Nsame i Adamski razem na boisku? To może być plan Papszuna
Legia Warszawa znów nie dała się pokonać, choć po 25. kolejce pozostanie w strefie spadkowej Ekstraklasy. W ten weekend zremisowała 1-1 z Radomiakiem Radom – nie jest to wynik, który ją satysfakcjonuje, zwłaszcza mając na uwadze problemy w obozie rywala i odejście Goncalo Feio. Dobrym prognostykiem na przyszłości jest faktycznie to, że Wojskowi od kilku tygodni nie przegrali ligowego meczu, natomiast teraz wchodzą w wymagający okres, gdzie będą mierzyć się z kandydatami do mistrzostwa.
Marek Papszun po ostatnim meczu może cieszyć się z powrotu Jeana-Pierre’a Nsame. Miał on świetny początek sezonu, a później doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry na wiele miesięcy. Przeciwko Radomiakowi wreszcie pojawił się na murawie, zmieniając w 65. minucie Miletę Rajovicia. Miał nawet dogodną sytuację po dograniu Rafała Adamskiego, ale zatrzymał go bramkarz rywali.
Po przerwie reprezentacyjnej Nsame powinien wskoczyć do wyjściowej jedenastki. Wiele wskazuje na to, że zastąpi Rajovicia i stworzy z Adamskim duet napastników. Były gracz Pogoni Grodzisk Mazowiecki charakteryzuje się pracą na całej szerokości boiska, a do tego dobrze wygląda w grze kombinacyjnej. Kameruńczyk mógłby więc korzystać na jego pracy i być głównym strzelcem w drużynie. W tym momencie najsłabiej wygląda więc pozycja Rajovicia, który konsekwentnie nie wykorzystuje szans otrzymywanych od swojego trenera.








