Liczył na transfer do Widzewa Łódź. „Chciałem być tego częścią”

Widzew Łódź zimą ściągnął Bartłomieja Drągowskiego, ale interesował się też innymi polskimi bramkarzami. Mateusz Kochalski był chętny na powrót do Ekstraklasy, ale jego transfer zablokował Karabach Agdam. Po czasie opowiedział o swoich zamiarach dla Sport.pl.

Mateusz Kochalski
Obserwuj nas w
PRESSINPHOTO SPORTS AGENCY / Alamy Na zdjęciu: Mateusz Kochalski

Kochalski wierzy w projekt Widzewa. Chciał tam trafić

Widzew Łódź na przestrzeni kilku miesięcy wydał ponad 20 milionów euro na transfery. Na taką finansową skalę w polskiej piłce nie działał jeszcze nikt, dlatego te kwoty robią ogromne wrażenie. Krótkoterminowo nie przekłada się to na wynik, bowiem zespół broni się przed spadkiem z Ekstraklasy, ale projekt na pewno może imponować.

Zimą Widzew pobił rekord transferowy Ekstraklasy, a do tego ściągnął kilka znanych nazwisk. Postawił na nowego bramkarza – został nim Bartłomiej Drągowski. Media wymieniały też innych kandydatów, w tym Mateusza Kochalskiego, który ostatecznie pozostał w Karabachu Agdam. 25-latek przyznaje jednak, że był zainteresowany powrotem do Ekstraklasy i transferem do klubu z Łodzi.

– Może teraz Widzew broni się przed spadkiem, ale jestem pewien, że dzięki pomysłowi i pieniądzom za jakiś czas zbudują tam bardzo ciekawą drużynę i mocno się rozwiną. Chciałem być tego częścią, ale ostatecznie transfer zablokował Karabach. Ktoś może się dziwić, że chciałem odejść z klubu grającego w Lidze Mistrzów, ale oferta z Widzewa przyszła przed dwoma ostatnimi meczami fazy ligowej, kiedy wydawało się, że nie mamy wielkich szans na awans do 1/16 finału. (…) Według mnie Widzew nie ma mniejszego potencjału niż Karabach. To była dobra opcja, poza tym nie myślałem, by po ewentualnym powrocie zostać w ekstraklasie na stałe. Z niej też można wyjechać do silnego, zachodniego klubu – wytłumaczył Kochalski w wywiadzie dla Sport.pl.

Kochalski wciąż czeka na debiut w reprezentacji Polski i transfer do mocniejszej ligi. W tym sezonie błyszczał w rozgrywkach Ligi Mistrzów, choć jego Karabach nie dostał się do fazy pucharowej.

Tylko u nas