Barcelona wygrywa rzutem na taśmę. Mistrzostwo coraz bliżej
Barcelona przystąpiła w sobotni wieczór do hitowego meczu z Atletico Madryt. Stawka była ogromna, bowiem Real Madryt potknął się w swoim meczu i ewentualna wygrana Blaugrany powiększyłaby jej przewagę w tabeli do siedmiu punktów. To wielka przewaga, biorąc pod uwagę, że do końca ligowego sezonu pozostało już niewiele.
Mecz z Atletico na ławce rezerwowych rozpoczął chociażby Robert Lewandowski. Hansi Flick odstawił od gry obu nominalnych napastników, a w roli „dziewiątki” od początku zagrał Dani Olmo. W pierwszej połowie nie brakowało emocji – wynik rywalizacji otworzyli w 39. minucie Los Rojiblancos. Kapitalnym przerzutem popisał się Clement Lenglet, a Giuliano Simeone wykorzystał sytuację sam na sam z Joanem Garcią. Raptem trzy minuty później było już 1-1, bowiem do siatki trafił Marcus Rashford.
Jeszcze przed przerwą czerwoną kartkę za faul na Lamine Yamalu zobaczył Nico Gonzalez. Od tego czasu Atletico musiało radzić sobie w osłabieniu. Zaraz po zmianie stron liczba zawodników w obu zespołach mogła się wyrównać. Gerard Martin brutalnie sfaulował rywala, a arbiter w pierwszej kolejności ukarał go czerwoną kartką. Po analizie VAR zmienił jednak swoją decyzję, co uznano za olbrzymią kontrowersję.
Wynik 1-1 utrzymywał się do samej końcówki. Barcelona grająca w przewadze dominowała, ale Atletico dzielnie się broniło. Decydujący gol padł dopiero w 87. minucie, a bohaterem lidera La Ligi został Robert Lewandowski. W dość przypadkowy sposób wpakował piłkę do siatki i zadecydował o zwycięstwie Barcelony, bowiem po interwencji bramkarza ta odbiła się od jego barku.








