Raków Częstochowa gorszy od Fiorentiny
Raków Częstochowa w czwartkowy wieczór rozpoczął rywalizację w ramach 1/8 finału rozgrywek Ligi Konferencji Europy. Na tym etapie turnieju podopieczni Łukasza Tomczyka podejmowali Fiorentinę. Pierwszy mecz odbył się na Stadio Artemio Franchi, czyli obiekcie, który nie tak dawno pozbawił awansu Jagiellonii Białystok do kolejnej rundy. Świetna postawa Medalików jesienią sprawiła, że polski zespół dopiero od tej fazy rozpoczął wiosenną rywalizację w europejskich pucharach.
Pierwsza odsłona rywalizacji była do zapomenienia. Zarówno Fiorentina jak i Raków Częstochowa zaprezentowali się poniżej oczekiwań. Więcej do powiedzenia jednak miała miejscowa drużyna. Ale z każdą kolejną minutą polski zespół czuł się pewniej na Stadio Artemio Franchi. W pierwszych 45. minutach nie obejrzeliśmy trafień, więc drużyny schodziły do szatni z bezbramkowym rezultatem.
Po przerwie mecz wreszcie się otworzył. Od gwizdka wznawiającego grę oglądaliśmy niezwykle wyrównaną i zaciętą grę. A przede wszystkim zobaczyliśmy gole. Strzelanie w 60. minucie rozpoczął Jonatan Braut Brunes, który wykorzystał doskonałą sytuację i pokonał golkipera Violi. Na odpowiedź Fiorentiny nie trzeba było długo czekać. Niemal natychmiastowo gospodarze wyrównali za sprawą Cher Ndoura. Utalentowany pomocnik popisał się pięknym trafieniem z dystansu.
Wszystko wskazywało na to, że rywalizacja zakończy się remisem. W samej końcówce jednak arbiter podyktował gospodarzom rzut karny po zagraniu ręką Michaela Ameyawa. Do futbolówki podszedł Albert Gudmundsson, który sprytnym strzałem smylił Oliwiera Zycha. Tym samym rywalizacja na Stadio Artemio Franchi zakończyła się zwycięstwem gospodarzy.
Raków Częstochowa już w niedzielę zagra na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Fiorentina natomiast pojedzie do Cremony na mecz z miejscowym Cremonese.
Fiorentina – Raków Częstochowa 2:1
Ndour (62′), Gudmundsson (90+2′) – Brunes (60′)









