Kochalski wierzy w projekt Widzewa. Chciał tam trafić
Widzew Łódź na przestrzeni kilku miesięcy wydał ponad 20 milionów euro na transfery. Na taką finansową skalę w polskiej piłce nie działał jeszcze nikt, dlatego te kwoty robią ogromne wrażenie. Krótkoterminowo nie przekłada się to na wynik, bowiem zespół broni się przed spadkiem z Ekstraklasy, ale projekt na pewno może imponować.
Zimą Widzew pobił rekord transferowy Ekstraklasy, a do tego ściągnął kilka znanych nazwisk. Postawił na nowego bramkarza – został nim Bartłomiej Drągowski. Media wymieniały też innych kandydatów, w tym Mateusza Kochalskiego, który ostatecznie pozostał w Karabachu Agdam. 25-latek przyznaje jednak, że był zainteresowany powrotem do Ekstraklasy i transferem do klubu z Łodzi.
– Może teraz Widzew broni się przed spadkiem, ale jestem pewien, że dzięki pomysłowi i pieniądzom za jakiś czas zbudują tam bardzo ciekawą drużynę i mocno się rozwiną. Chciałem być tego częścią, ale ostatecznie transfer zablokował Karabach. Ktoś może się dziwić, że chciałem odejść z klubu grającego w Lidze Mistrzów, ale oferta z Widzewa przyszła przed dwoma ostatnimi meczami fazy ligowej, kiedy wydawało się, że nie mamy wielkich szans na awans do 1/16 finału. (…) Według mnie Widzew nie ma mniejszego potencjału niż Karabach. To była dobra opcja, poza tym nie myślałem, by po ewentualnym powrocie zostać w ekstraklasie na stałe. Z niej też można wyjechać do silnego, zachodniego klubu – wytłumaczył Kochalski w wywiadzie dla Sport.pl.
Kochalski wciąż czeka na debiut w reprezentacji Polski i transfer do mocniejszej ligi. W tym sezonie błyszczał w rozgrywkach Ligi Mistrzów, choć jego Karabach nie dostał się do fazy pucharowej.









