Walka o top four w Premier League nabiera rumieńców

Tottenham Hotspur - Manchester United
Obserwuj nas w
Pressfocus Na zdjęciu: Tottenham Hotspur - Manchester United

Niedziela w Premier League zapowiada się niesamowicie interesująco. Zwłaszcza dwa “środkowe” spotkania – o 15:05 rozpocznie się pojedynek West Hamu z Leicester, a na 17:30 zaplanowano początek starcia Tottenhamu z Manchesterem United. Każdy z zespołów ma przed sobą swój własny cel, jednak tym, co łączy wspomnianą czwórkę, jest chęć gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.

West Ham w top 4 Premier League? To nie sen

Dzisiejszy “doppelpack” rozpoczynamy na Stadionie Olimpijski, gdzie 6. WHU podejmie Lisy, które plasują się na najniższym stopniu podium. W szeregach gospodarzy na pewno nie zobaczymy Declana Rice’a, który doznał kontuzji kolana, a także Michaila Antonio – napastnik zmaga się z urazem mięśniowym. Z kolei w kadrze przyjezdnych zabraknie Caglara Soyuncu (pozytywny wynik na obecność koronawirusa), natomiast James Maddison najprawdopodobniej rozpocznie spotkanie na ławce rezerwowych.

Trener Młotów, David Moyes, został zapytany o to, jak ważny jest mecz z Leicester:

Nie jest ważniejszy niż wygrana z Wolves w poprzedniej kolejce, ale to następne spotkanie, a następne spotkanie jest zawsze najważniejsze. Potraktujemy to w ten sam sposób i miejmy nadzieję, że uzyskamy ten sam wynik. Leicester to niesamowicie dobra drużyna, są w półfinale pucharu i są ekipą, która od kilku sezonów rywalizuje na najwyższym poziomie. To ciężki mecz, ale w październiku wygraliśmy na ich terenie, więc mam nadzieję, że możemy to powtórzyć.

Szkoleniowiec WHU wskazał ekipę z King Power Stadium jako dobry przykład dla innych zespołów:

Myślę, że to naprawdę dobry model dla wielu klubów. Ich rekrutacja była dobra. Widzę to tylko z daleka, ale kilka lat temu wygrali ligę i nadal rywalizują na szczycie. Sprowadzają również młodych graczy, inwestują w przyszłość. Do tej pory spisywali się świetnie, a Brendan Rodgers też wykonał kapitalną robotę.

Rodgers uspokaja – porażka nie zmieni niczego w Premier League

Brendan Rodgers także wypowiedział się na temat tego, jak istotny jest dzisiejszy pojedynek:

Nawet jeśli przegramy mecz, nadal jesteśmy na prowadzeniu w wyścigu o LM, a potem odliczamy mecze. Chcemy wygrać. Nasz plan to wygrać mecz. Nie martwimy się o to. Czy to gra, którą trzeba wygrać? Jeśli przegramy i wygramy wszystkie inne, to nie ma znaczenia. Będziemy starać się dawać z siebie wszystko. Jeśli przegramy, nadal będziemy w świetnej sytuacji. Jest wiele meczów do rozegrania.

Co o rywalach powiedział były trener Liverpoolu? Zgodnie z jego słowami Młoty mają w swoich szeregach wielu klasowych piłkarzy:

David wykonał świetną robotę. Przekształcił swoich podopiecznych w trudną do pokonania drużynę. Nalezy docenić jego umiejętności organizacyjne i doświadczenie w tym fachu. Oprócz tego potrzeba dobrych graczy, a oni mają wybitnych graczy. Declan jest czołowym graczem. Fabiański jest dobrym bramkarzem, Cresswell ma jakość, Coufal jest świetny od samego początku. Noble ma doświadczenie, a Lingard i Antonio bardzo dobrze się dogadują. Po bokach Fornals, duży talent, i Bowen, który radzi sobie dobrze od czasu powrotu z Championship. Ich dyspozycja to nie jest taka wielka niespodzianka.

Ostatnia szansa Jose Mourinho (?)

O 17:30 sędzia Chris Kavanagh zagwizda po raz pierwszy, rozpoczynając rywalizację Tottenhamu z Manchesterem United. Gospodarze w tej chwili plasują się na 7. lokacie, a do miejsca gwarantującego Ligę Mistrzów tracą pięć oczek. Myśli o tych elitarnych rozgrywkach raczej nie zaprzątają głowy Czerwonych Diabłów – ich przewaga nad 5. Liverpoolem to już osiem punktów. Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera z pewnością spróbują choćby w teoretyczny sposób ruszyć w pogoń za liderem. Ich strata do City to 14 oczek, jednak ekipa z Etihad rozegrała dwa spotkania więcej. Chociaż Spurs ostatnio nie prezentują najlepszej dyspozycji, bez wątpienia nie będą łatwym rywalem. Do Londynu United wybiorą się bez Anthony’ego Martiala i Erica Bailly’ego. Niewykluczone, że absencja tej dwójki to nie jedyne osłabienia gości, co potwierdza norweski szkoleniowiec:

Szczerze mówiąc, jeżeli chodzi o wybór drużyny na ten mecz, prawdopodobnie nie sądzę, żebym to zrobił do rana, bo trudno będzie się przygotować. Więc nie mogę powiedzieć nic więcej do tego czasu, ale mam nadzieję, że zarówno Luke Shaw, jak i Marcus Rashford będą gotowi do gry.

Czy United stać na rewanż? Solskjaer jest pewny, że wysoka porażka w poprzednim starciu wyzwoli w niektórych piłkarzach wolę zemsty:

Tak, myślę, że gracze wspominają tę grę z wielkim bólem, a ich duma została zraniona. Nasza duma zawodowa została zraniona, sposób, w jaki przegraliśmy, nie jest godzien nas i naszego zespołu, wiemy o tym. Utrudniliśmy sobie zadanie grając w dziesiątkę. Przedsezonowe zgrupowanie było krótkie i nie osiągnęliśmy wymaganego standardu. Zaprezentowaliśmy się naprawdę kiepsko i jestem pewny, że teraz ​​zobaczymy kilku graczy, którzy będą chcieli udowodnić, że jesteśmy lepsi.

W kadrze Spurs na pewno zabraknie Bena Daviesa i Matta Doherty’ego – nieobecność tego duetu została potwierdzona. Szkoleniowiec Tottenhamu, Jose Mourinho, również odniósł się do październikowego pojedynku:

Uważam, że 6-1 nie odzwierciedla rzeczywistości. To może się zdarzyć. Oczywiście może się zdarzyć, między dwoma wspaniałymi drużynami, takie wyniki mogą nastąpić w sposób izolowany, niezależnie od wszystkiego. Dużo więcej uwagi poświęcam dwóm poprzednim meczom między nami a United. Przegraliśmy 2: 1 na Old Trafford po rzucie karnym, a w zeszłym sezonie zremisowaliśmy u siebie 1: 1, również po karnym. Myślę, że to bardziej odzwierciedla rzeczywistość. Nie jesteśmy daleko od siebie, więc myślę, że będzie to trudny mecz dla obu zespołów. Nie wiem, czy Solksjaer wykorzysta ten wynik. Gdyby było odwrotnie, gdyby moja drużyna przegrała z nimi 6: 1, powiedziałbym swoim chłopakom, że to się zdarzyło raz i nie zdarzy się to dwa razy. To nie odzwierciedla rzeczywistości. Mecz będzie zacięty i możemy wygrać, ale nie wiem, może Solksjaer ma inne pomysły.

Nikt nie ma wątpliwości. Ani my, ani szkoleniowcy rywalizujących dzisiaj ekip – oba starcia w Londynie budzą ogromne emocje. Jedni walczą o mistrzostwo (przynajmniej tak im się wydaje), inni koncentrują się na obronie miejsca gwarantującego Ligę Mistrzów, a jeden z zespołów marzy o tym, by awansować do czołowej czwórki. Zarówno na Stadionie Olimpijski, jak i na Tottenham Hotspur Stadium nie powinno zabraknąć niczego, z czego słynie Premier League. Nikt nie odstawi nogi, gdy w grę wchodzą tak ogromne pieniądze.

Komentarze