Spokojna rewolucja Artety. Arsenal walczy o Ligę Mistrzów

Mikel Arteta (Arsenal)
PressFocus Na zdjęciu: Mikel Arteta (Arsenal)

Jeżeli dzisiaj Arsenal zdoła wywieźć remis z Old Trafrord, zrówna się dorobkiem punktowym z West Hamem, który obecnie plasuje się na 4. lokacie. Natomiast zwycięstwo w czerwonej części Manchesteru pozwoli Kanonierom wyprzedzić Młoty i awansować do top four z dwupunktową przewagą nad lokalnymi rywalami. Jednak jeszcze cztery miesiące temu The Gunners zamykali tabelę i nikt nie spodziewał się, że są w stanie uratować sezon, chociaż ten dopiero się rozpoczął.

  • Trzy mecze, trzy porażki, dziewięć straconych goli i zero strzelonych – Arsenal fatalnie rozpoczął sezon
  • Dzięki zwycięstwu w starciu z Norwich Kanonierzy poczynili pierwszy krok w kierunku powrotu do normalności
  • Tajemnica sukcesu tkwiła w zmianach w defensywie, jakie zaordynował Mikel Arteta
  • Arteta dostaje na The Emirates to, o czym marzy wielu menedżerów. Spokój i zaufanie

Co za sezon, prawda? Mikel, za nami dopiero trzy kolejki

Trzy mecze, trzy porażki, dziewięć straconych goli i zero strzelonych. Brzmi jak początek rozgrywek w wykonaniu jednego z beniaminków, prawda? Blisko. Norwich przynajmniej zdołało trafić do siatki rywali. Dzięki bramce zdobytej w starciu z Leicester ekipa z Carrow Road nie zamykała ligowej tabeli. Za plecami Kanarków znajdował się jeszcze jeden zespół. Arsenal.

Spadek? Nie ma mowy. Chociaż pozycja budziła jednoznaczne myśli, trudno było wyobrazić sobie, że Kanonierzy, nawet mimo wyjątkowo słabego otwarcia, nie wydostaną się ze strefy spadkowej. Za sobą mieli już dwa spotkania z rywalami z najwyższej półki, a przed sobą mecze z Norwich i Burnley. Czyli z górki. Wystarczyło przełamać się w pojedynku o miano “najgorszej drużyny Premier League“. Tylko tyle i aż tyle. W końcu Kanarki miały dokładnie taki sam plan, a gdyby nie miejsce rozrywania spotkania, ich szanse na zwycięstwo wcale nie byłyby mniejsze.

Spokojna rewolucja

Po trafieniu Pierre’a-Emericka Aubameyanga Arsenal triumfował na The Emirates. I tym samym poczynił pierwszy krok w kierunku powrotu do normalności. Kanonierzy zdobyli swoją pierwszą bramkę w sezonie (chociaż powinni strzelić przynajmniej dwa gole), zachowali czyste konto i opuścili strefę spadkową. Punkt zwrotny? Zwycięstwo, w dużym uproszczeniu. Tajemnica sukcesu tkwiła w zmianach, jakie zaordynował Mikel Arteta.

Porównajmy defensywę The Gunners w meczach z City i Norwich. W pojedynku na Etihad linia obrony londyńczyków była złożona z Tierneya, Chambersa, Kolasinaca, Holdinga i Cedrica Soaresa, a dostępu do bramki strzegł Leno. Arteta postanowił postawić mur, dodatkowo wzmocniony Granitem Xhaką. 7., 12. i 34. minuta – to kluczowe momenty rywalizacji w Manchesterze. Gundogan, Torres i… Xhaka rozbili zasieki gości w drobny mak. Hiszpański szkoleniowiec musiał pogodzić się z kompromitującą porażką. Zapewne po końcowym gwizdku od razu chciał wyrzucić z głowy skandaliczny występ swoich podopiecznych, jednak na szczęście zanim puścił w niepamięć te wydarzenia, zdołał wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski.

Po pierwsze – nigdy więcej ustawienia z pięcioma obrońcami. Po drugie – Bernd Leno musi zwolnić miejsce między słupkami, a jego pozycję zajmuje Aaron Ramsdale. A po trzecie – defensywa musi być złożona z Tierneya, Gabriela, White’a i Tomiyasu. Pod nieobecność Tierneya na lewej stronie zagra Nuno Tavares. Rewolucja? W pewnym stopniu. Przede wszystkim obserwacja i odpowiednia reakcja na niepowodzenia. Tylko tyle, ale w tym przypadku aż tyle. Powierzenie Ramsdale’owi kluczy do bramy było naprawdę odważną decyzją. Zwłaszcza wobec negatywnych opinii, jakie zebrał transfer 23-latka. Reorganizacja szyków obronny zapewne była w planach Artety, jednak dopiero po osiągnięciu odpowiedniej dyspozycji przez White’a i przyjściu Tomiyasu i nowego golkipera stała się w pełni możliwa.

Zespół stresu pourazowego

Mikela Arteta dostaje na The Emirates to, o czym marzy wielu menedżerów. Spokój i zaufanie. W północnej części Londynu wierzą w Hiszpana tak samo mocno jak dwa lata temu. Jak bardzo przypadek Artety różni się od sytuacji, w jakiej znalazł się Ole Gunnar Solksjaer? Włodarze Kanonierów zrozumieli, że Arsenal po odejściu Arsene’a Wengera potrzebuje reorganizacji. A ten proces zwykle wymaga czasu. Jednocześnie po rozstaniu z wieloletnim menedżerem może wystąpić specyficzny rodzaj stresu pourazowego. Swoistego PTSD The Gunners doświadczyli prawie półtora roku po rozstaniu z legendarnym Francuzem. Kryzys dotknął stołeczną ekipę już pod wodzą jej byłego zawodnika. Natomiast na Old Trafford tak naprawdę dopiero teraz odczuwają skutki braku Alexa Fergusona. Lata nieprzemyślanych rozwiązań i przytłaczającej presji wyniku dają o sobie znać dzisiaj. Zatrudnienie Ralfa Rangnicka ma przywrócić klub na właściwe tory.

Być może decydującą rolę w życiu Artety odegrał Pep Guardiola, po którego skrzydłami obecny opiekun Kanonierów rozwijał swój warsztat i zdobywał cenne doświadczenie. Solskjaer, mimo samodzielnej pracy w Molde i Cardiff, sam musiał uczyć się, jak funkcjonować w wielkim klubie. Na własnej skórze przekonał się, jak dużo dzieli Manchester Fergusona od Manchesteru van Gaala, Mourinho i jego samego. Nikt specjalnie dla niego nie obniżył oczekiwań, nikt nie głaskał go po głowie, mówiąc, że ma tyle czasu, ile potrzebuje. Oczywiście nikt poza zarządem. Jednak narracja od samego początku była taka sama – Manchester ma bić się o mistrzostwo, ponieważ to… Manchester. Na The Emirates zdecydowanie szybciej zrozumiano, że pewne rzeczy się zmieniły i Arsenal aktualnie nie może walczyć jak równy z równym z City, Chelsea czy Liverpoolem. Na Old Trafford zbyt długo chorowali na kompleks wielkiego klubu, z którego The Gunners skutecznie wyleczyli się podczas pierwszego sezonu Artety.

Manchester United – Arsenal to zdecydowanie największy hit 14. kolejki Premier League. Czerwone Diabły mają nadzieję, że wrócą w końcu na zwycięski szlak na Old Trafford. Poprzeczka będzie jednak zawieszona wysoko, bo na drodze aktualnych wicemistrzów Anglii staną Kanonierzy, którzy na wyjeździe w czterech ostatnich spotkaniach przegrali tylko raz. Zachęcamy do zapoznania się z zapowiedzią meczu, naszymi przewidywaniami oraz kursami oferowanymi przez bukmacherów.

Komentarze