Zwroty akcji i duże emocje w Turynie

Tommaso Pobega
Pressfocus Na zdjęciu: Tommaso Pobega

Torino radziło sobie dobrze w meczu z Genoą. Dość niespodziewanie o zwycięstwo drżało jednak do samego końca. Finalnie turyńczycy triumfowali jednak 3:2. Prawie przez godzinę na boisku przebywał Karol Linetty.

Niespełna pół godziny i po sprawie

Torino ostatni raz z kompletu punktów cieszyło się w połowie września. Mecz z Genoą był zatem dobrą okazję na ponowne sięgnięcie po pełną pulę. Turyńczycy sprawiali wrażenie, że chcą je sobie zapewnić jak najszybciej. Po nieco ponad pół godziny gry, byli na bardzo dobrej drodze do tego.

Strzelanie w Turynie rozpoczął Antonio Sanabria. Snajper gospodarzy wykorzystał dośrodkowanie Cristiana Ansaldiego i pokonał Salvatore Sirigu po uderzeniu głową. Włoch skapitulował po raz drugi, gdy Sanabria zagrał w kierunku Tomasso Pobegi. 22-latek przymierzył skutecznie w prawy róg bramki i gospodarze na przerwę schodzili wygrywając 2:0.

Come back był blisko

Genoa nie miała już nic do stracenia, co sprawiło, że po zmianie stron zaprezentowała się dużo lepiej. W 70. minucie strzeliła kontaktowego gola, do czego przyczynił się Mattia Destro. Włoch opanował piłkę i z bliskiej odległości umieścił ją w siatce.

Goście po premierowym trafieniu uwierzyli w siebie, ale Torino podcięło im skrzydła w 77. minucie, gdy Denis Praet podał w kierunku Josipa Brekalo. Chorwat zaimponował dużym opanowaniem i strzelił precyzyjnie w prawy dolny róg bramki. Kilka minut później odżyły marzenia Genoi o wywalczeniu punktu. Na listę strzelców wpisał się Felipe Caicedo. Finalnie Torino utrzymało korzystny rezultat i zwyciężyło 3:2.

Komentarze