Jop wytłumaczył Letkiewicza. Kibice Wisły winili go za stratę bramki

Wisła Kraków pokonała Górnika Łęczna 3-2 i umocniła się na szczycie tabeli pierwszej ligi. Mariusz Jop został zapytany o sytuację przy pierwszym golu dla rywala. Kibice uważają, że błąd popełnił Patryk Letkiewicz.

Mariusz Jop
Obserwuj nas w
fot. Pressfocus Na zdjęciu: Mariusz Jop

Jop staje w obronie Letkiewicza

Wisła Kraków wiosną nie radzi sobie tak dobrze, jak w pierwszej części sezonu, ale dalej pozostaje liderem pierwszej ligi i ma sporą przewagę nad resztą stawki. W poniedziałek podejmowała przed własną publicznością Górnika Łęczna, czyli ekipę, która walczy o utrzymanie. Na papierze wielkim faworytem była oczywiście Biała Gwiazda, ale na boisku łatwo nie było, choć trzy punkty zostały w Krakowie.

Górnik dwukrotnie wychodził na prowadzenie, a Wisła szybko odrabiała straty i jeszcze przed przerwą zdobyła trzeciego gola. Wydawało się, że po zmianie stron kibice będą świadkami kolejnych, ale żadna z drużyn nie wykazała już wystarczającej skuteczności. Krakowianie ostatecznie pokonali swojego rywala 3-2 i umocnili się na szczycie tabeli.

Kibice krakowskiej drużyny uważają, że winę za straconego w 11. minucie gola ponosi Patryk Letkiewicz, który mógł przejąć podaną piłkę, zanim dopadł do niej jeden z graczy Górnika. Mariusz Jop stanął natomiast w obronie bramkarza Wisły i stwierdził, że ten nie mógł w przytoczonej sytuacji zrobić niczego więcej.

– Oglądaliśmy powtórkę tej sytuacji. Przy podaniu za plecy w boczny sektor nie mógł podejmować ryzyka, bo równie dobrze ta piłka mogła trafić od razu do napastnika i wtedy gdyby miał pozycję mniej więcej na linii bocznej szesnastki, no to bramka byłaby cała pusta, więc myślę, że to byłoby na pewno uznane jako błąd, bo nie wiedział, gdzie ta piłka w momencie podania będzie zagrana. A później przy podaniu wzdłuż pola karnego, no myślę, że tam było trudno to przeciąć. Ja bym tutaj absolutnie nie widział jakiego błędu akurat – wyjaśniał po meczu trener Białej Gwiazdy, cytowany przez wislaportal.pl.

Tylko u nas