Andrzej Dawidziuk przerwał milczenie w sprawie Skorupskiego
Łukasz Skorupski po zakończeniu reprezentacyjnej kariery przez Wojciecha Szczęsnego miał naturalnie przejąć rolę pierwszego bramkarza reprezentacji Polski. Doświadczony golkiper przez lata był ważną postacią kadry. Chociaż liczba jego występów nie odzwierciedlała stażu w drużynie narodowej. Trener bramkarzy Biało-czerwonych Andrzej Dawidziuk przyznał, że początkowo wszystko wskazywało właśnie na taki scenariusz.
– Po zakończeniu kariery przez Wojtka rzeczywiście Łukasz naturalnie stawał się taką jedynką, był najbardziej doświadczonym bramkarzem, jeżeli chodzi o staż reprezentacyjny. Może meczowy nie za duży, ale staż reprezentacyjny miał bardzo duży. I wszystko zmierzało w tym kierunku, że to on przez najbliższy czas. Nie wiedziałem wtedy, jak długo to potrwa, że będzie tą jedynką i będzie gwarantował tę jakość, której potrzebujemy w reprezentacji – powiedział członek sztabu szkoleniowego kadry.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Sytuację zmieniły jednak problemy zdrowotne bramkarza. Skorupski nie mógł uczestniczyć w dwóch istotnych zgrupowaniach, w tym w okresie przygotowań do baraży. To sprawiło, że sztab reprezentacji musiał szerzej spojrzeć na obsadę bramki i sprawdzić inne rozwiązania. – Przyszły dwa zgrupowania, takie dość istotne i w obu Łukasz nie mógł wziąć udziału. Kontuzje wyeliminowały go najpierw przed jednym zgrupowaniem, później przed barażami, więc to też jest sygnał, że musimy sięgać głębiej – zaznaczył Dawidziuk.
Nieobecność Skorupskiego podczas kolejnych zgrupowań miała zatem znaczenie nie tylko w kontekście jednego meczu czy konkretnego terminu. Sztab został zmuszony do poszerzenia pola wyboru i sprawdzenia innych bramkarzy, którzy mogą w przyszłości rywalizować o miejsce między słupkami.








