Jan Urban powinien zostać, nawet pomimo porażki ze Szwecją?!

Reprezentacja Polski wieczorem zagra ze Szwecją w najważniejszym meczu od... poprzednich baraży? Wówczas kadrę prowadził Michał Probierz, dziś na jego miejscu jest Jan Urban. I trudno oprzeć się wrażeniu, że być powinien. Niezależnie od wyniku.

Jan Urban
Obserwuj nas w
PressFocus Na zdjęciu: Jan Urban

Urban przywrócił normalność i zatrzymał degrengoladę

63-letni Jan Urban w swojej bogatej karierze piłkarskiej i nieco mniej bogatej, ale wciąż długiej karierze trenerskiej, wiele razy grał mecze o wszystko. O to słynne szekspirowskie „być albo nie być”. Nie mam jednak przekonania, że to kolejne starcie tego gatunku. Waga, choć wciąż pozostaje duża, może nawet ogromna, nie powinna ostatecznie zdeterminować przyszłości selekcjonera. I warto to napisać dziś, jeszcze na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem w Sztokholmie. Jan Urban, niezależnie od wyniku oraz stylu powinien pozostać na stanowisku. Jeśli nie dlatego, że przekonał sceptyków, to dlatego, że kiedyś należy w końcu zatrzymać tę karuzelę eliminacyjnej rotacji.

Naturalnie jasne jest, że jeżeli Biało-Czerwoni pokonają Szwecję, to Urban poprowadzi nas na mundialu w Ameryce Północnej. Trudno sobie wyobrazić inny, realny, związany z kwestiami sportowymi, scenariusz. Co ewentualnie potem, po mistrzostwach, pokaże czas. Niemniej, jeśli finał baraży okazałby się przegrany, to nie ulega wątpliwości, że rozpoczęłaby się kolejna w ostatnich latach – szczerze mówiąc, aż trudno policzyć która – ogólnonarodowa dyskusja na temat wyboru nowego selekcjonera. Ci byliby za tym, tamci za tamtym, a na koniec znów wszyscy wrócilibyśmy do punktu wyjścia. Budowania od początku. Pytanie jednak, czy aby na pewno warto burzyć fundamenty, gdy zawalił się strop?

Urban wrzucony został na głęboką wodę. Przejęcie kadry po Michale Probierzu w tak newralgicznym momencie eliminacji oznaczało znikomy, właściwie żaden, margines błędu. Udało się jednak nie tylko wyprowadzić zespół na prostą, ale i całkiem dobrze zaprezentować się na tle mocnej Holandii; i to dwukrotnie. Oczywiście, że to nie może niczego determinować, ale jednak biorąc pod uwagę fakt, że kilka miesięcy wcześniej drżeliśmy o wynik z Litwą, wiele mówi.

Tylko u nas

Wciąż jednak można mieć wrażenie, że zespół Jana Urbana nie pokazał nam jeszcze całkowicie swojego stylu. Być może ktoś uważa, że nigdy go nie zobaczymy, a ktoś inny powie, że to już pełnia „know-how” tego trenera. Być może. Wydaje mi się jednak, że po prostu nie było jeszcze adekwatnej przestrzeni do tego, aby odcisnąć swoją rękę w tak znaczący sposób na grze zespołu. Pierwsze zgrupowanie to przecież sprzątanie po poprzedniku. Trzecie i to obecne – kluczowe dla losów awansu, na którym trzeba skupić się na wyniku, a nie grze. Pozostaje więc tylko październikowy tydzień, który upłynął pod znakiem eksperymentów z Nową Zelandią oraz walki o punkty z Litwą. Rację mają ci, którzy krzyczą teraz do ekranów, że w reprezentacji nigdy nie ma czasu, ale jednocześnie powinni pamiętać, że „styl”, to nie jest słowo rzucone na odprawie, a dziesiątki godzin treningów.

W tym miejscu można byłoby także płynnie przejść do statystyki punktów, zwycięstw, goli, średniej na mecz i tak dalej. Każdy jednak to zna. Należałoby więc zwrócić uwagę na jeszcze jeden, nieco inny aspekt; normalność. Gdy wejdzie się na Twittera, zwanego obecnie X-em, można oczywiście znaleźć wiele wpisów o tzw. „normalnym Jasiu” i tym podobnych. Trochę prześmiewcze, trochę żartobliwe sformułowanie zawiera w sobie jednak wiele prawdy. Żaden to argument w ewentualnej próbie utrzymania stanowiska, ale gdy słucha się konferencji, nie słychać na niej (nomen omen) spięć z dziennikarzami za trudne pytanie, wyuczonych formułek o Papieżu, czy dziwnych min strojonych po kolejnej porażce. Podobnie jest z powołaniami, gdzie na liście nie ma nagle 19-letniego chłopaka z drugiej połowy Serie B.

Poza tym wszystkim, już tak na sam koniec, należy chyba po prostu uznać, że Cezary Kulesza nie zwolni Jana Urbana w przypadku porażki ze Szwecją. Bo na dobrą sprawę po co? W Polsce nie ma już równie konkretnej kandydatury, a zagraniczny selekcjoner z wiadomych powodów nie jest opcją zbyt mocno rozważaną. Niemniej samemu Janowi Urbanowi, a zatem nam wszystkim, życzyć trzeba długiej i owocnej pracy. Bo przecież to właśnie będzie oznaczać najlepszy wykładnik tego, że nasza piłka się rozwija i znów rozpoczyna odbudowywać pozycję. Tak, jak za Adama Nawałki.

Czy Jan Urban powinien pozostać selekcjonerem w przypadku braku awansu na mundial?

  • Tak
  • Nie
  • Tak
  • Nie

0 Votes

Zobacz także: Thomas Ravelli: Polska potrafi zadać nam ból. Taki wynik przewiduję! [NASZ WYWIAD]