Legia i Widzew muszą się ratować. Kto ma większe szanse?
Legia Warszawa oraz Widzew Łódź bronią się przed spadkiem z Ekstraklasy. Sytuacja obu drużyn jest bardzo trudna, bowiem w dalszym ciągu znajdują się w strefie spadkowej. Nie pomaga też fakt, że dolna część stawki punktuje na dobrym poziomie – mocno uratowali się Pogoń Szczecin, GKS Katowice, Motor Lublin czy Piast Gliwice.
Do tej pory Legia i Widzew mają wiosną w lidze po jednej wygranej. Stołeczny klub notuje natomiast serię bez porażki, podczas gdy łodzianie nie mogą wydostać się z kryzysu. W sytuacji Wojskowych cieszyć może fakt, że po raz kolejny nie przegrali, a do tego byli w stanie podnieść się i zatrzymać Jagiellonię Białystok.
Eksperci dostrzegają tu rękę Marka Papszuna. Legia wyciągnęła już wcześniej niekorzystny wynik w starciu z Arką Gdynia, a także przełamali ligową niemoc, ogrywając Wisłę Płock. Widzew natomiast nie może liczyć na pomoc Igora Jovicevicia, którego bilans na stanowisku trenera w Polsce jest fatalny.
– Legia walczy o utrzymanie i pokazuje to na boisku. Z Jagiellonią leżała na deskach, wydawało się, że skończy się to łomotem, ale było widać walkę do samego końca. Taktyka to jedno, ale został przez Marka Papszuna zaszczepiony odpowiedni mental. (…) Mam wrażenie, że w Widzewie to wszystko jest jeszcze na wesoło. Irytujące są słowa trenera, który mówi o jakiejś przewadze. Ktoś powinien mu powiedzieć: „Halo, chłopie, obudź się, my walczymy o utrzymanie”. Jego opowieści nie mają żadnego znaczenia – ocenił Tomasz Włodarczyk w programie na kanale „Meczyki”.









