Afera we Włoszech. Prokuratura przygląda się nie tylko Juventusowi

Andrea Agnelli, Pavel Nedved
PressFocus Na zdjęciu: Andrea Agnelli, Pavel Nedved

Okazuje się, że Juventus może nie być jedynym włoskim klubem, który w najbliższym czasie będzie musiał tłumaczyć się przed prokuraturą w związku z rzekomym sfałszowaniem zysków kapitałowych czy zawieraniem sekretnych umów. Sprawa dotyczy też między innymi Atalanty, Sassuolo czy Udinese.

  • Kolejna wielka afera we włoskiej piłce
  • Prokuratura w Turynie prowadzi dochodzenie przeciwko Juventusowi
  • Według LGDS także inne włoski kluby są zamieszane w tą sprawę

Kluby Serie A zamieszane w aferę

Juventus od kilkunastu dni jest w centrum uwagi włoskiego środowiska piłkarskiego. Przeciwko klubowi z Turynu toczy się postępowanie związane z możliwym sfałszowaniem zysków kapitałowych, jak i potajemnego płacenia pensji swoim zawodnikom we wczesnych stadiach pandemii COVID-19, choć publicznie oświadczono, że piłkarze zrzekli się swoich czteromiesięcznych wynagrodzeń.

W związku z prowadzonym postępowaniem Andrea Agnelli wraz z zarządem Starej Damy zrezygnował z pełnionych funkcji, co w dalszym postępowaniu ma złagodzić karę wymierzoną w klub.

La Gazzetta dello Sport informuje, że prokuratura w Turynie zwróciła teraz uwagę na szereg innych klubów “przyjaznych” Juventusowi, które prowadziły „korzystne operacje, z płatnościami najwyraźniej dalekimi od prawdziwej wartości”. Śledczy uważają również, że bliskie relacje między tymi klubami zagrażały „uczciwości rywalizacji sportowej”. Kluby objęte dochodzeniem to Sampdoria, Atalanta, Sassuolo, Empoli i Udinese.

Podczas gdy takie partnerskie relacje w świecie piłki nożnej nie są niczym nowym i są częścią normalnego zarządzania klubem, prokuratura w Turynie uważa, że w niektórych przypadkach mogło dojść do znacznych nadużyć.

Obecnie trudno przewidywać, jakie kary mogą spotkać zamieszane w tą sprawę kluby. Mówi się o ujemnych punktach i karach finansowych, ale media podkreślają, że na tak wstępnych etapach jest to czysta spekulacja. Wszystko zależeć będzie od zebranych dowodów.

Zobacz także: Nowy faworyt w wyścigu po Kiwiora. Może dołączyć do innego Polaka

Komentarze