John Barnes dla Goal.pl: Harry Kane nie jest jak Lewandowski

Harry Kane
Harry Kane PressFocus

Już w środę o godzinie 20:45 mecz Anglia – Polska na Wembley w ramach eliminacji mistrzostw świata. Były reprezentant Anglii, legenda Liverpoolu i członek Galerii Sław angielskiego futbolu John Barnes w specjalnej rozmowie z Goal.pl wskazał słabe punkty rywali Polaków, ocenił szanse Biało-czerwonych podczas zbliżającego się Euro 2020, a także powiedział, czym różni się Harry Kane od Roberta Lewandowskiego.

Reprezentacja Anglii po dwóch kolejkach eliminacji mistrzostw świata ma na swoim koncie komplet punktów i prowadzi w grupie I przed Polską i Węgrami, które zgromadziły po dwa oczka mniej. W środę na Wembley czeka nas mecz Anglia – Polska, na który z niecierpliwością czekają kibice obu zespołów. 

Jedną z pierwszych myśli, jakie się pojawiają przed takimi meczami jest porównanie gwiazd obu zespołów. Wprawdzie Robert Lewandowski nie zagra na Wembley, ale John Barnes w rozmowie z Goal.pl wskazał różnice między nim i Harrym Kane’em. 

Harry Kane – Robert Lewandowski

Harry Kane i Robert Lewandowski nie są do siebie podobni tak, jak się wydaje ludziom. Kane dostosowuje się częściej do roli rozgrywającego. W Tottenhamie często rozgrywa w środku pola z Sonem, pokazując że posiada zdolność kreowania akcji. Lewandowski jest po prostu lisem pola karnego, typową dziewiątką, taką jak kiedyś: Robbie Fowler, Ian Rush czy Gary Lineker. Nie ma już wielu takich graczy na świecie – tłumaczył Barnes. 

Weźmy Cristiano Ronaldo. On zawsze był kreatorem akcji, później się to trochę zmieniło, kiedy szybkość nie była już ta sama. Lewandowski z kolei od zawsze był egzekutorem, zawodnikiem, który porusza się ciągle w polu karnym – dodał były skrzydłowy Liverpoolu i reprezentacji Anglii. 

Harry Kane również zdobywa bramki, ale nie tak wiele jak Lewandowski. Kane zmienił swoją grę, częściej pracuje w środku, a czasami także angażuje się w defensywę. Lewandowski jest z kolei najlepszym numerem dziewięć na świecie. Oczywiście musi również mieć odpowiednich partnerów, którzy stworzą mu ku temu okazje – porównał Jonh Barnes. 

Reprezentacja Anglii nie jest doskonała

Faworytem środowego meczu będzie reprezentacja Anglii. To nie znaczy, że drużyna Garetha Southgate’a nie ma słabych punktów. John Barnes widzi je zwłaszcza w formacji defensywnej. – Obecnie w angielskiej drużynie nie ma właściwej równowagi. Mamy wielu świetnych ofensywnych zawodników jak: Jadon Sancho, Raheem Sterling, Jack Grealish, James Maddison itd., ale nie jesteśmy już tak mocni w defensywie. Potrzebujemy silnych, walecznych defensywnych pomocników, a po prostu takich nie mamy. Przypuszczam, że Declan Rice czy Jordan Henderson mogą pełnić takie role, ale ten pierwszy nie ma dużego doświadczenia międzynarodowego – mówił. 

Anglia jest przysposobiona ofensywnie, ma atakujących piłkarzy, i to jest w porządku, ale gdy grasz z zespołami, które możesz pokonać łatwo 3:0 czy 4:0. Jednak gdy spotykamy się z najlepszymi drużynami, musimy mieć także odpowiedni poziom w grze obronnej, a tego nam brakuje. Musielibyśmy grać jak Manchester City, zdominować posiadanie piłki. Wiele słyszeliśmy o złotym pokoleniu i graczach, którzy są najlepsi w ostatnich czasach, dla mnie jednak drużyna z 2018 roku była lepsza niż ta, którą mamy obecnie. Zdecydowanie nie jesteśmy najlepsi na świecie. Owszem mamy szansę na wygranie Euro czy mistrzostw świata, ale najpierw musimy znaleźć właściwą równowagę między atakiem i obroną – tłumaczył Barnes. 

Były piłkarz Liverpoolu uważa również, że Anglicy w swoim szkoleniu od dłuższego czasu lekceważą jedną kluczową rzecz. – Problem polega na tym, że kiedy zaczęliśmy rozwijać piłkarzy, rozwinęliśmy atakujących zawodników, którzy dobrze czuli się z piłką, dryblowali, pokazywali sztuczki. Nie rozwinęliśmy obrońców, ponieważ wszyscy chcieli świetnie operować piłką. John Stones jest typowym tego przykładem. W Manchesterze City radzi sobie bardzo dobrze, zwłaszcza w poczynaniach ofensywnych, ale trzeba pamiętać, że na tym polega filozofia gry tej drużyny, że ciągle są przy piłce. W reprezentacji wymaga się z kolei od niego często także umiejętności obronnych i tu pojawia się problem. Tak samo z bocznymi obrońcami, którzy chcą atakować i dośrodkowywać. Na przykład Trent-Alexander Arnold. Jeżeli gramy z zespołem, który nas atakuje, to tego typu obrońcy nie są wystarczająco dobrzy w defensywie. Tak więc nawet równowaga w rozwoju zawodników ofensywnych i defensywnych nie jest właściwa. Obecnie Anglia całkowicie lekceważy fizyczny, defensywny aspekt gry, który także jest bardzo ważny w piłce nożnej – mówił John Barnes. 

Euro 2020: jakie są szanse Polaków?

Na koniec zapytaliśmy angielską legendę, jak ocenia szanse reprezentacji Polski podczas Euro 2020. – Polacy mają w grupie Hiszpanię, a także Szwecję i Słowację, czyli jest tam jedna wybitna drużyna i trzy solidne o zbliżonym poziomie. Oczywiście Polska ma szansę na zajęcie drugiego miejsca w tej grupie, ale będzie to dla niej bardzo trudne. Nie zdziwię się jak zamiast tego zespołu w fazie pucharowej zobaczymy Szwecję lub Słowację. Polacy mają Roberta Lewandowskiego, ale on nie wygrywa meczów sam jak Lionel Messi czy Cristiano Ronaldo. Jeśli koledzy nie stworzą mu szans, nie będzie mógł strzelać tak jak robi to w Bayernie – zakończył John Barnes. 

Komentarze