Arteta wściekły na arbitra. “Jeśli powiem, co myślę zostanę zawieszony”

Mikel Arteta
PressFocus Na zdjęciu: Mikel Arteta

Menedżer Arsenalu Londyn Mikel Arteta odmówił skomentowania występu sędziego Paula Tierneya po miażdżącej porażce 3:0 z Tottenhamem w czwartkowy wieczór. Drużyna Antonio Conte, która pozostaje na piątym miejscu, zbliżyła się do swoich rywali z północnego Londynu o zaledwie jeden punkt. Obie drużyny walczą o czwarte miejsce w ligowej tabeli.

  • Arsenal przegrał bardzo ważne spotkanie z Tottenhamem
  • Walka o czwarte miejsce w Premier League stała się bardziej wyrównana
  • Menedżer Kanonierów jest wściekły na decyzje arbitra

Arsenal skomplikował swoją sytuacje w tabeli Premier League

Arteta był wściekły na sędziego, gdy Tottenham otrzymał rzut karny w 22. minucie po tym, jak Cedric Soares pchnął Sona. Arbiter bez wahania wskazał na “jedenastkę”, którą wykorzystał Harry Kane. Hiszpan byłby również sfrustrowany, gdy Rob Holding otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę w odstępie zaledwie siedmiu minut. Menedżer Kanonierów dał do zrozumienia, że ​​uważa decyzje za niesprawiedliwe.

– Jeśli powiem, co myślę, zostanę zawieszony na sześć miesięcy. Mogę przedstawić swoją interpretację tego, co wydarzyło się w czasie spotkania, ale nie wiem, jak kłamać, więc nie zamierzam mówić, co myślę. Wolę uniknąć zawieszenia. Jestem dumny z moich graczy. Możesz poprosić sędziego, aby stanął przed kamerą i wyjaśnił swoje decyzje. To jego wybory. Szkoda, bo tak piękny pojedynek została dzisiaj zniszczony – mówił po końcowym gwizdku Mikel Arteta w rozmowie z dziennikarzem Sky Sports.

Głos w tej sprawie zabrał Antonio Conte, który podczas pomeczowej konferencji prasowej zasugerował swojemu koledze po fachu, aby bardziej skupił się na na swoich zawodnikach. – Arteta… bardzo narzeka. Musi być bardziej skoncentrowany na swoim zespole i nie narzekać – krótko skomentował włoski szkoleniowiec.

Tottenham ma szansę przeskoczyć Arsenal i awansować na czwarte miejsce, gdy w niedzielę gościć będzie przed własną publicznością kandydatów do spadku, zespół Burnley. Kanonierzy z kolei swój kolejny ligowy pojedynek rozegrają w poniedziałkowy wieczór, gdy udadzą się na wyjazdowy mecz przeciwko Newcastle Unted.

Zobacz również: Arsenal rozbity przez Tottenham. Koguty nadal w grze o Ligę Mistrzów

Komentarze