Jerzy Engel przed finałem baraży
Reprezentacja Polski odniosła cenne zwycięstwo nad Albanią (2:1) na PGE Narodowym w Warszawie, zapewniając sobie awans do finału baraży o mistrzostwa świata 2026. W decydującym spotkaniu Biało-Czerwoni zmierzą się na wyjeździe ze Szwecją, która w półfinale pokonała Ukrainę (3:1). Wszystkie trzy gole dla „Trzech Koron” strzelił Viktor Gyokeres.
Dla Polski bramki zdobyli w czwartek Robert Lewandowski i Piotr Zieliński, zapewniając drużynie zwycięstwo po trudnym spotkaniu. Oskar Pietuszewski wszedł w drugiej połowie na boisko w miejsce Filipa Rózgi i zaliczył udany debiut w kadrze narodowej. Na starcie ze Szwecją do składu powinien wrócić Nicola Zalewski, który pauzował za kartki.
– Jesteśmy przygotowani do tego meczu. Trzeba przekonać piłkarzy, że jesteśmy faworytem. Tych meczów nie rozgrywa się teraz te kilka dni przed samym meczem. To wszystko na sucho rozgrywa się w tych miesiącach wolnych, kiedy wiadomo już z góry, z kim będziemy grać. Viktor Gyokeres już się wystrzelał. Wystarczy – uważa Jerzy Engel w rozmowie z „RMF FM”.
– To nie jest tak łatwo grać mecz, który musi się wygrać, bo wszystko się kończy. Już nie ma odwrotu, już nie ma tej możliwości ewentualnej dogrywki. Nie ma możliwości skorygowania błędów w kolejnym meczu. Presja na zawodnikach jest większa. Kilku grało słabiej, szczególnie w obronie, ale w ataku było super – dodał były selekcjoner Biało-Czerwonych. Polacy mają teraz kilka dni na regenerację i taktyczne przygotowania do starcia w Szwecji, które odbędzie się we wtorek, 31 marca, o godzinie 20:45.









