Nowak i Wszołek byli brani pod uwagę w kontekście powołania
Reprezentacja Polski lada moment weźmie udział w barażach o awans na Mistrzostwa Świata 2026. Jan Urban w piątek po południu ogłosił powołania na marcowe zgrupowanie. Wielu zaskoczeń nie było, choć pojawiły się takie nazwiska, których dziennikarz raczej się nie spodziewali. Z drugiej strony zabrakło kilku zawodników, o których przed powołaniami było głośno.
Wcześniej pisano, że na powołanie może liczyć m.in. Kacper Potulski, Marcel Reguła czy Bartosz Nowak. Ostatecznie żaden z nich nie znalazł się w kadrze. Okazuje się jednak, że piłkarz GKS-u Katowice był brany pod uwagę. Jan Urban w rozmowie z TVP Sport wyjaśnił, dlaczego nie zdecydował się powołać pomocnika. Przeważyła kwestia niechęci do zmian w tak ważnym momencie.
– Dyskutowaliśmy oczywiście na temat innych zawodników, których można by było powołać. Natomiast przeważyły argumenty, o których mówiliśmy, że to nie jest czas na eksperymenty czy nowe próby. Zdecydowana większość poza Oskarem to są zawodnicy, którzy już pokazali się w reprezentacji. Ale owszem były dyskusje na temat niektórych pozycji – powiedział Jan Urban w TVP Sport.
– Były dyskusje na temat tego, czy Paweł Wszołek jest w stanie nam pomóc po tak długiej kontuzji. Grał bardzo mało, wrócił na boisko, a kontuzja znowu się odnowiła. Wydaje nam się, że nie będzie w takiej dyspozycji nie tyle fizycznej co meczowej. Kolejna postać to Bartosz Nowak. Nie ulega wątpliwości, że ten sezon i poprzedni ma bardzo dobry. Trzeba było wybrać między zawodnikami, którzy są powołani, a Bartkiem. Zdecydowaliśmy się na tych, którzy są powołani. Na pewno – odpukać w niemalowane – gdyby się coś wydarzyło, ci zawodnicy są blisko w kontekście dowołania. Na innych pozycjach te decyzje były zdecydowanie prostsze – wyjaśnił selekcjoner reprezentacji Polski.









