Fantasy Premier League: Obrońcy. Ilu graczy premium kupić?

Fantasy Premier League: Joao Cancelo
PressFocus Na zdjęciu: Fantasy Premier League: Joao Cancelo

Wybór bramkarza w Fantasy Premier League? Nic trudnego. W końcu golkiperów jest zaledwie 50, a w kadrze mamy miejsce tylko dla dwóch. Co innego w przypadku obrońców – nie tak łatwo wytypować pięciu najlepszych ze 190 dostępnych. Ilu defensorów premium jesteśmy w stanie zmieścić w swojej kadrze? Bez kogo nie powinniśmy rozpoczynać gry? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w kolejnej odsłonie przedsezonowego poradnika do FPL.

  • 190 obrońców, z których musimy wytypować zaledwie pięciu – wybór defensywy w Fantasy Premier League nie należy do najłatwiejszych zadań
  • Alexander-Arnold, Cancelo i James czy tańsze alternatywy?
  • Musimy zaufać Kanonierom – kalendarz sprzyja Arsenalowi

Defensywa w Fantasy Premier League ważniejsza niż atak?

Pomni ostatnich sezonów, a konkretnie liczb, jakie wykręcali obrońcy w Fantasy Premier League, i przed zbliżającymi się rozgrywkami poświęcimy tej formacji stosunkowo miejsca. Stosunkowo, ponieważ defensywa niekoniecznie jest kojarzona z asystami i golami. Ale nie w Premier League i nie w FPL, gdzie w piątce najlepiej punktujących zawodników znalazło się aż dwóch piłkarzy w teorii grających najbliżej własnej bramki. Trent Alexander-Arnold zgromadził 208 pkt., natomiast Joao Cancelo zapisał na swoim koncie o siedem oczek mniej. W pierwszej dziesiątce finiszowało jeszcze dwóch defensorów – Andy Robertson (186 pkt.) i Virgil van Dijk (183 pkt.).

“Pozycjowo” i procentowo przedstawia się to następująco: 50% należy do pomocników, 40% do obrońców i zaledwie 10% do napastników. A co to oznacza dla nas, menedżerów Fantasy Premier League? Po pierwsze, nie możemy lekceważyć inwestycji w tę formację i traktować ją na zasadzie “obrona nie strzela”. Po drugie, umiejętnie skonstruowana defensywa może nam przynieść więcej radosnych chwil niż duet atakujących.

Świadomość pewnych zmian, jakie w ostatnim czasie dotknęły rozkład zdobyczy punktowych w FPL doskonale obrazuje zestawienie najpopularniejszych piłkarzy przed kolejnym sezonem. W tej chwili na czele tej klasyfikacji znajduje się Gabriel Jesus ze swoimi 64,4%, a za jego plecami czają się Erling Haaland z 58% posiadania i Momamed Salah, któremu zaufało 56,4% wirtualnych trenerów. Natomiast miejsca numer 4, 5, 6 i 7 zajmują obrońcy. Alexander-Arnold – 54,5%, Joao Cancelo – 45,5%, Reece James – 40,9%, a Ivan Perisić – 31,2%. Defensywa stanowi 40% pierwszej dziesiątki, pomoc i atak po 30%. Jest to co najmniej godne uwagi.

Obrońca w FPL nie może tylko bronić

Wybierając obrońców do swojego składu w Fantasy Premier League, nie patrzymy już tylko na to, czy będą w stanie zachować czyste konto. CS-y to już tylko właściwie dodatek do asyst i goli, jakie mogą zagwarantować nam TAA, Cancelo czy James. Najpierw myślimy o tym, ile dadzą nam z przodu, a dopiero później patrzymy na Fixture Difficulty Rating. Dlatego też częściej sięgamy po wahadłowych i bocznych defensorów, który przy swoim sposobie grania mają większe szanse na ofensywną zdobycz, a także często wykonują stałe fragmenty gry.

Jako menedżerowie, jesteśmy świadomi ich potencjału punktowego, co oznacza, że “władze” Fantasy Premier League także są tego świadome i odpowiednio wyceniają najpopularniejszych obrońców. Za TAA zapłacimy aż 7.5 mln, Cancelo to koszt 7.0, James 6.0, Perisić 5.5, natomiast nasz ukochany Matty Cash to wydatek 5.0. Drogo, nawet bardzo. Ciekawe, czy w sezonie 23/24 Alexander-Arnold osiągnie pułap 8.0. A może zostanie przekwalifikowany na pomocnika?

W przypadku tej formacji nie istnieje żaden schemat pokroju “5.0 + 4.0”. Musimy zmieścić a przynajmniej spróbować zmieścić jak najwięcej obrońców premium. Minimum to dwóch, maksimum nie istnieje. Ogranicza nas jedynie to, jakie kwoty zamierzamy przeznaczyć na inne pozycje. Zapewne znajdą się i tacy, którzy do składu wstawią czterech droższych defensorów, a piąty slot uzupełnią Neco Williamsem za 4.0. Walijczyk to must-have – za najniższą możliwą kwotę mamy zawodnika, który może liczyć na pewne miejsce w podstawowym składzie Nottingham Forest. Zapewne i tak rzucimy go na ławkę, ale nigdy nie mów nigdy.

Ilu zawodników premium jesteśmy w stanie zmieścić w kadrze?

Wybraliśmy już jednego, czas na pozostałą czwórkę. A właściwie dwójkę, ponieważ większość z nas najprawdopodobniej skusi się na połączenie Trent Alexander-Arnold – Joao Cancelo. I nic dziwnego, ponieważ obaj doskonale radzą sobie z przodu, przyciągając asysty, czasami gole i często bonusowe punkty. Jedyną ich wadą jest cena, ale o tym już mówiliśmy. Potencjał kosztuje swoje. A w tym przypadku mamy pewność, że nie płacimy za kota w worku. Jednak jeżeli będziemy chcieli urwać odpowiednio 0.5 i 1.0, możemy zamienić TAA na Robertsona, a Cancelo na Rubena Diasa. Ewentualnie w ogóle zrezygnować z Portugalczyka, ale tylko dlatego, że Guardiola uwielbia rotować składem. Jeżeli Pep dostanie Cucurellę, JC7 może odpoczywać zdecydowanie częściej.

Kto oprócz przedstawicieli Liverpoolu i City? Popularnymi opcjami są gracze Chelsea, James i Chilwell. Obaj kosztują 6.0 i obaj gwarantują dużo dobrego z przodu, oczywiście jeżeli są zdrowi. Wysokie posiadanie ma ofensywnie usposobiony Perisić (5.5), ale w przypadku Chorwata należy pamiętać, że ma już swoje lata, a poza tym w trzech meczach presezonu rozegrał tylko 31 minut. Dopóki nie wejdzie na pełne obroty, radziłbym go unikać. Co do reszty zawodników Tottenhamu, w tej chwili trudno tak naprawdę ustalić hierarchię i wytypować wyjściową jedenastkę na pierwszy mecz Premier League. Jeżeli Spence zdoła zyskać pełne zaufanie Conte, mamy ciekawego zawodnika za jedyne 4.5. Jeżeli nie, musimy liczyć się z regularnymi zmianami. Morał z tego taki – jak Tottenham, to przede wszystkim Kane i Son.

Kto spoza top four?

W naszych draftach warto umieścić kogoś z Arsenalu. Kanonierzy na 14 pierwszych kolejek dziewięć mają zielonych, co oznacza, że stosunkowo często powinni kończyć mecze bez straty gola. Gdyby nie ryzyko rotacji, zapewne wziąłbym Ołeksandra Zinczenkę (5.0), a tak to najprawdopodobniej sięgnę po Takehiro Tomiyasu (4.5). W odwodzie mamy Gabriela (5.0), White’a (4.5) i Tierneya (5.0), ale dwóch pierwszych to środkowi obrońcy, a trzeciemu rzadko dopisuje zdrowie.

Swoich cichych wielbicieli bez wątpienia znajdą także Matty Cash (5.0) i Kieran Trippier (5.0), ale w ich przypadku musimy pamiętać, że występują w słabszych drużynach, a co za tym idzie, mają mniejsze szanse na CS-y. W teorii to propozycje dla odważnych, a w praktyce jeżeli nie weźmiemy ich już teraz, w pewnym momencie najprawdopodobniej będziemy żałować i weźmiemy później. Tak działa magia Fantasy Premier League. Być może zadziała także magia Erika ten Haga i Diogo Dalot za 4.5 okaże się piłkarzem wartym inwestycji. Portugalczyk z United w każdym z czterech meczów towarzyskich zaliczył ≤ 45 minut, a dodatkowo popisał się asystą przy trafieniu Martiala w starciu z Palace.

Komentarze