Trzeci raz w historii Francja traci cztery gole do przerwy
Pierwsza połowa sobotniego spotkania była kompletną katastrofą dla reprezentacji Francji. Anglicy całkowicie zdominowali rywali i już przed przerwą czterokrotnie znaleźli drogę do siatki Mike’a Maignana. Trójkolorowi byli bezradni zarówno w defensywie, jak i ofensywie, a wynik 0:4 do przerwy jest jednym z najboleśniejszych w historii ich występów.
Jak podaje „OptaJean”, był to dopiero trzeci przypadek w ciągu ostatnich 90 lat, gdy reprezentacja Francji straciła co najmniej cztery gole w pierwszej połowie meczu. Wcześniej taka sytuacja miała miejsce 11 listopada 1953 roku ze Szwajcarią, kiedy do przerwy przegrywała 1:4 (ostatecznie 2:4), oraz 24 kwietnia 1968 roku przeciwko Jugosławii, gdy schodziła do szatni przy wyniku 1:4, by ostatecznie przegrać 1:5.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Niechlubny rekord został wyrównany właśnie podczas starcia z Anglią. Drużyna Didiera Deschampsa do przerwy przegrywała 0:4, a jej gra pozostawiała wiele do życzenia. Trudno uwierzyć, że jeszcze kilka dni temu Francuzi walczyli o awans do finału mistrzostw świata.
To niezwykle gorzkie zakończenie mundialu dla Didiera Deschampsa, który po turnieju pożegna się z funkcją selekcjonera reprezentacji Francji. Zamiast zakończyć swoją pracę z medalem i podniesioną głową, legendarny szkoleniowiec musi mierzyć się z jednym z najbardziej bolesnych momentów w historii francuskiego futbolu.









