Ofiary pedofila milczały latami. Trener, który okazał się potworem

Jim Torbett, archiwum Daily Record
Jim Torbett, archiwum Daily Record

Nieświadomi niczego rodzice posyłali swoich synów do szkółki, by ci pod okiem trenerów rozwijali swój piłkarski talent. Nikt z nich nie przypuszczał, że ich pociechy przechodzą przez piekło. Niektórym chłopcom zniszczono nie tylko dobrze zapowiadające się kariery, ale i całe życia. O skandalu, który wstrząsnął Szkocją, świat dowiedział się dopiero kilka dekad później. Co gorsza, klub nie zrobił wcześniej praktycznie nic, by trenera-pedofila powstrzymać.

Gordon Woods trafił do Celticu dość niespodziewanie. Urodził się w protestanckiej rodzinie, gdzie zarówno dziadek, jak i ojciec kibicowali rywalowi zza miedzy – Rangers. Nie odmawia się jednak klubowi, który kilka miesięcy wcześniej, w 1967 roku, wygrał najważniejsze piłkarskie trofeum – Puchar Europy. Gdy do rodziców 12-letniego Gordona odezwali się trenerzy ze szkółki Celtic Boys Club, odpowiedź mogła być tylko jedna: bierzcie i wyszkolcie naszego syna. Rodzina Woodsów myślała, że ich potomek chwycił Pana Boga za nogi.

Pierwsze spotkanie Gordona Woodsa z Jimem Torbettem nastąpiło już podczas pierwszych zajęć. – Niestety nie przeszedłem wstępnej selekcji i myślałem, że nie zostanę wybrany do szkółki na stałe. Wtedy w szatni znalazł mnie jednak Torbett. Uklęknął przy mnie i powiedział, że mam zignorować to, co mi powiedziano i przyjść na kolejny trening. Tak też zrobiłem – wspominał w wywiadzie dla Guardiana Woods.

Decydował o ich piłkarskich karierach

Jim Torbett założył Celtic Football Club w 1966 roku i był jego głównym kierownikiem. Zdarzało się, że po zajęciach treningowych zabierał chłopców do włoskiej restauracji w centrum Glasgow. W międzyczasie rozkręcał też swój biznes związany z piłkarskimi pamiątkami i namawiał adeptów ze swojej szkółki do pomocy.

Zaczęliśmy odwiedzać Torbetta w jego mieszaniu na Pinkston Drive – wspominał Woods. – Pewnego dnia zostaliśmy do późna i dwóch z nas pomagało mu w pakowaniu medali do plastikowych pudełek. Jim chciał, byśmy mieli na sobie nasze piłkarskie spodenki. Po pracy zrobiło się już późno i zachęcał nas, byśmy położyli się z nim na jego łóżku. Miałem wtedy 13 lat i pamiętam jak leżałem na środku materaca. Po jakimś czasie Torbett do mnie dołączył i leżał po mojej prawej stronie. Nagle, jak gdyby nigdy nic, położył rękę na moich spodenkach. Pamiętam, że byłem przerażony, ale z jakiegoś powodu nie mogłem uciec. Leżałem bez ruchu, a Torbett robił swoje. Z powodu tego, co się właśnie wydarzyło, poczułem mdłości – dodał.

Dla chłopców ze szkółki Torbett był nie tylko autorytetem, ale też osobą, która mogła zadecydować o ich piłkarskich karierach. Swoją przewagę nad nastolatkami cynicznie wykorzystywał. – Wciąż tliła się we mnie nadzieja o grze dla Celticu. Nie wiedziałem co z tym wszystkim zrobić. Gdy wróciłem do domu z mieszkania Torbetta, nie powiedziałem o całym zdarzeniu rodzicom. Ani tego wieczora, ani żadnego późniejszego. Tymczasem Torbett zachowywał się jak gdyby nigdy nic i normalnie prowadził zajęcia na kolejnym treningu – wyznał Woods.

Woods był molestowany wielokrotnie i po latach, gdy zdecydował się o wszystkim opowiedzieć, przyznał, że trener szkółki Celticu zniszczył nie tylko jego piłkarską karierę. Zniszczył jego życie. Z czasem Torbett posuwał się coraz dalej. – Pamiętam jak byliśmy na West Endzie na zapleczu sklepu z zabawkami. Nagle Jim, wiedząc, że jesteśmy sami i nikt nas nie usłyszy, rozpiął swoje spodnie, chwycił mnie za szyję i chciał, bym przed nim uklęknął. Wiecie, co miało być dalej. Oswobodziłem się z jego uścisku i szybko opuściłem sklep. Później godzinami wałęsałem się ulicami miasta. Miałem tylko 14 lat – wspominał.

Woods opuścił kilka treningów Celtic Boys Club, a po powrocie do zajęć Torbett wziął go na rozmowę. – Powiedział, że nasza przyjaźń się zakończyła. Tak samo ja moja piłkarska kariera. Powiedział, że nie powinienem wracać do Boys Club – wyznał. Dla chłopca, który marzył o grze w piłkę, była to druzgocąca wiadomość. – To był koniec mojego snu i byłem zrozpaczony – dodał.

Historia Torbetta była opisywana na łamach Daily Record

Jako 15-latek Woods uciekał wielokrotnie z domu. Będąc dorosłym opuścił Szkocję i trudnił się w wielu fizycznych zawodach. Tak naprawdę przez całe życie uciekał jednak przed Torbettem. Z przeszłością zdecydował się zmierzyć dopiero w wieku 65 lat. Powrócił do Szkocji i osiadł w hrabstwie Aberdeenshire. Dopiero wówczas o swoich koszmarach powiedział śledczym i mediom.

Odważyli się mówić dopiero po latach

Podobnych historii związanych z Celtic Boys Club było niestety więcej. Jedną z trzech osób, które w 1996 roku zeznały przeciwko Torbettowi sądzie, był Alan Brazil. – On nie powinien nigdy zostać dopuszczony do trenowania chłopców. Rodzice, którzy zapisywali do szkółki swoje dzieci, nie mieli pojęcia kim jest ten człowiek. Żałuję, że przez 23 lata nie potrafiłem o tym nikomu powiedzieć – wyznał w rozmowie z gazetą Daily Record Brazil. Gdy Szkot trafił do szkółki Celticu, miał zaledwie 14 lat. Jego marzeniem była wielka kariera w klubie, któremu kibicowała cała rodzina. Zapowiadał się na tyle dobrze, że włączono go do zespołu U-15. To właśnie tam nawiązał bliskie relacje z Torbettem.

Po jednym z meczów zaprosił mnie do swojego domu. Gościłem tam jeden jedyny raz – wspominał. – Byli tam inni koledzy z zespołu, ale już chwilę po przyjściu zauważyłem, że dzieje się coś niedobrego. On co chwilę kogoś obejmował, przytulał, a nawet całował. Pytałem siebie: “co tu się u licha dzieje?”. Torbett usiadł koło mnie, a gdy w pobliżu nie było nikogo innego, pocałował mnie w czoło. Pamiętam, że potem mnie objął i zaczął masować po kolanie. Gdy inni weszli do pokoju, szybko się ode mnie odsunął. Powiedziałem mojemu kumplowi, Davidowi Gordonowi, że muszę się zbierać i wracać do domu. Wyszliśmy od Torbetta w kilka osób, ale w drodze na autobus nikt do nikogo się nie odzywał – dodał.

Może to zabrzmi dziwnie, ale dobrze pamiętam, jak wszyscy chłopcy byli tam częstowani lodami z truskawkową polewą. Zawsze gdy sobie to przypominam, zbiera mi się na wymioty – powiedział. – Obiecałem sobie, że nie będę miał z tym człowiekiem już nic do czynienia. On się nie poddawał i do mnie wydzwaniał, ale ja wykręcałem się i nie chodziłem na treningi. Rodzice wypytywali mnie, o co chodzi, ale wstydziłem się im powiedzieć prawdę. Potem wróciłem do szkółki Celticu, lecz moja szansa na karierę w tym klubie została zaprzepaszczona. Nie dostawałem szans na grę i wiem, że była to sprawka Torbetta. W ten sposób zemścił się za to, że uciekłem z jego domu.

Mimo opuszczenia Celtiku, Brazil został piłkarzem, a w trakcie swojej kariery występował w takich klubach jak Tottenham, Ipswich czy Manchester United. Zaliczył też 13 występów w barwach szkockiej reprezentacji. Nie wszyscy koledzy Brazila z Celtic Boys Club mieli jednak tyle szczęścia.

Pewnego wieczoru, gdy siedzieliśmy w jego samochodzie, a inni chłopcy poszli do sklepu, Torbett zaproponował, byśmy zaczęli się masturbować. Mówił, że nie pożałuję i że mi za to zapłaci. Byłem przerażony i próbowałem zmienić temat, ale na szczęście wyratowali mnie kumple, którzy wrócili szybko do samochodu – wspominał po latach David Gordon, który dołączył do szkółki na początku lat 70.

Meczowy skład w nagrodę za molestowanie

Mimo przerażenia i kompletnego zagubienia, 13-latek nie powiedział o całym zdarzeniu nikomu. Co gorsza, relacja z menedżerem-pedofilem pogłębiała się coraz bardziej. – Innego wieczoru w czasie oglądania filmu leżałem na tej samej kanapie co on. Ujął moją dłoń i poruszał ją w górę i dół po swoim kroczu. Był podniecony, a ja nie wiedziałem, co robić. W pokoju było ciemno, a my spędziliśmy w tej pozycji prawie godzinę – wyznał dziennikarzowi. – Bałem się o tym komukolwiek powiedzieć. Nie chciałem, by Torbett był na mnie zły. Mógłbym przez to stracić szansę na występ w meczu derbowym. Później zastanawiałem się, czy nie znalazłem się wśród jego wybrańców tylko dlatego, że pozwoliłem mu się wykorzystać. Obawiałem się też, że pozostałych chłopców mógł zmusić do tego samego. Byliśmy bezbronni i mali. Chcieliśmy po prostu grać w piłkę i spełniać swoje marzenia – tłumaczył.

Do wykorzystywania chłopców dochodziło także na zagranicznych wyjazdach, które z czasem zaczęły być organizowane. Na jednym z nich ofiarą padł John McCluskey, brat późniejszego gwiazdora Celticu, George’a. Młody chłopak, którego porównywano do samego Kenny’ego Dalglisha, przedwcześnie zakończył swoją karierę z powodu poważnej kontuzji. – Już w wieku 17 lat zacząłem zaglądać do kieliszka. Tak, zostałem alkoholikiem, ale powodem nie było wcale piłka nożna. Piłem, by zapomnieć o Torbettcie – powiedział.

McCluskey opowiedział mediom historię związaną z wyjazdem do Norwegii. – Polecieliśmy tam na turniej i wszystko było w porządku. Zmieniło się to dopiero pewnego wieczoru. Gdy leżeliśmy w swoich łóżkach, Torbett zawołał mnie: “Fryer (to był mój pseudonim), chodź na dół i posprzątaj rzeczy”. Posłuchałem go, ale gdy dotarłem na miejsce, okazało się, że wszystkie koszulki są już ułożone. Wtedy usłyszałem jakiś odgłos i okazało się, że Torbett stoi tuż za mną. Chwycił mnie za ramiona i posadził na łóżku. Włożył swoją rękę do mojej piżamy i zaczął mnie obmacywać. Byłem przestraszony i nie potrafiłem się ruszyć. Po prostu tam siedziałem i pozwalałem robić z sobą co tylko zechciał – opisywał.

Gdy Torbett w końcu poszedł, zacząłem płakać. Nie chciałem wracać do pokoju do kolegów i siedziałem tam na dole. Czułem się przerażony. W końcu dotarłem do swojego łóżka i ukryłem głowę pod poduszką. Mimo tego wydarzenia, nadal chciałem zostać piłkarzem. Trenowałem i skupiałem się na grze, chociaż teraz, po latach, nie wiem jak to było możliwe. Starałem się trzymać z dala od Torbetta i unikać go tak często jak to tylko możliwe – podkreślił. W 1975 roku młodzieżowa reprezentacja Szkocji pokonała na Wembley Anglików, a zwycięskiego gola zdobył właśnie McCluskey. Jego karierę w dorosłej drużynie Celticu zatrzymała jednak kontuzja. Problemy z zakrzepami krwi sprawiły, że za namową lekarzy zrezygnował z piłki na dobre.

Tuszowanie sprawy pod dywan?

Torbett stał na czele szkółki Celticu od 1966 do 1974 roku. Jego odejście było dość nagłe i przypuszcza się, że mogło wynikać z pogłosek o tym, że kierownik i zarazem trener interesuje się zbyt intensywnie chłopcami. Po dziś dzień trwają spekulacje jak wiele o przewinieniach Torbetta wiedział Celtic. Niektórzy dziennikarze i część opinii publicznej uważa, że klub z Glasgow próbował uniknąć skandalu i chciał zamieść sprawę pod dywan. Celtic broni się jednak tym, że wówczas, w latach 60. i 70. żaden z molestowanych chłopców nie zaalarmował klubu ani policji. Nie było więc żadnych niezbitych dowodów świadczących przeciwko Torbettowi

Co szokujące, trener-pedofil powrócił do szkółki Celtic Boys Club, gdy sprawa ucichła, a podejrzewający go menedżer Celticu, Jock Stein, już nie żył. Torbett spoufalał się z nowym zarządem klubu i został odesłany do trenowania młodych adeptów w latach 80. i 90. Także w tym okresie zdarzało mu się molestować podopiecznych, choć jak donoszą media, starał się bardziej uważać i nie posuwał się już tak daleko.

Milczenie skrzywdzonych chłopców zakończyło się w latach 90. Pierwszy wywiadu o Torbeccie udzielił wspomniany wcześniej Alan Brazil. Później do mediów i na policję zaczęły zgłaszać się kolejne osoby. Opinia publiczna była tym wszystkim wstrząśnięta. W opisywanie sprawy zaangażował się przede wszystkim dziennik Daily Record, który w kolejnych numerach przedstawiał kolejne wypowiedzi chłopców. Z czasem wyszło na jaw, że w szkółce w latach 80. pracował też drugi pedofil, Frank Cairney. Zarówno on, jak i Torbett trafili na ławę oskarżonych. Wyrok zapadł w 1998 roku. 51-letni wówczas Torbett trafił na 30 miesięcy do więzienia. Podobną karę otrzymał też Cairney.

Po opuszczeniu więzienia były dyrektor Celtic Boys Club uciekł do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaszył się na lata. Z czasem media odkryły jednak, że ofiar Torbetta było jeszcze więcej. Nic więc dziwnego, że gdy w maju 2017 roku wrócił on do Wielkiej Brytanii, został ponownie zatrzymany przez policję. Postawiono mu wówczas kolejne zarzuty dotyczące molestowania kolejnych 12 osób w latach 1970-1994 Torbett nie przyznawał się do winy i do końca uważał, że się na nim uwzięto. W listopadzie 2018 roku uznano go winnym i wsadzono na sześć lat o więzienia.

Po latach Celtic wydał kilka oświadczeń potępiających Torbetta i przepraszających jego ofiary. “Wykorzystywanie młodych ludzi jest odrażającą zbrodnią, która niestety dotknęła wiele organizacji w szkockim futbolu, a także całym społeczeństwie” – napisał w oświadczeniu Celtic po skazaniu Torbetta. Klub zobowiązał się do ścisłej współpracy z organami ścigania, by błędy z przeszłości nigdy więcej się nie powtórzyły.

Komentarze