Zanim ruszy sezon. Plany transferowe klubów Premier League, cz. II

Bartłomiej Drągowski (ACF Fiorentina)
PressFocus Na zdjęciu: Bartłomiej Drągowski (ACF Fiorentina)

Jeszcze nie zażyliśmy ochłonąć po niedawno zakończonym sezonie, a już zastanawiamy się nad tym, co będzie działo się w kolejnych rozgrywkach. Nic dziwnego – okno transferowe w Anglii otwiera się 10 czerwca. Kilka ruchów już znamy, ale 99% aktywności wyspiarzy jeszcze przed nami. Kto potrzebuje “tylko” nowego napastnika, w której szatni brakuje wyłącznie środkowego obrońcy, a komu przydałaby się kadrowa rewolucja? O tych planach więcej przeczytacie poniżej. Przed wami druga część “kalendarza transferowego” Premier League. Od Liverpoolu do Wolves, z wyłączeniem beniaminków.

  • Co wpłynęło na porażkę Liverpoolu w finale Ligi Mistrzów? Brak mocnej ławki rezerwowych
  • City ma wszystko, jednak nikt na Etihad nie wyklucza kolejnych transferów
  • Na St James’ Park czeka nas kolejny etap przemyślanej ewolucji

Liverpool: wzmocnienie ławki rezerwowych

Czego zabrakło Liverpoolowi w finale Ligi Mistrzów? Mohameda Salaha w dyspozycji z pierwszej połowy sezonu, to na pewno. Jednak trudno odwrócić losy meczu, jeżeli zaplecze wyjściowej jedenastki nie gwarantuje niczego ponad ligową solidność. The Reds, abstrahując od kwestii Sadio Mane, potrzebują więcej Luisów Diazów, czyli zawodników z pogranicza podstawy i ławki, którzy są w stanie zrobić “coś”. Niekoniecznie z niczego, ale po prostu “coś”, co w najważniejszych spotkaniach może okazać się kluczowe. Origi już pożegnał się z Anfield, a następni w kolejce są Minamino, Firmino i Oxlade-Chamberlain, czyli piłkarze, którzy do tej pory nie mogli liczyć na regularną grę i mogą chcieć poszukać minut w koszulce innego pracodawcy.

Plany transferowe klubu z czerwonej części Merseyside są zależne od tego, kto opuści szatnię. Wszystkie przewidywania i plotki transferowe to na razie wróżenie z fusów. Co z Mane? Co z Lewandowskim? Niezależnie od tego, jaki koniec czeka senegalsko-polska historię, Liverpool i tak musi, a przynajmniej powinien zainteresować się głębią składu. Dopóki zmiennikami nie będą zawodnicy pokroju Asensio czy Camavingi, The Reds mogą mieć problem z rozstrzyganiem finałów na swoją korzyść.

Manchester City: mają (prawie) wszystko

Analiza planów transferowych Manchesteru City to najprawdopodobniej najłatwiejsza praca na świecie. Wiesz, że już mają wszystko, czego im potrzeba, a jak będą chcieli, to mogą mieć jeszcze więcej, czemu dowodzi sprowadzenie Erlinga Haalanda. Z takim składem nie można nie wygrać Ligi Mistrzów, prawda? Ale my nie o tym. Obywatele aktualnie nie potrzebują wzmacniać podstawowej jedenastki. Ewentualne kolejne ruchy The Citizens są zależne od sprzedaży Gabriela Jesusa i Raheema Sterlinga.

Medialne doniesienia: Pep Guardiola jest przekonany, że na Haalandzie i Alvarezie się nie skończy. Mówi się o Kalvinie Phillipsie, który ma zastąpić Fernandinho, i Marcu Cucurelli, ale na razie brak konkretów.

Manchester United: tutaj nie ma nawet fundamentów

To przecież nie powinno być takie trudne, prawda? Wystarczy kupić kilku piłkarzy i znowu można cieszyć się życiem. Nie tym razem. Nie w Manchesterze United. Erik ten Hag stoi przed niewyobrażalnie trudnym zadaniem – Holender musi przywrócić Czerwonym Diabłom utracony blask. W skład tego procesu wchodzą m.in. takie zadania jak: zastąpienie Paula Pogby/sprowadzenie środkowego pomocnika, sprzedaż Aarona Wan-Bissaki/znalezienie prawego obrońcy czy odciążenie Cristiano Ronaldo/zakup napastnika. A to tylko przykładowe kwestie. Pieniędzy raczej nie zabraknie, jednak zanim wspólnie z nowym szkoleniowcem ruszymy na łowy, musimy pamiętać, że Old Trafford niekoniecznie działa na piłkarzy tak, jak za czasów Fergusona lub nawet Mourinho. Lato w czerwonej części Manchesteru będzie wręcz upalne.

Newcastle: kontynuacja ewolucji

Wizja przejęcia Newcastle przez “szejków” jawiła nam się mniej więcej tak – hurtowe zakupy bez ładu i składu. Tymczasem okazało się, że każdy ruch został perfekcyjnie przemyślany, a na St James’ Park trafili wartościowi zawodnicy. Żadnej rewolucji nie uświadczyliśmy. Hasłem przewodnim jest natomiast “ewolucja”. Dlatego w lecie zapewne nie czeka nas ani exodus z, ani pielgrzymka do Tyneside. Wzmocnienia wymaga na pewno linia ataku, ponieważ Chris Wood nie gwarantuje nadzwyczajnych liczb (a przez dotychczasowe pół roku nie zagwarantował ich wcale), a Callum Wilson zbyt często zmaga się z urazami. Sroki szukają również golkipera, który wskoczy między słupki za nieco chimerycznego Martina Dubravkę. Wydaje się, że inwestycji wymaga także centralna część defensywy. Środków na transfery na pewno nie zabraknie.

Southampton: bramkarz i dziesięciu innych zawodników

Wymieńmy tych, którzy już odeszli, mogą odejść albo potrzebują zastępstwa: Forster, Caballero, Broja, Bednarek, Ward-Prowse, Livramento. Southampton musi znaleźć nowego bramkarza – tutaj wiele mówi się o Bartłomieju Drągowskim. A co mówi Ralph Hasenhuttl? W kwestii planów transferowych pada wyrażenie o “zachowaniu balansu między młodymi zawodnikami a piłkarzami, którzy wprowadzą do kadry coś nowego”. Co kryje się pod tym sformułowaniem? Trudno jednoznacznie stwierdzić, jednak pewne jest to, że Święci potrzebują solidnych wzmocnień, jeżeli nie zamierzają od początku sezonu uwikłać się w walkę o utrzymanie w Premier League.

Tottenham: wzmocnienia potrzebne w walce na kilku frontach

Bramkarz, środkowy obrońca, skrzydłowy, środkowy pomocnik i napastnik – tak wygląda wstępna lista zakupów w północnym Londynie. Hugo Lloris potrzebuje po pierwsze zmiennika, a po drugie kogoś, kto już niedługo wejdzie w jego buty. Stoper nie wydaje się priorytetem, jednak w kontekście gry w Lidze Mistrzów Antonio Conte nie pogardzi dodatkowym defensorem. Skrzydłowy – teoretycznie już jest (Ivan Persisić), ale z liczba ofensywnych graczy ciągle nie prezentuje się zadowalająco. Trudno wyobrazić sobie, by Harry Kane, Heung-Min Son i Dejan Kulusevski zdołali podołać rywalizacji na kilku frontach. Fabio Paratici zapewne postara się wyciągnąć kogoś z Włoch, jednak równocześnie Tottenham uważnie spogląda na przedstawicieli Premier League, Jamesa Warda-Prowse’a i Johna McGinna.

West Ham: presja na Antonio jest niezbędna

West Ham w poprzednim sezonie zmagał się z problemem, który dzisiaj nadal jest aktualny – brak zmiennika/konkurenta dla Michaila Antonio. Anglik właściwie nie odczuwał żadnej presji, co negatywnie wpłynęło na jego liczby. Trudno wyobrazić sobie, by Młoty były w stanie dalej funkcjonować z jednym napastnikiem i to na dodatek tak nieskutecznym. Kapitalnego remontu wymaga środek defensywy. Wprawdzie Dawson w minionych rozgrywkach prezentował się znakomicie, jednak w już 32-letnim obrońcy trudno pokładać nadzieje na przyszłość. Podobnie ma się sprawa w przypadku 34-letniego Ogbonny, który w Londynie spędzi jeszcze przynajmniej rok, jednak na razie wraca do zdrowia po poważnej kontuzji. Diop i Zouma potrzebują wsparcia przynajmniej jeszcze jednego zawodnika sprawdzonego w walce w Premier League, więc tutaj, jak bumerang, wraca temat Tarkowskiego.

Niemożliwe/możliwe: Jeżeli do klubu wpłynie satysfakcjonująca oferta za Declana Rice’a, West Ham raczej nie będzie się bronił przed sprzedażą. Tylko czy ktokolwiek jest w stanie wyłożyć blisko 100 milionów funtów?

Wolverhampton: statystyki zdradzają prawdziwe problemy

Dziesiąta lokata na koniec sezonu w Premier League to nie najgorszy wynik, prawda? Wilki straciły tylko pięć punktów do 7. lokaty, premiowanej awansem do europejskich pucharów, więc rozgrywki mogą uznać za całkiem udane. To widzimy na pierwszy rzut oka. A czego nie zauważamy od razu? Podopieczni Bruno Lage’a uplasowali się na 17. miejsca w liczbie strzelonych goli i celnych strzałów, 18. w liczbie wykreowanych szans na zdobycie bramki, 19. pod względem spodziewanej liczbie trafień i 20. w zestawieniu wygranych pojedynków powietrznych. Ani Raul Jimenez, ani Hee-chan Hwang, ani tym bardziej Fabio Silva nie potrafili regularnie umieszczać piłki w siatce. Wolverhampton jak tlenu potrzebuje skutecznego napastnika. Na Molineux przyda się także uniwersalny środkowy obrońca, który zastąpi Romaina Saissa. W przypadku sprzedaży Rubena Nevesa, który budzi ogromne zainteresowanie wśród większych marek, do West Midlands będzie musiał trafić także kreatywny gracz środka pola.

Komentarze