“Kupiłem 10 domów za swoją pierwszą dużą pensję”. Co słychać u Teveza?

Carlos Tevez
fot. PressFocus Na zdjęciu: Carlos Tevez

Carlos Tevez to postać, która miała ciężkie dzieciństwo, ale barwną karierę. Argentyński napastnik dzięki świetnym występom w Europie ma dobrą pozycję życiową. W pewnym momencie zdecydował się jednak na powrót do ojczyzny, co skutkowało, że zniknął z radaru. Bez wątpienia jest jednak jednym z piłkarzy, o których nie można powiedzieć, że byli jednym z wielu.

  • Carlos Tevez latem minionego roku zdecydował się na rozstanie z Boca Juniors
  • Argentyńczyk mimo 37 lat nie ogłosił jeszcze zakończenia piłkarskiej kariery
  • Carlos w przeszłości bronił barw między innymi Man Utd, Man City, czy Juventusu

Piłka nożna uratowała Teveza

Carlos Tevez bardzo wcześnie stracił rodziców. Matka odeszła, gdy Argentyńczyk nie miał nawet roku. Tymczasem w wieku sześciu lat przyszły piłkarz został bez ojca, który został postrzelony. Podobno trafiły go 23 kule, więc nie miał żadnych szans na przeżycie. To skutkowało tym, że młodym Tevezem zaopiekowała się jego ciocia, która nie miała łatwego zadania, aby wychować go na dobrego człowieka. Argentyńczyk wychowywał się w jednej z najbardziej przestępczych dzielnic Buenos Aires. Jak sam ujawnił, starał się jednak sam nie wychodzić z domu.

Nocą nasza okolica przypominała Bejrut podczas wojny domowej. Były krzyki, strzały, wycie policyjnych syren. Gdy kule z pistoletów, czy karabinów przelatywały przez nasze okna, upadaliśmy na podłogę i się modliliśmy. Kolejny dzień wyglądał natomiast tak, jakby nic się nie działo. Szedłem do szkoły lub na trening, omijając po drodze ciała zabitych ludzi. Pijani i naćpani zawsze kręcili się po naszym ternie. Wielu zajmowało się kradzieżami. Gdy rano budzili się bez pieniędzy, to po prostu szli dalej kraść – opowiadał Tevez.

Podobnie jak wielu mieszkańców Ameryki Południowej, także Carlos Tevez uczył się życia na ulicy. Gdzie grał? Często na wysypiskach, na których znajdowało się potłuczone szkło, czy brudne strzykawki. Zdarzało się tak, że Argentyńczyk często nie miał odpowiednich butów do gry, które zwykle były za małe. Stąd jego palce u stóp były zdeformowane.

Historie dotyczące Teveza robią ogromne wrażenie. To jednak nie wszystko. Jako dziecko Carlos upuścił na siebie czajnik z wrzącą wodą. Następstwem tego były straszne obrażenia. Od tamtej pory Tevez ma na szyi blizny, których nie da się nie zauważyć. Chociaż stać go na operacje plastyczne, które mogłyby poprawić jego wizerunek, to Tevez postanowił zrobić ze swoich blizn znak rozpoznawczy.

Tevez ciężko pracował, aby wydostać się z argentyńskich slumsów. Co zrobił z pierwszym większym wynagrodzeniem? Zebrał swoich krewnych z niebezpiecznych miejsc, dając im szans na nowe i lepsze życie. – Pierwsze duże pieniądze zarobiłem w Corinthians. Kupiłem wówczas 10 domów i przeniosłem do nich swoich bliskich. Zebraliśmy się w domu na grillu i każdemu z nich dałem klucze do nowego domu. To był niespodzianka. Nikt nic nie wiedział – ujawnił Tevez po latach.

Prawdziwa kariera w Europie

Kolejnym etapem życia Teveza była jego przeprowadzka do Europy. Zawodnik słynący z walecznego charakteru dokonał tego w swoim stylu. Karierę piłkarską zaczynał w Boca Juniors, gdzie zadebiutował w wieku 16 lat w 2001 roku. Po czterech latach spędzonych w tej ekipie Carlos zdecydował się na zmianę. Nie obrał jednak drogi do Europy, co ma często miejsce. Jego kolejnym przystankiem na piłkarskiej mapie została Brazylia. Trafił do Corinthians, gdzie spędził 1,5 roku. Został wówczas najlepszym piłkarzem 2005 roku w lidze brazylijskiej. To przyczyniło się do tego, że Argentyńczyk znalazł się na celowniku takich gigantów jak Chelsea, czy Man Utd. On jednak zdecydował się na dołączenie do West Ham United. Oczywiście w niecodziennych okolicznościach ogłoszony został transfer, bo informacje w tej sprawie przekazał sam Tevez w ostatnim dniu okienka transferowego.

Kto miał styczność z Tevezem, ten szybko doszedł do wniosku, że nie jest to łatwa osobowość. W połowie sezonu 2006/2007 światło dzienne ujrzała wypowiedź, w której Argentyńczyk nie zostawił suchej nitki na ówczesnym menedżerze Młotów – Alanie Pardew. Tevez bez owijania w bawełnę stwierdził, że był zdziwiony, że 60-letni dzisiaj trener został zwolniony tak późno. Ostatecznie w końcówce sezonu Tevez uratował West Ham United przed spadkiem, strzelając bardzo ważnego gola w spotkaniu na Old Trafford z Man Utd. Już wtedy było jasne, że swoimi umiejętnościami Argentyńczyk przerasta ekipę z Londynu.

Następnym krokiem Teveza było dołączenie do Manchesteru United. Szeregi Czerwonych Diabłów argentyński napastnik wzmocnił w 2007 roku. Trafił tam na dwuletnie wypożyczenie. W kontekście samego transferu trzeba dodać, że był on na tyle skomplikowany, że był badany w sądzie. Prawa wizerunkowe dotyczące Teveza nie należały tylko do West Ham United, ale także firmy Media Sports Investments. Londyński klub starał się robić wszystko, co w jego mocy, aby zatrzymać Teveza. Ostatecznie przegrał jednak sprawę i za Argentyńczyka otrzymał małe pieniądze.

Tevez w szeregach Czerwonych Diabłów tworzył zabójczy tercet z Waynem Rooneyem i Cristiano Ronaldo. Ta trójka poprowadziła Man Utd do triumfu w Premier League, a także sukcesu w postaci wygrania Ligi Mistrzów. Niestety dla argentyńskiego napastnika sezon 2008/2009 nie był już tak wspaniały. Tevez grał znacznie mniej, a wpływ na to miała postać Dimityra Berbatowa. W związku z tym, że sternicy klubu z Old Trafford nie zaoferowali Carlosowi warunków finansowych, których ten oczekiwał, to przygoda Teveza z Man Utd dobiegła końca.

Szaleńczy ruch do odwiecznego rywala Czerwonych Diabłów

Latem 2009 roku Tevez zrobił coś, na co nie każdy zawodnik by się zdecydował. Argentyńczyk podjął decyzję o tym, aby zasilić szeregi odwiecznego rywala Man City. Trafił do klubu z Etihad Stadium w momencie, gdy ten poważnie inwestował w drużynę. Według medialnych doniesień Tevez miał zarabiać rocznie w Manchesterze City ponad 10,5 miliona funtów. W nowej drużynie Argentyńczyk szybko zapracował na sympatię kibiców. Już w boju przeciwko Man Utd zaliczył dwie asysty, które jednak nie uchroniły Man City od porażki. Obywatele przegrali wówczas 3:4.

W momencie, gdy wszystko wskazywało na to, że Tevez znalazł swoje miejsce na ziemi, to znów pojawiły się kłopoty. Sternicy Man City zdecydowali się na transfer Sergio Aguero i Carlos zaczął grać mniej. W atmosferze skandalu w pewnym momencie Tevez udał się do Argentyny, mając dość Roberto Manciniego. Wrócił w każdym razie. Miał też duży wkład w mistrzowski tytuł wywalczony przez Man City (pierwszy od 44 lat).

Po angielskich podbojach przyszła pora na występy w Juventusie. Tevez z klubem z Turynu wygrał dwa razy mistrzostwo Serie A, Coppa Italia, a także Superpuchar Włoch. Rozegrał w tej ekipie 66 meczów, strzelając w nich 39 goli. Później zdecydował się na powrót do Boca Juniors, wierząc, że w tym klubie zakończy piłkarską karierę. Stało się jednak inaczej.

Po 1,5 roku w zespole z Buneos Aires kosmiczna oferta trafiła do Teveza z Chin. Przedstawiciele Szanghaj Shenhua zaoferowali mu krocie. Tym samym Carlos stał się najlepiej opłacanym piłkarzem, inkasującym rocznie 40 milionów rocznie. Na takie apanaże nie mogli liczyć nawet Cristiano Ronaldo i Lionel Messi. Tevez w chińskiej ekipie rozegrał jednak zaledwie 16 spotkań, zdobywając w nich cztery bramki. W czasie pobytu w Chinach przytył, co nie spodobało się władzom klubu. Tym samym w 2018 roku jego umowa została rozwiązana. Argentyńczyk jednak się tym nie przejął, bo łatwo zarobił duże pieniądze i wrócił do Boca Juniors.

Wrócił tam, gdzie wszystko się zaczęło

Będąc zawodnikiem teamu z Buneos Aires, wziął się za siebie i dało to pożądany efekt. W 64 meczach Tevez strzelił 21 goli. Jednocześnie znacznie poprawił się względem tego, co miało miejsce, gdy bronił barw Szanghaj Shenhua. Mimo wszystko latem minionego roku Argentyńczyk podjął decyzję o rozstaniu z Boca Juniors, nie ukrywając łez na pożegnalnej konferencji prasowej.

Myślałem, że ta chwila nigdy nie nadejdzie. Przyszedłem powiedzieć, że opuszczam klub. To nie jest pożegnanie, bo zawsze będę blisko ludzi Boca. Będę tam nie jako piłkarz, ale zawsze jako człowiek tego klubu. Jako zawodnik dałem z siebie wszystko, więc jestem szczęśliwy. Dla mnie Boca to najlepszy klub na świecie. Będąc zawodnikiem Boca, musisz dać z siebie wszystko, a ja mentalnie nie jestem w stanie już tego zrobić – mówił Tevez.

Dzisiaj Tevez ma 37 lat i nie jest już bohaterem skandali, jak to miało miejsce w przeszłości. W trakcie trudnej sytuacji covidowej zadeklarował, że jest w stanie dostarczać żywność najbardziej potrzebującym. – Jeśli będziemy blisko ludzi, którzy potrzebują pomocy, staniemy się znacznie silniejsi – przekonywał Argentyńczyk.

Czytaj więcej: Skład za miliony euro: giganci futbolu chcą pozbyć się tych piłkarzy w zimowym okienku transferowym

Komentarze