Mileta Rajović strzelił piątego gola w Ekstraklasie
Legia Warszawa zmierzyła się z Pogonią Szczecin w lany poniedziałek w ramach 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Zimą stołeczny zespół objął Marek Papszun, któremu postawiono jasny cel – utrzymanie Legii w lidze i odbudowanie zespołu po trudnym początku sezonu.
Choć debiut Papszuna zakończył się porażką z Koroną Kielce, w kolejnych siedmiu spotkaniach Wojskowi nie doznali porażki. Dzięki konsekwentnej grze defensywnej i kilku kluczowym wygranym starciom Legia przed marcową przerwą wydostała się ze strefy spadkowej.
W marcu przełamał się Mileta Rajović, który po piętnastu meczach bez gola wreszcie wpisał się na listę strzelców. Szkoleniowiec Legii mocno liczy na 26-latka, który latem trafił do Warszawy z Watfordu za trzy miliony euro. Choć początkowo wielu określało transfer Rajovicia jako niewypał, Duńczyk udowadnia, że potrafi decydować o losach spotkań, gdy dostaje szansę.
Kluczowa akcja miała miejsce w 32. minucie spotkania. Po mocnym wyrzucie z autu Rafała Augustyniaka piłka trafiła w pole karne, gdzie idealnie odnalazł się Rajović. Napastnik zdobył swoją piątą bramkę w obecnej kampanii ligowej. Bramkarz Pogoni Valentin Cojocaru nie popisał się przy interwencji, a zawodnik mógł cieszyć się z ważnego trafienia.
Dzięki tej bramce Legia udowodniła, że mimo problemów w poprzednich miesiącach wciąż potrafi kreować sytuacje podbramkowe i liczyć na swoich kluczowych zawodników. Rajović staje się coraz ważniejszym ogniwem drużyny Papszuna, a jego forma może okazać się kluczowa w walce o utrzymanie w Ekstraklasie.








