygranie Pucharu Polski to najkrótsza droga do nich. W ligowej tabeli jest ścisk, więc największe szanse na grę w europejskich pucharach widzę właśnie dzięki triumfowi w krajowym pucharze. Chociaż z ligi też nie rezygnujemy, bo też jesteśmy w dobrej sytuacji, aby zaatakować czołówkę. Odcięliśmy się od dolnych regionów w tabeli i mamy chrapkę, aby powalczyć o coś więcej. Sezon mistrzowski w naszym wykonaniu pokazał, że dobra seria w końcówce może wywindować zespół bardzo wysoko w tabeli. Jeśli taką passę złapiemy, to podłączymy się do walki o czołowe lokaty w Ekstraklasie, czyli pierwszą czwórkę.

Skoro już poruszyłeś temat Pucharu Polski, to czujecie się faworytem starcia z Arką Gdynia?

Podejdziemy do tego spotkania jak do każdego innego. Na pewno nie będziemy już przed meczem głowami w finale. Puchar Polski już nie raz pokazywał, że zespoły z niższych lig potrafiły sprawiać niespodzianki. Inną sprawą jest to, że Arka to zespół prawie ekstraklasowy, bo jeszcze niedawno w niej grał. O żadnym lekceważeniu nie będzie mowy. Chociaż losowanie mieliśmy trochę łaskawsze, bo wcześniej mieliśmy trudną drogę, mierząc się z Pogonią Szczecin i Legią Warszawa. Mam nadzieję, że te wyjazdy już do końca rozgrywek będą się układały zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Mecze takie jak ten z Legią przypuszczam, że mogą podnosić na duchu. Piast ma jakąś receptę na pokonywanie Wojskowych na Łazienkowskiej?

Faktem jest, że ostatnio w spotkaniach z Legią idzie nam bardzo dobrze. Fajnie, że podtrzymaliśmy to, bo taki mecz dał nam kopa do przodu i naładował pozytywną energię na dalszą część sezonu.

Ty akurat wywodzisz się z Legii. Co miały wpływ na to, że nie jesteś dzisiaj zawodnikiem tego zespołu?

Wpływ na to miało szereg różnych mniejszych czynników, decyzje trenerów, czy całego pionu sportowego klubu dotyczącego tego, czy stawia się na danego zawodnika, czy nie. W tak dużych klubach selekcja piłkarzy jest ogromna i musiałem się z tym pogodzić. Jednocześnie szukałem innego sposobu, aby dostać się do Ekstraklasy. Na szczęście to się udało, chociaż łatwo nie było. Jednej przyczyny nie potrafię wskazać, ale najwidoczniej tak musiało być.

Legionista w Piastunkach

Jest myśl w twojej głowie przed meczami z Legią w stylu: “Ja wam teraz pokaże”?

Na pewno są to dla mnie wyjątkowe spotkania, ale nie mam takich myśli. Zawsze fajnie grało mi się na Łazienkowskiej, gdy na mecz przychodzili moi bliscy, rodzina, czy znajomi. To jest ten stadion, który znam od podszewki. W sumie znałem jeszcze lepiej ten obiekt przed modernizacją. Tym samym na początku mecze z Legią wywoływały u mnie duże emocje. Na pewno jednak nie chcę nikomu za wszelką cenę udowadniać, że ktoś się pomylił.

Patryk Sokołowski
Patryk Sokołowski (fot. PressFocus)

Czujesz się wciąż legionistą?

Można tak na mnie mówić. Jestem z Warszawy, byłem w Legii przez 14 lat. Czas spędzony w tym klubie na pewno odcisnął na mnie piętno. Większość mojego życia spędziłem na Łazienkowskiej, więc Legię mam wciąż w sercu.

Skoro tak, to jakie spotkania wywołują większe emocje: mecze z Lechem Poznań, które dla kibiców Legii są zawsze wyjątkowe, czy może starcia z Górnikiem Zabrze, które z kolei dla fanów Piasta Gliwice są ważne?

Zdecydowanie bardziej potyczki przeciwko Górnikowi Zabrze. Czuć, że jest rywalizacja między tymi zespołami. Ostatnio natomiast graliśmy z Lechem Poznań, to był oczywiście ważny mecz, ale podszedłem do niego tak jak do każdego innego.

Wierzycie, że w tym sezonie kibice wrócą na trybuny?

Chcielibyśmy bardzo, aby tak się stało, bo brakuje nam ich zarówno na naszym stadionie, jak i w meczach wyjazdowych. Zupełnie inaczej gra się z kibicami niż bez. Jest takie wyświechtane hasło: “Piłka nożna dla kibiców” i tak jest właśnie.

Plach show

Kibice Legii ostatnio zmobilizowali się w dużej liczbie pod stadionem, więc dla nich nie ma rzeczy niemożliwych.

Śmignęła mi informacja na ten temat w internecie. Widać, że wśród kibiców pojawia się zniecierpliwienie i oczekiwanie, kiedy będą mogli wrócić na trybuny. Mam nadzieję, że później, gdy stadiony będą już otwarte i zapanuje normalność, to głód kibiców związany z pojawianiem się na stadionach sprawi, że będzie ich dużo na trybunach.

Ostatnio w waszym spotkaniu przeciwko Lechowi Poznań show skradł Frantisek Plach. Na treningach macie zajęcia z piłki ręcznej?

Nie, ale muszę przyznać, że Franek na treningach też potrafi bronić takie strzały, że przecieramy oczy ze zdumienia. Chociaż takiej interwencji, jaką ostatnio zademonstrował, to jeszcze nigdy u niego nie widziałem. Ogólnie w ostatnich meczach możemy liczyć na swojego bramkarz i to nam bardzo pomaga, jeśli chce się myśleć o dobrych wynikach.

Myślicie już czasem o nowym sezonie w Ekstraklasie, gdy liga będzie powiększona do 18 zespołów?

Na razie jeszcze o tym nie myślę. Skupiam się na tym, co mamy do zrobienia w najbliższym czasie, a na myślenie o nowej kampanii przyjdzie pora.

Jakiś czas temu głośno było o sytuacji zdrowotnej Patryka Dziczka. Jak na nie reagowaliście

Odbieraliśmy to przede wszystkim z przerażeniem, bo nie wyglądało to dobrze. Wszyscy jednak wspieramy Patryka. Na jeden z meczów wyszliśmy nawet z koszulkami z napisem: “Dziku trzymaj się”, więc może cały czas liczyć na wsparcie ze strony Piasta Gliwice. Trzymamy za niego wszyscy kciuki, aby wrócił na boisko w zdrowiu i wszystko było u niego ok.

Wcześniej zmagał się z jakimiś kłopotami, które mogły zwiastować coś, co miało miejsce we Włoszech?

Właśnie nie. Nigdy nie spodziewałbym się po Patryku, że może mieć takie problemy. Gdy grał jeszcze u nas, to słynął z tego, że niezwykle ciężko pracuje na boisku. Dużo trenował. Mam jednak nadzieję, że wyjdzie z tych kłopotów jak najszybciej i już nic złego mu się nie przytrafi.

Czeka was spotkanie z Cracovią. Traktujecie ten mecz jako ewentualne przetarcie przed finałem Pucharu Polski? Takie starcie jest możliwe.

Na pewno nie podchodzimy do tego spotkania w ten sposób. Chcemy po prostu wygrać i zamknąć fajnie klamrą ostatni okres w naszym wykonaniu.

Wiem, że lubisz rap, to zdradź, jakiej muzyki będziesz słuchał przed potyczką z Pasami.

Nie ograniczam się tylko do rapu. W naszej szatni przed spotkaniami można usłyszeć różnych kawałków, zarówno hip-hopowych, jak i czegoś w stylu hiszpańskim. Ja jednak przed meczami słucham głównie zagranicznych utworów, co pozwala mi się maksymalnie wyluzować.

Komentarze